Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Mieszane uczucia - mieliście tak?

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/12 17:01 #37880

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Witajcie,
mój mąż nie pije od 4 miesięcy (po wielu latach picia - cytuję Jego słowa: "tylko głównie piwa"). Od kilku tygodni chodzi na mityngi AA. Nie wnikam, czy robi to dla siebie, czy tylko po to, aby mnie ugłaskać, bo wie, że sprawy między nami postawiłam na ostrzu. Mój problem jest taki: czuję się... dziwnie. Mam kompletnie zamieszane uczucia. .Z jednej strony fajnie, że chodzi i pokazuje, że coś robi w kierunku trzeźwienia, z drugiej - ja silnie emocjonalnie odseparowałam się od Niego w ciągu ostatnich kilku tygodni. Czuję się tak, jakbym była na rozstaju dróg... Wiele we mnie zlości, rozgoryczenia...., chciałabym o tym z mężem porozmawiać, ale się nie da, bo jest obrażalski, egoistyczny.. Wiem, że kiedy alko partner przestaje pić, to w związkach dzieje się różnie, ale, proszę, napiszcie mi, jak Wy, koalko z tego Forum, przechodziliście okres trzeźwienia partnera? Jak sobie radziliście? Próbowaliście rozmawiać o trzeźwieniu? O krzywdach, samotności, o przeszłości...? Nie po to żeby to roztrząsać, ale aby alko wiedział i rozumiał, o co żal, złość itp. partnera i aby jego małżonek też wiedział co z alko wnętrxzem się dzieje.
Wiele rzezcy mnie gryzie. Chciałabym mu to wykrzyczeć, powiedzieć.. Ale jak do człowieka a nie do bezuczuciowego słupa. Pogubiona tu jestem, bo to nowy dla mnie rozdział w życiu....

I jeszcze mam pytanie: czy wybraliście się na mityng AA ze swoim partnerem? Wiem, że dla mnie jest AlAnon, ale przeczytałam gdzieś, że wręcz wskazane jest, aby bliscy alko na początku jego przygody z AA poszli z nim na mityng/i.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/12 17:17 #37881

  • maciejka
  • maciejka Avatar
A co to małe dziecko zeby z nim iść na miting?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/12 17:56 #37882

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
pozdrawiam odpowiem z drugiej strony.wipij dobra kawe a malzonek jak podjal probe leczenie niech idzie sam poznaje siebie.A potem sa nastepne fazy naprawiania musi sie nauczyc znowu normalnosci 8g
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/12 18:08 #37883

  • Leśny Ludek
  • Leśny Ludek Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator-Forum.
  • Posty: 1088
  • Otrzymane podziękowania: 663
Hmmmm....

uważam ze jest normalne że mu nie ufasz. Nawet dobrze że nie pojawił się hura optymizm... "wow on nie pije".

Zanim będziesz w stanie zaufać i uwierzyć że naprawdę chce przestać pić minie sporo czasu. To jest naturalne, ludzkie.

Ja proponuje Ci zajść do ośrodka leczenia problemów alkoholowych. nie dla niego, ale po pomoc dla siebie. Tak dla siebie, po tylu latach życia z pijącym alkoholikiem też potrzebujesz pomocy.

Niezależnie od motywów które kierują twoim mężem i od tego czy rzeczywiście chce przestać pić Ty możesz zacząć żyć normalnie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/13 05:26 #37894

  • dziobak
  • dziobak Avatar
Moja żona czasem sie wybierała na otwarte mitingi razem ze mną.
Tyle że Ona to robila dla siebie a nie dla mnie.
Wczęsniej poszła po pomoc dla siebie i zaczęła nad sobą i swoim wspóluzależnieniem pracować więc miała już jakąś tam wiedzę.
Jesli chodzi o Ciebie to myślę że zamiast skupiać sie na tym czy mąż niepije ,czy robi to dla siebie czy udaje,czy masz go wspierać czy też nie,lepiej by było gdybyś wybrała sie np do ośrodka ale z myslą by pomóc sobie.
Jego i jego niepicie zostaw jemu. Zadbaj o siebie.
A w miedzy czasie polecam lekture książki pt Koniec Wspołuzaleznienia" M.Beatie. (mozna w ncie wyszukac np na chomikuj)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/14 20:20 #37920

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Na terapię już chodzę, literatury naczytałam się mnóstwo i dalej zdobywam wiedzę o chorobie alkoholowej, wprowadziłam do domu i w nasze relacje już wiele elementów twardej miłości. Nie bardzo potrafię się jednak odnaleźć w tym zamęcie uczuciowym, który teraz mam w sobie. Męża kochać nie przestałam. Ale jest mi obcy. Irytuje mnie strasznie jako mąż alko, tęsknię za Nim jako za moim Mężem. Zrobił wiele złego. Wybaczyłam, ale postawiłam warunki. No i nie bardzo mam z nim o czym rozmawiać...
Byliśmy przez wiele lat b. blisko: emocjonalnie i fizycznie. Nie potrafię przyzwyczaić się do bycia obok siebie a nie do bycia razem, do braku czułości,do zimna emocjonalnego, ucieczek od szczerości... Mam chaos uczuciowy w sobie - bo z jednej strony Męża nadal kocham ale mam w sobie jakiś szlaban na uczuciowe obnażanie się -- żeby znów nie czuć psychicznego bólu, bo wiele wysiłku i czasu kosztowało mnie odseparowanie sie od niego emocjonalnie. W tym dystansie czuje się wprawdzie bezpiecznie, ale totalnie niekomfortowo. Stosowanie twardej miłości przychodzi mi niełatwo, bo czuję to jak wbrew mnie.
Nie czuje potrzeby kontrolowania, sprawdzania - nie robiłam tego. Czasem myślę, że aż szkoda, bo może zapobiegłabym wielu złym wydarzeniom w moim małżeństwie.
Przeszkadza mi strasznie takie swoiste rozdwojenie postrzegania Męża: jako faceta wesołego, czułego, pomocnego, z którym spędziłam więcej niż pół życia, i jako chorego człowieka, obcego, zimnego uczuciowo, egoisty. Może to i pytanie retoryczne, ale czy to wszystko się kiedyś zmieni na lepsze i przestanie boleć to dojmujące uczucie utraty kogoś bliskiego i kochanego?...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/14 20:35 #37921

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
8g pozdrwiam.terapia napewno Ci pomoze. to dobrze ze tak postapilas.Kontrola sprawdzanie nic by nie dalo - sluszne z twojej strony ze tak postepowalas,bedzie bolalo i bedzie trudno. teraz dla siebie ty jestes najwazniejsza a partner jezeli chce byc z toba musi na to zapracowac. niestety . czas pokaze rozumiem CIE, Zycze wytrwalosci bedzie lepiej, 6a
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/16 07:27 #37947

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Poruszyłaś kilka problemów/ spraw.
- chcesz niemożliwego- co było nie wróci.
Maz już nie jest taki jak był i Ty juz nie jestes taka jak byłaś.
Za czym tak naprawdę tesknisz?
- Nie ma czegoś takiego jak rozdwojenie ludzi, to w dalszym ciągu ten sam człowiek tylko masz jego dwie wizje, jako tamtego sprzed lat i chorego. Tak naprawde Ty tez jestes jakby 2 w 1 bo życie z alkoholikiem zmusiło Cie do przystosowania. Tu potrzeba czasu żeby zobaczyć samą siebie, zaakceptowac i przyjać , uznac i pogodzić sie z samą soba i to samo co do meża.
- wychodza z Ciebie lęki, moim zdaniem normalne w takiej sytuacji, boisz się zranienia i zaryzykowac, z jednej strony za wcześnie na zblizenie emocjonalne a z drugiej bardzo tego chcesz, potrzebujesz, pragniesz. Na to przyjdzie czas i potrzebna jest gotowość z obu stron.
- co tak naprawdę utraciłaś czlowieka czy wyobrażenie o człowieku jakim chciałaś go widzieć. Mówi sie , ze miłosc zakłada różowe okulary a bez kolorów jak ona wygladała?

To normalne , ze czujesz tak jak sie czujesz. Cos sie posypało, coś pękło, coś rozbiło , wszystko jest inaczej, nowe, inne, nieznane i dużo niewiadomych. Co bedzie i jak będzie pokaże czas. Na terapii wiele dowiesz sie o sobie, popatrzysz na małzeństwo z innej perspektywy, uporżadkujesz w sobie wiele rzzeczy i nauczysz się kochać siebie , patrzec realniej, podejmowac bardziej odpowiedzialne decyzje i nauczysz się dostrzegać wiecej rozwiazań jak do tej pory.
Dasz radę , ja dałam , inni dali to dlaczego Ty masz nie dac rady, nie poradzić sobie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/16 11:25 #37948

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
pozdrawiam 8g Napisze krotko ,mamy w kazdym domu piekny wazon,i nieszczescie stlukl sie,skleic niby sie da ale juz nigdy nie bedzie taki sam jak byl 2g
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejka

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2017/07/16 11:30 #37949

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Zapomniales napisac, ze przy sklejaniu mozna rece skaleczyc.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/12 20:50 #41564

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Witajcie po wielu miesiącach :-). Mąż chodzi na terapię od września. Nie pije. Ja nadal też na spotkania do poradni chodzę.

Zamęt uczuciowy we mnie już mniejszy. Okrzepłam jakby. I dobrze mi z tym. Miewam w domu jakby kilku różnych facetów o wyglądzie mojego małżonka: od krnąbrnego nastolatka, poprzez totalnego narcyza i egoistę aż po przebłyski (coraz częstsze) mężczyzny, bliskiemu temu,którym był. Trudne to, bo nigdy nie wiadomo, z którą odsłoną tego samego człowieka w danym momencie będzie się miało do czynienia.
Ale radzę sobie - coraz lepiej. I widzę coraz więcej perspektyw przed sobą - odkryłam na nowo czas dla siebie :-) (także na leniuchowanie w łóżku bez wyrzutów sumienia :-)).
Dziś po raz pierwszy od kilku lat Mąż zaprosił mnie do kawiarni - bez okazji i powodu, ot podczas powrotu z załatwiania zwykłych codziennych spraw.. Zaskoczył mnie tym - mile, bo jak stwierdził jest okazja, aby chwilę pobyć ze sobą. Widzę, że dociera do Niego coraz więcej. Stara się naprawiać - może nieudolnie czasem ale są chęci. Nie, nie jest sielankowo, bo nieraz się ścieramy i wybuchamy. Komunikacja też kiepska - poza omawianiem prozy życia ;-). Ale jest mega do przodu w porównaniu z tym, co było jeszcze latem.
Jednak rzecz inna mnie cieszy najbardziej: ODZYSKAŁAM SIEBIE 1b Zarąbista ze mnie kobieta 4d Mam tego świadomość. Tak samo, jak świadomość faktu, że moim mężem jest alkoholik. To nie przeszkadza mi już jednak w realizowaniu moich planów , nie uwiera, a ja po prawie 3 latach marazmu nabrałam apetytu na życie i coraz większego impetu nabieram :-). Mam plan A, plan B, C... - każdy wykonalny w zależnośąci od rozwoju sytuacji . Mam siebie 1b To boskie uczucie 2c
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, ProstaLinia, solo6971, vertigo

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/12 21:07 #41565

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
2c super
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/13 18:12 #41573

  • Leśny Ludek
  • Leśny Ludek Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator-Forum.
  • Posty: 1088
  • Otrzymane podziękowania: 663
8g
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 18:12 #41744

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Dziękuję za Waszą sympatię :-).
Powiedzcie, Drodzy Alko, co z pokorą - po jakim czasie jej nabieraliście? Tzn. mi nie chodzi o usłużność, służalczość czy robienie z siebie obiektu pod pręgierz, ale o taka normalną, ludzka pokorę wobec życia, zdarzeń i świadomości krzywd jakie się wyrządziło bliskim z zachowaniem poczucia własnej godności.
Bo odnoszę wrażenie, że mój mąż po 10 miesiącach niepicia i od września na terapii cofa się w trzeźwieniu: buta, pycha, wredność aż boli, znów zarzucanie mi, że to przeze mnie pije, szantażowanie słowem. Masakra... Czy to objawy nawrotu? Mieliśmy stresów sporo ostatnio i musiał wykazać się postępowaniem mężczyzny a nie chłopczyka.
Nie wytrzymałam dziś i zwyczajnie wdałam się w awanturę, którą zapoczątkował. Zanim sie zorientowałam, już kipiałam.

Mam problem z jedną rzeczą - i to poważny: uznaniem tego, co robi, za szczere a nie za kolejną manipulację. :-( Trudno mi z tym, bo z jednej strony widzę, że chodzi na terapię, nie pije, coś tam zmienia w sobie, a z drugiej - ta buta i wredota...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 19:12 #41745

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2151
  • Otrzymane podziękowania: 1560
Nie zgadzaj sie zatem na nic co jest sprzeczne z Toba samą. Mów jasno i otwarcie coi ci sie nie podoba.
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 19:58 #41751

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
8g HEJ .niecale 5 miesiecy i juz buta i ponizanie CIE NO COS jest nie tak juz tak uwierzyl w siebie taki jest mocny , zeby to sie nie obrocilo bo kij ma zawsze 2 konce troche to dziwne bo nie wierze ze na terapi podsuwaja mu takie porady i jak pytasz o pokore to ona musi byc bo to on chlal bo tak chcial i ty mu nie nalewalas do kielonka i tak jak ci napisala Asia ty musisz byc konsekwentna to jemu powinno zalezec aby sytuacja w rodzinie ulegla poprawie.trwaj w swoim przekonaniu i nie daj sie oglupic klotni --rozumiem cie bo boli osadzanie daj mu do zrozumienia ze jeszcze jest daleko w drodze bo moze cielesnie jest czysty ale mozg jeszcze w oparach i tam jest problem duzo pracy go czeka --moze zrozumie.pozdrawiam! :blink:
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 19:59 #41752

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
@cytryna - kiedy się nie zgadzam, mąż się awanturuje. Dokucza mi strasznie. Odnoszę wrażenie, że to paranoja: na terapii ponoć miał się uczyć m.in. empatii. Tymczasem jak przedtem był egoistą, tak teraz jest już nim do sześcianu.
Zawsze miałam swoje zdanie i on dobrze o tym wiedział - w początkach naszej znajomości nieraz kruszyliśmy kopie o rację albo też szliśmy na kompromis. Nigdy nie byłam potulną owieczką. ale teraz mam wrażenie, że on chce mieć we mnie służąca, niewolnicę - dokładnie tak, jak widział w domu rodzinnym w relacji jego ojciec/potem ojczym i matka.
Czasem myślę, że spokojniej byłoby u nas, gdybym np. manipulowała nim , albo lekceważyła - kiwnęłabym głową, a i tak zrobiłabym swoje. Ale przecież nie tędy droga do dojrzałej relacji.
A może ja niemożliwego chcę?....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 20:08 #41756

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1535
  • Otrzymane podziękowania: 692
Witam myślę sobie tak cobyś nie dała się wciągnąć w tą grę na wyniszczenie.Dbaj o siebie miej swoje zdanie niezależnie od reakcji Agresora.Wiem Dobrze radzić pisać a co innego Ta Twoja Rzeczywistość ale wcale nie musisz być taka jak On i to będzie ta Twoja Siła .Pozdro z Pogodo Ducha Krzysiek Alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): solo6971, Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 20:14 #41757

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
@solo - ale w nim pokory od początku nie było. Przynajmniej ja jej nie widzę. Tyle że przyhamował butę i pychę. Teraz jest jakaś eskalacja i wypróbowywanie mnie. Przyznam, że nie rozumiem, co się dzieje, bo znów ponoć wszystkiemu winna jestem ja. No szlag by to trafił...Sorry.
Martwi mnie to, bo w naszym małżeńskim szlaku drogi sie rozjeżdżają zamiast scalać...A mamy naprawdę powikłany życiorys przez męża (zdrada, romans - zakończone, brak wsparcia, kiedy go naprawdę potrzebowałam). On nie rozmawia, tylko wymienia komunikaty, nadal ucieka od rozmów lub się awanturuje - jak Mu próbuje coś przekazać o chorobie, zachowaniu, to słyszę dokuczliwe że mnie terapka nastawiła przeciw niemu, że guzik wiem, bo nim nie jestem, itp. Ręce opadają po prostu.
@ Krzysiek - zdaje się, że nazwałeś to dokładnie po imieniu: gra na wyniszczenie, a on agresor. Bo faktycznie tak to wygląda. Ale skąd od pewnego czasu takie zachowanie - zawsze po terapii?...
Na spokojnie nie da sobie niczego powiedzieć. Bo on pan i władca chce być. I twierdzi że jemu na terapii powiedzieli, że ta zła to ja....Matko jedyna...

Jutro idę na spotkanie z terapką to może podsunie jakieś rozwiązanie.
Czasem myślę, że to zachowanie to jego próba sił ze mną, takie dziecinne pokazywanie swojej ważności.
Powiedziałam mężowi ostatnio kilka razy że mnie nie szanuje - oczywiście zaprzecza. Córki też nie szanuje. Kobiet nie szanuje.
Ale jak sie mu coś powie na ten temat to wszystkiemu zaprzecza, ignoruje uwagi .
De facto odnoszę wrażenie że on nie pracuje od pewnego czasu nad sobą, ale raczej nad powiększaniem swojego balonu egoizmu.
Ostatnio zmieniany: 2018/01/29 20:23 przez Enda.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/29 20:26 #41759

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 191
  • Otrzymane podziękowania: 91
Enda znam doskonale takie zachowanie. Ja w takich sytuacjach mimo że się we mnie gotowało starała się zawsze zachować spokój i wprost mówić co myślę, czuję nawet gdy spotykało się to z wielkim sprzeciwem albo nawet awanturą. Najgorsze co możesz zrobić to dać się sprowokować.Wiem że to trudne ale będzie dobre dla ciebie.Jednak także nie potrafię zrozumieć skąd takie zachowanie po kilku miesiącach terapii,ale czytając wątki wielu osób tutaj na forum wiem że tego nie uczą terapeuci podczas terapii.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/30 19:28 #41772

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
8g dialog i kompromis dobra rzecz tyle ze ma byc jakas korzysc dla obu stron.a tu widze panisko mysli ze sie zaczal leczyc to trzeba mu bic poklony nie robi tego dla innych tylko dla siebie bo trzeba najpierw pokazac ze leczac sie naprawiwia siebie a potem jest dluga droga odzyskania normalnosci zycia ,zaufania u drugiej osoby i tu jest pokora i pogodzenie ze soba ze jestem alkoholikiem i to ja odpowiadam za zlo ktore wyniklo z picia nikt mu nie kaze lezec krzyzem ale zadufanie pewnosc siebie i brak reakcjize moze nie pije i wszystko juzok prowadzi do nawrotu i moze spowodowac ponowne zapicie! ty badz soba unikaj klotni a badz stanowcza. hejka 3a
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/30 19:40 #41774

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1535
  • Otrzymane podziękowania: 692
4d Witam ale fajnie Terapka 10g Tego jeszcze nie słyszałem
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/30 21:15 #41777

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 191
  • Otrzymane podziękowania: 91
A jesteś pewna,że on napewno uczęszcza na tą terapię?bo wiele już słyszałam i przerabiałam różne rzeczy ale takiego czegoś to nie.Chociaż od swojego alkoholika usłyszałam kiedy był na terapii zamkniętej i prosiłam aby porozmawiał z terapeutką o swojej przesadnej zazdrości to podobno rozmawiał o tym z terapeutką która mu powiedziała że on nie jest zazdrosny i coś tam jeszcze. A gdy mu powiedziałam,że terapeutka napewno tego mu nie powiedziała to było że się na tym nie znam i że podważam zdanie specjalisty 1d Owszem podważyłam zdanie specjalisty- specjalistą był w tym przypadku on sam bo nie rozmawiał z terapeutką i jak ja mogłam podważać zdanie tak wybitnego autorytetu 9g
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, Enda

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/31 15:54 #41789

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Witajcie, terapka (Krzysiu - uśmiecham się od ucha do ucha, że Ci się spodobało to określenie :cheer: ) wysłuchała mnie z uwagą wczoraj i po przytoczeniu kilku zdań z tego, co mój alko mąż mówi do minie i jego zachowań orzekła, że to GŁÓD, niezaspokojony i wielki. Nadęte, wręcz rozdęte ego i NADAL zaprzeczanie faktom może być jednym z objawów odsłaniającej się bez alkoholu osobowości z kawałkiem socjopatii. Mąż zaprzecza nawet temu, że pił - mówi teraz dosłownie jakby był pijany na sucho. Nie mówiąc o tym, że znów słyszę kawałki że to ja jestem winna wszystkiemu, w tym temu, że ON MNIE zdradził, że to JEGO sprawa, skąd miał pieniądze na wycieczki i luksusy dla kochanki, że małżeństwo opiera się na pieniądzach, że ON wszystko zabezpieczał i na wszystko starczało... Masakra :-( - jak było w rzeczywistości, wiadomo, że dokładnie odwrotnie, bo to dzięki mnie budżet i my jesteśmy nadal w całości, a kiedy tatuś w amoku alko i love szalał, to ja zabezpieczałam dziecku i nam byt, wakacje, wyjazdy, naukę... Ciężko mi to ogarnąć. Boli to strasznie, bo wiem, ile zrobiłam i ile on, niestety, nie zrobił, a jak zrobił to tylko niszczył.
Rozmawiać nie chce, żadnych życzliwych zdań też nie będzie słuchał. Teraz pojechał na terapię. Zanim wyszedł, urządził mi awanturę, bo spokojnie powiedziałam mu, że od miesiąca doświadczam coraz większych przykrości z jego strony, uważam, że coś się dzieje złego i sądzę, że dobrze byłoby , aby porozmawiał o tym na terapii. Efekt: natychmiastowa irytacja na maksa, krzyk, obwinianie mnie o cuda wianki i odgrażanie się ze jak przyjedzie z terapii to mi powie, jak to JA niszczę swoim zachowaniem jego wysiłki :ohmy: o to, żeby U NAS było dobrze. I diopiero sie wtedy przekonam. Wyleciał z domu z wrzaskiem na ustach.
No taaak -teraz mnie olśniło: powinnam bić pokłony, bo Jego Alko mężowska eminencja dziś mi podarował portfel - juz na Walentynki. A ja po tych wszystkich jazdach emocjonalnych separuję się od niego i usłyszał moje dziekuję, zobaczył szczery uśmiech, pochwaliłam prezent, bo faktycznie sliczny jest, dostał całusa i przytulenie. I na tym sie skończyło, a potem byłam sobą, czyli nie nadskakiwałam mu i zajęłam sie swoimi i naszymi bieżącymi sprawami. A on pewnie pokłonów oczekuje nadal.

Na terapię ponoć chodzi, ale uważam, że traktuje to raczej od pewnego czasu jak spotkanie towarzyskie a nie okazję do wglądu w siebie Swego czasu kupiłam mu fajne książki o alko - ON czytać nie będzie, bo ON tego nie potrzebuje. Nie czyta, nie wiem czy przerabia jakieś zadania na terapii, kiedy go o to spytałam, to oczywiście była awantura. Najlepiej nic nie mówić bo i pogody sie doczepi - dejavu mam sprzed początków terapii. Może go też jego emocjonalne jazdy po mnie są wynikem tego, że POKAZAłAM mu, jakimi NAPRAWDĘ sa niektóry z jego rodziny i otoczenia,a że pokazałam mu już JA, węc to ja jestem znów ta najgorsza - bo wyszło na to, że to PRZEZ ZE mnie MUSIAŁ zweryfikować dotychczasowe ułudy (co na pewno jest bolesne).
Oj, rozpisałam się. O nim. Holender. A ja? :huh:
A ja: cieszę się, że pomimo teo, iż meża zachowanie boli, to nie na tyle aby mnie wybić z rytmu - MOJEGO rytmu. I jakby na przekór właśnie opracowałam plan na realizację MOJEGO kolejnego, naprawde dużego przedsięwzięcia (i wcale nie przydzieliłam w tym zadnej roli alko mężowi, bo to MOJE i DLA MNIE).
@solo - dialog, kopromis???... 13g tylko kiedy mąż - cytuję jego - będzie chciał . A nie chce - to tez cytat. Bo ja się czepiam i to JA muszę naprawiać siebie bo on nie musi. - też cytat, po 4 miesiącach terapii zresztą i 10 miesiącach niepicia. 9b
Nie napiszę, że mam to w nosie (choć w dużej mierze mam) - bo to infantylne. Problem ewidentnie jest. Widzę ze mi teraz pomaga postawa jak sprzed jego terapii - asertywność na maksa, gdzie się da i bronienie swojego terenu: tu masz mężu granicę i kropka. Ja idę dalej, a ty się trzaskaj o ten mur sam, jak chcesz, bo rozmowy i kompromisu nie chcesz.
Uff.musiałam to z siebie wyrzucić. Macie przynajmniej co czytać :lol:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Mieszane uczucia - mieliście tak? 2018/01/31 16:46 #41791

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
8g tak ma byc wywalic z siebie i to pomaga a maz on staci ,on pograzy sie bardziej ty patrz na siebie z tego co piszesz nadal nie rozumie gdzie jest i to on dalej psuje i niszczy a gdy dotrze moze byc za pozno czego nie zycze bo kazdy musi miec szanse ale trzeba chciec! :blush:
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2