Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: boję się ale działam-kolejna żona alkoholika

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 09:24 #35857

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
Witam. Jestem Gosia (także DDA). Mam 50 lat. Mąż alkoholik; domowy, spokojny, ukrywający się , pijacy od 10 lat (wiek 51 lat), jednak wszystko wymyka się spod kontroli i sytuacja jest coraz gorsza. Mąż przeszedł 2 miesięczna zamkniętą terapię . Wytrwał po terapii 6 miesięcy. OD 2 i pół miesiąca ma nawrót . wczoraj odstawiłam go na odwyk. wyjdzie za 10 dni. Ja czytam wasze wypowiedzi żeby przez to przejść. Staram się działać zeby wyciągnąć go z tego i radzić sobie z własnymi rozterkami i współuzależnieniem. Za 3 dni zaczynam własna terapie z psychologiem, choć przeczytałam już bardzo dużo pozycji o uzależnieniach i innych psychologicznych podstawach funkcjonowania.. Postanowiłam się przywitać, skorzystać z Waszych rad i podzielić swoim doświadczeniem . Pozdrawiam wszystkich tu piszących i gratuluję utrzymującym abstynencję i pracującym z powodzeniem nad sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 10:15 #35862

  • Quantum
  • Quantum Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 504
  • Otrzymane podziękowania: 426
witaj na forum
Mąż przeszedł 2 miesięczna zamkniętą terapię . Wytrwał po terapii 6 miesięcy. OD 2 i pół miesiąca ma nawrót . wczoraj odstawiłam go na odwyk.
podstawowe błędy popełniasz, jego leczenie to wyłącznie jego sprawa. po co odstawiasz go na odwyk ?
sam ma jechać i sam wrócić. Ciebie ma interesować tylko efekt w tym wypadku trzeźwość.
co to znaczy : "staram się działać by wyciągnąć go z tego "
to on ma się starać
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 10:27 #35864

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
Dzięki za głos. Masz rację. odpowiedz jest tylko jedna. Pewnie nadal go kocham , bo gdy nie pił to był bardzo dobrym mężem.

Pomagam bo muszę być jego mózgiem, gdy własny nie działa. Mam wrażenie że nie dał rady do tej pory to nie ruszy beze mnie z miejsca. Raz już ruszył gdy dał sie przekonać do terapii. Teraz jest nawrót. Chcę go postawić na torach ,żeby ruszył z miejsca.

Czy ktoś mi odpowie z własnego doświadczenia ile zapitych nawrotów przeszedł i stanął na nogi. Szukam nadziei dla siebie i swoich córek.

Moje powitanie wygląda chyba na dość spokojne a tak naprawdę łzy leja mi sie po policzkach ciurkiem i mam rozstrój żołądka z nerwów.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 10:43 #35866

  • Quantum
  • Quantum Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 504
  • Otrzymane podziękowania: 426
dlaczego masz być jego mózgiem ?
podstawa; nie rób za alkoholika NIC co moze zrobić sam.
moja pani kompletnie nie interesowała się moim leczeniem,
tak jak z autem
do mechanika , a co on tam grzebie to nie interesuje użytkownika, ma być sprawne.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): gonia

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 10:45 #35867

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Witaj na forum 3a mózg to każdy ma swój tylko nie każdy z niego korzysta. Brawo za decyzje o wizycie u psychologa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 11:44 #35872

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
dzięki za głosy. Wydaje mi sie czasem ze jak będę zbyt twarda to też nie będzie dobrze. żal mi wrzucic do kosza wszystko co przeżyliśmy.
mam naprawdę tylko jego bo jego rodzina jest obojętna lub zrezygnowana a w mojej mnóstwo alkoholu, jestem też dda więc mechanizmy mam utrwalone od dzieciństwa,
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 11:55 #35873

  • Siri
  • Siri Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 125
  • Otrzymane podziękowania: 33
Witaj,
z Twoim nastawieniem do alkoholizmu męża nie pomagasz mu, a szkodzisz. Zbierajac go z ziemi ułatwiasz mu picie. Po co on ma sie leczyć skoro Ty za niego wszystko załatwisz? Trochę sie czasem sponiewiera, lekki moralniak go wymęczy i pociagnie kolejny łyk wody ognistej, by dalej sie upijac. W swiecie realnym zona za niego pogłówkuje.
Dobrym człowiek piszesz jest. Na pewno? Nie bardzo Ci chyba dobrze w tym Twoim zyciu z nim?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): gonia

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 12:12 #35875

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
wiem ze każde moje zdanie jest do obalenia bo fakty sa niezaprzeczalne.
kiedy czytam o czyichś chaotycznych działaniach to z boku też je jasno oceniam ale zastosowanie bezwzględności we własnym życiu to już inna sprawa. wszystko jest trudniejsze do wykonania.

a może tylko sie lituje nad sobą, bo dużo juz przeszłam, a widzę że przede mną wciąż jeszcze więcej i więcej
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 12:21 #35877

  • Siri
  • Siri Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 125
  • Otrzymane podziękowania: 33
Jestes po prostu współuzalezniona zoną alkoholika. Chcesz dobrze, chcesz być szczesliwa, chcesz mieć normalne zycie. Masz prawo do tego wszystkiego. Dla własnego dobra zacznij działać w tym kierunku. Stój przy męzu, ale pod warunkiem, że przestanie sciemniac i weźmie sie za ratowanie swojego zycia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 12:27 #35880

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
a to co robie to stanie przy nim?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 14:49 #35886

  • Siri
  • Siri Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 125
  • Otrzymane podziękowania: 33
Teraz robisz wsystko, zeby on pił nadal, a Ty - aby sie zadręczac.
Bądź stanowcza w swym działaniu. Jesli masz gdzie pomieszkać tymczasowo, wyprowadz się jesli tylko mąz znowu siegnie po alko. Niech zbiera swe skacowane zwłoki sam, niech się opierze i nakarmi, zrobi sobie zakupy, posprząta i wyniesie śmieci. telefonów od niego nie odbieraj, odseparuj sie i ODDYCHAJ.
Mężowi powtarzaj jak zdarta płyta, że bedziesz przy ni i z nim jesli bedzie sie leczył. Jeśli jednak bedzie pielęgnował swoja chorobę - patrz wyżej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 15:25 #35889

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
Widzisz Siri ja robie co w moich możliwościach.
niestety nie mam możliwości wyprowadzenia się i pomieszkiwania gdziekolwiek- i nie jest to zaprzeczanie . w mojej rodzinie pije sie i nie przelewa się materialnie i lokalowo . Jego rodzina nie pomoże bo nie musi. Nawet rodzice mimo ze maja miejsce nie przyjmą go. A rozwód -pewnie mogę nakarmić własne ego papierkiem, dofinansować sady i dalej zostać w połowie domu z pijakiem na pietrze. Czytałam juz jak kończy się podział domu, wy pewnie też. Choć jest cała paleta rozwiązań to nie wszystkie dla kazdego sa możliwe do wykorzystania.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 17:05 #35893

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2143
  • Otrzymane podziękowania: 1548
gonia napisał:
Pomagam bo muszę być jego mózgiem, gdy własny nie działa. Mam wrażenie że nie dał rady do tej pory to nie ruszy beze mnie z miejsca. Raz już ruszył gdy dał sie przekonać do terapii. Teraz jest nawrót. Chcę go postawić na torach ,żeby ruszył z miejsca.
.
Dlaczego uważasz, że jesteś Bogiem? Skąd przekonanie, że masz myśleć, działać za inna osobę? Kto dał ci taka władzę, żeby decydować o wyborach innej osoby i kto dał ci w ogóle takie prawo?
Pomagając- zabijasz go krok po kroku. Fizycznie i psychicznie.
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/02 21:16 #35922

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
gdybym uważała ze jestem bogiem to nie pytałabym o wasze rady

Jak na razie sporo krytyki na mnie wylaliście

a może mnie potrzebne jest troche otuchy aby przez to przejść?

chyba jej tu nie znajdę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/03 18:54 #36004

  • Siri
  • Siri Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 125
  • Otrzymane podziękowania: 33
gonia, mogę Ci dać radę, podzielić się z Tobą doświadczeniem. Dla mnie to jest rodzaj otuchy i wsparcia, które Ci daję. Duzo mnie kosztowało nabycie tego doświadczenia, jakim jestbycie człowiekiem współuzależnionym. Nie prosiłam się o syna narkomana, nie chciałam nic wiedzieć o narkotykach, jakiś acodinach, dopalaczach, szajsie i innym gównie, odpłływaniu i lataniu pod sufitem. Ale zetknęłam sie z tym i pomagam ludziom na ile potrafie jeśli tego chcą. Ty nie chcesz. Ty szukasz potwierdzenia i usprawiedliwienia swojego działania. Ja Ci nie powiem, ze jestes fantastyczną zoną. Jestes zona współuzależnioną, musisz zmienić swoje myślenie, poszukaj fachowej pomocy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/03 19:05 #36005

  • dziobak
  • dziobak Avatar
jeśli liczysz na fałszywe lukrowane poklepki i zapewnienia że będzie dobrze z tym co robisz to....faktycznie tu tego nie znajdziesz..
To nie to miejsce
Z reguły sa tu ludzie którzy cenią sobie wyżej szczerość (nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się nieprzyjemna i obraźliwa) i unikanie dawania fałszywych nadziei niż bezwartościowe poklepywanie i teksty bez pokrycia w stylu-będzie dobrze...od tego są miejsca typu "kafetteria" itp
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/03 19:17 #36007

  • maciejka
  • maciejka Avatar
gonia napisał:
gdybym uważała ze jestem bogiem to nie pytałabym o wasze rady

Jak na razie sporo krytyki na mnie wylaliście

a może mnie potrzebne jest troche otuchy aby przez to przejść?

chyba jej tu nie znajdę.

Widzisz Gosia radzenia sobie z krytyka nauczysz sie na np. na terapii. Ja też jej nie lubie i czasem ciężko ja przyjać ale ...jesli jest słuszna to cóż... poprawiam bład a jeśli nie to wzruszam ramionami i robię swoje.
Kiedyś dawno temu też bardzo chciałam ratowac swoje mał,żeństwo wszelkimi sposobami ale czasem to nie wystarczy bo .... do tanga trzeba dwojga. Ja chciałam mój alkoholik/ mąz nie chciał. U nas problem rozwiazało życie, nie udało mi się uratowac męża ale siebie i rodzinę już tak. Nie jestem alkoholiczką , jestem osoba wspóluzalezniona dawno po trapii i powiem Ci , że to czego nauczyłam sie na terapii procentuje w realnym zyciu na tu i teraz w rożnych obszarach życia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/03 19:29 #36008

  • Siri
  • Siri Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 125
  • Otrzymane podziękowania: 33
Wiesz gonia jaka ja wojne stoczyłam z rodziną? Dla nich byłam potworem, nieludzka postacią, rodzicielką, która nadaje sie na szafot. Wyrzucić własnego syna z domu??? Pozwalać, żeby chodził głodny i śmierdzacy???? Wysyłac do jakiegoś monaru???? Podkopywali mi cała pracę, ja go do dna, a oni mu kanapki robili, wpuszczali do domu i dawali się okradac. Mój ojciec złózka spadał przez lęki, tak mu wnusio dał popalić, nachodzac go o każdej porze dnia i nocy, a na terapie nie poszedł, do domu wpuszczał, karmił. Na policje nie doniósł, dawał sie okradać i nie znudziło mu sie, jak cpun wyniósł mu telefon i bezczelnie wsunał kartke do skrzynki, że telefon jest w takim a takim lombardzie i jak chce moze go sobie wykupić.
W każdym razie było mi bardzo trudno przez chore otoczenie, którym mój syn manipulował, a które nie chciało słuchac co sie do niego mowi i jaką heroiczna tu walkę tocze, że gnojka wyciagnąc z bagna. Na szczęscie dotarło do większosci, po milionowych ekscesach i moja twarda miłósc pomogła chłopakowi sie otrzepać. Nie ćpa, ale doskonale jeszcze nie jest, nie jest nawet normalnie. Jego życie w jego rekach. Wie co go czeka, jesli zaćpa, poduszke zamieni na schody.
Mnie terapia dla współuzaleznionych, kontakt z innymi rodzicami uratował od śmierci chyba. Byłam kłebkeim nerwó, nie nadawałam sie do życia, do funkcjonowania w pracy, podskakiwałam na puknięcie w drzwi, bałam sie wyprowadzać psa na spacer. Kiedy był w domu, dzwoniłam co pół godziny, zeby sprawdzać, kontrolować.... czyste wariactwo. Nie pomagałam jemu, a siebie doprowadzałam do ruiny. między innymi problem alkoholowy zaczął pokazywać różki.
Tak w wielkim skrócie opowiadam,
Używki, nałogi - to straszne co sie dzieje z całymi rodzinami, jak cierpia uzaleznieni i ich bliscy. Jak życie wywraca sie do góry nogami. Zmieniają sie priorytety, strach czai sie za kazdym rogiem. Dramat, dramat, katastrofa. Życie ze śmiertelnie chorym to wielkie wyzwanie. Życie ze smiertelna chorobą to wielkie wyzwanie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, maciejka, gonia

boję się ale działam-kolejna żona alkoholika 2017/05/04 17:42 #36055

  • gonia
  • gonia Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 2
dziekuje Siri i Maciejka za zyczliwą krytykę

jest ze mną teraz trochę lepiej jeśli chodzi o samopoczucie. przez poprzednie dni miałam strasznego doła- pewnie wiecie o czym mówie.
myśle też ze i Wy dochodziliscie do pewnych działań krok po kroku. Ale ja wyznaje zasadę raz kij, a raz marchewka.Każdy przeżywa życie po swojemu i uczy sie go we własnym tempie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.