Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej?

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 09:48 #35426

  • bczbcz
  • bczbcz Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 3
Jeszcze raz witam wszystkich serdecznie. Post będzie pewnie długi, będę wdzięczny każdemu kto dotrwa do końca.

Cała rodzina boryka się z alkoholizmem wujka. Jego picie trwa już ok. 20 lat(ma 47 lat), przez większość tego czasu nikt nie widział problemu bo był to bardzo dobrze prosperujący człowiek, piastował wysokie stanowiska, dobrze zarabiał. Rozwiódł się kilka lat po ślubie, żona pani psycholog, też alkoholiczka. Ma z tego małżeństwa 20 letnią córkę. Po rozwodzie płacił na utrzymanie córki więcej niż zasądzone alimenty, często z nim spędzała czas, zabierał ją co roku na wakacje. Angażował się i nikt temu nie przeczy. Jakieś 7-8 lat wstecz poznał kobietę, tworzyli całkiem zgraną parę, kupili razem i wyremontowali wielki dom, wujek podjął pracę w spółce która należy do rodziny jego partnerki. Sielanka trwała jakieś 3 lata. Planowali ślub, mowa była też o dziecku. Nie wiemy co zaszło. Partnerka się wyprowadziła, zwolnili go z pracy. Zaczęły się intensywne epizody picia. Kilkukrotnie Marlena(partnerka) odwiedzała go w ich domu, sprzątała, prała dzwoniła do mojej mamy że sobie z nim nie radzi, że jest zapity, dom cały zafajdany. Przywoziła mu też jedzenie. Odwiedziłem go tam kilka razy, raz był pijany, raz całkiem sensownie się z nim rozmawiało, aczkolwiek to co mi utkwiło w pamięci to to że obwiniał wszystkich wokoło o swoje nieszczęście. Twierdził że tyle pije bo nie ma co robić ale kolega mu już załatwia pracę i wszystko będzie ok.
Okazało się że nie płacił kredytu zaciągniętego na dom i dom poszedł pod młotek.
Wynajął mieszkanie w niewielkiej miejscowości, wszystkim mówił że pracuje u kolegi, że jest ok. Spadł pijany ze schodów, skręcił nogę, trafił do szpitala. Wyszedł, wszystko niby ok. Kolejny raz zadzwonił ze szpitala tym razem zaczął się dusić i zadzwonił po karetkę, oczywiście pijany. Po namowach córki i byłego teścia( z którym dobrze żył nawet po rozwodzie, razem robili interesy itp.itd.) trafił na detoks, miał możliwości zostania na odwyku niestety nie skorzystał. Wynajął mieszkanie w K. Przez kilka miesięcy do niego zaglądałem bo też mieszkałem w K, w mieszkaniu czysto, on pachnący, lodówka pełna. Mówił że miał zdalną pracę, że wychodzi na prosto. Upił się, zadzwonił do mojej mamy żeby go ratować, że on umiera. Moja mama do mnie i do mojej kuzynki bo byliśmy na miejscu. Jedziemy do niego na podłodze on, fekalia, wszystko. Ledwo oddycha, karetka, trzeźwienie w szpitalu, wypis. Od nowa. Sytuacja powtórzyła się jeszcze 2 razy. Zbliżała się Wielkanoc, mama zaprosiła go do siebie na święta. Przyjechał i powiedział że nie chce mieszkać sam bo sobie nie radzi. Został na kilka miesięcy u moich rodziców, nie pił albo pił bardzo mało. Całymi dniami leżał i czytał książki i gazety, wychodził czasem do sklepu ale nie przynosił do domu alkoholu. Nigdy nie było po nim widać żeby był pijany. Poprosił o pomoc, powiedział że się boi, że znowu zacznie pić, że chce się leczyć. Szybko udało się załatwić odwyk w pobliskim szpitalu. Po odwyku mówił , że staje na nogi i wrócił znowu do K, kupił samochód. Bywał przejazdem u moich rodziców raz na jakiś czas na jeden dzień. Ponoć prowadził jakieś szkolenia w południowej Polsce, wydawało się ze jest ok. Zadzwonili do mojej mamy ze szpitala z L, że brat by chciał porozmawiać. Jak się okazało przywiozła go pijanego i poobijanego policja. Mówił że nie wie co się stało, że nie ma ze sobą telefonu. Mama zaczęła organizować jakiś powrót dla niego. Zadzwoniła do szpitala okazało się że wujek uciekł. Klika dni później zadzwonił, w tle było słychać jakąś wodę, i temat pt:"Siotra ja chyba zaraz umre, ja umieram, umieram..." i tyle, pytała go co się dzieje, gdzie jest a on w kółko tylko umieram umieram. Kontakt się urwał, oczywiście telefony na policje, zgłoszenie zaginięcia...masakra.Po 3 tyg. zadzwonił. czy może przyjechać do mojej mamy bo on chce do szpitala bo on sie musi leczyć itp.Przyjechał, poszedł na odwyk. Po odwyku mieszkał kilka dni u moich rodziców, znalazł w M jakiś prywatny ośrodek pobytu dla niepijących alkoholików. Spędził tam jakieś pół roku, ośrodek utrzymywany przez jakiegoś dobrego człowieka i jakąś fundację. Trzeba było robić tam wszystko gotować na zmianę z mieszkańcami, rąbać drewno na opał itp.itd. ale mówił że jest ok że ma wsparcie itp itd. W końcu wynajął kawalerkę w M, byłem tam 2 razy, skromnie ale schludnie, mówił że się trzyma, że nie pije. Że narazie nie pracuje ale że ma pieniądze. Dobrze się na to patrzyło ale ciężko było uwierzyć że to potrwa długo. Chciałem go znów odwiedzić okazało się, że się przeprowadził do innego mieszkania też w M, mówił, że syn właściciela wrócił zza granicy. Jak później się okazało kilka razy policja zgarniała go tam z klatki schodowej. Raz z trawnika nagiego. To się musiał wyprowadzić. Po jakimś czasie zadzwonił że wynajął kawalarkę blok obok moich rodziców i czy bym mu pomógł w przeprowadzce. Miałem mieszane uczucia, rodzice też ale się zgodziłem. Dwa razy miał okazję podjąć pracę ale nie pojechał na rozmowy, bo jak stwierdził ma za co żyć jak mu się pieniądze skończą to się będzie martwił. Chodzi na terapię. W ciągu pół roku klika razy powtórzył się epizod na zasadzie, kontakt w pewien dzień się urywa, nie otwiera drzwi, po kilku dniach przychodzi w nocy pijany każe sobie wzywać karetkę bo on chce do psychiatryka, karetka przyjeżdża zawożą go do psychiatryka, siedzi tydzień-dwa na obserwacji i wypis. Raz go zawieźli na zwykłą izbę przyjęć to uciekł, policja go znalazła i karetka go zawiozła tam gdzie chciał. Wyrzuca wypisy ze szpitala. Mówi że ma lekką depresję. Wczoraj znów była powtórka. Moi rodzice kończą się już nerwowo, nie wiemy co robić....

Każda radę będzie cenna!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 11:55 #35428

  • Quantum
  • Quantum Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 504
  • Otrzymane podziękowania: 426
no fajny sposób na życie sobie wypracował , on pije a wsystkich dookoła głowa boli.
jak się robi źle to wszyscy się angażują oprócz delikwenta, on ma to najwyraźniej gdzieś.
nic się nie zmieni dopóki będziecie mu pomagać.
zasada jest podstawowa
piłeś musisz ponosić konsekwencje. co to znaczy że "pijany każe sobie wzywać karetkę" ?
"siostro umieram" -Twój problem, trumne kupimy
mi ojciec powiedział
a zachlej się na śmierć , raz popłaczemy na cmentarzu a nie co noc matka płacze
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): parasol71, zebra

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 12:31 #35429

  • zebra
  • zebra Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 950
  • Otrzymane podziękowania: 1023
A ja odsyłam do wątku Falco

alkoholizm-forum.pl/forum/7-alkoholizm/9700-wypisanie-z-odwyku

Oraz do działu dla wpoluzaleznionych.
Pozdrawiam :)
I am flesh, bones
I am skin, soul
I am human
Nothing more than human
❤ Sevdaliza "Human" ❤
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 17:29 #35432

  • bczbcz
  • bczbcz Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 3
Quantum napisał:
nic się nie zmieni dopóki będziecie mu pomagać.

To była pierwsza rzecz jaką usłyszałem w poradni, z całych sił próbuje to przetłumaczyć mojej mamie.
Chociaż reszta z nas nie lepsza, bo próbujemy mu naraić kolejne leczenie...i tak w koło macieju

Byłem w środę i czwartek do wieczora u rodziców. W czwartek przyszedł na kawę wujek. Oczywiście gadka szmatka u niego wszystko zawsze w porządku. Poszedł do siebie, mama miała przeczucie że coś się zaczyna. Zaczęła mi się zarzekać, że tym razem go nie wpuści, że ma dość i w ogóle. Mówię jej spokojnie, że skoro tak myśli to czemu jemu tego nie powie. Zadzwoniła do niego i powiedziała że ma sobie spakować ubrania i dokumenty bo mu nie będzie tym razem do szpitala nic wozić i że ma sobie sam wzywać karetkę. Ja wieczorem musiałem jechać do pracy. Przyszedł raz o 3:00 tata nie pozwolił otworzyć drzwi, dobijał się jęczał ale poszedł. Drugi raz przyszedł po 5:00 mama była szybsza i mu otworzyła. Zmiana była taka że miał spakowany plecak, nawet miał jakąś kartę informacyjną za szpitala ze sobą. Rozmawiałem przed chwilą z jego córką jest opcja załatwienia kolejnego odwyku tym razem w prywatnym ośrodku ale co dalej? Miesiąc temu po identycznym epizodzie też proponowała mu odwyk ale stwierdził że musi odpocząć po szpitalu, że nie może o tym teraz myśleć, że ma silne leki i jest słaby. Jutro córka będzie do niego dzwonić może mu podadzą słuchawkę...oczywiście jest na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Wypuszczą go za tydzień dwa. Chce razem z jego córką z nim pogadać o następnym leczeniu. Chociaż wiem że to powinna być jego inicjatywa, nie ukrywam, że mi w tej chwili bardziej zależy na tym żeby go odseparować od moich rodziców bo jeszcze chce ich mieć.

Plus jest taki, że prawdopodobnie w końcu skończyły mu się pieniądze więc do wyboru odwyk albo św.Albert....

idzie zwariować
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 18:41 #35434

  • Quantum
  • Quantum Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 504
  • Otrzymane podziękowania: 426
Chce razem z jego córką z nim pogadać o następnym leczeniu.
po co ?
zaglądacie mu do paszczy czy mu się dziura w zębie nie robi ?
to dorosły człowiek dajcie mu decydować o sobie.
majówkę sobie zaplanujcie całą rodziną , oczywiście bez niego. niech naprawdę zostanie sam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 19:48 #35439

  • dziobak
  • dziobak Avatar
zdanie klucz- "jest opcja załatwienia mu kolejnego odwyku".....
cóż, bez obrazy ale jedyną opcją kiedy odwyk MOŻE okazać się skuteczny jest ta w której On sam ze wszystkich sił pragnie IŚĆ się leczyc.
to On musi działac w tym kierunku żeby na odwyk,terapię sie dostać. Nie Wy.
W sytuacji gdy o odwyk zabiegacie Wy to obojętnie czy załatwicie mu przyjęcie na NFZ,prywatnie w PL, prywatnie za granicą lub też (jeśli jest) wyślecie go na księżyc,to zapewne efekt bedzie ten sam.. moim zdaniem pieniądze wywalone w błoto...
Proszę poczytaj nasze historie na forum,tematy w dziale współ (zwłaszcza pierwsze 3) to zobaczysz że nie da się pomóc komuś kto pomocy nie chce.
Dla mnie najlepszą formą pomocy było pełne odcięcie sie najbliższych,gdy przestali,pomagać,wyręczać i uzdrawiaćna siłę.
3a
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Alkoholik w rodzinie - klika odwyków, co dalej? 2017/04/21 20:21 #35444

  • Leśny Ludek
  • Leśny Ludek Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator-Forum.
  • Posty: 1088
  • Otrzymane podziękowania: 663
Witaj 3a

Piszesz że cała rodzina boryka się z alkoholizmem wujka. Napiszę brutalnie. Najprostszy sposób aby przestać się ciągle zajmować pijanym wujkiem to przestać się nim zajmować w ogóle niezależnie co wujek zrobi.

Zamieszka w Albercie to będą patrzeć czy nie pije jak będzie pił to zamieszka pod mostem może się obudzi a może nie. Przykro mi ale mu nie pomożecie o ile on pomocy nie zechce.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.