Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Proszę o radę

Proszę o radę 2017/03/07 23:46 #34315

  • Lonia
  • Lonia Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 2
Witam serdecznie, jestem tu, bo mam wielką potrzebę w końcu komuś powiedzieć o tym, co się w moim życiu dzieje. A nie mam komu, a może i mam, ale przed całym światem udaję, że wszystko jest ok. Nie chodzi o mnie, chociaż, przyznać muszę, że mam skłonności do picia, mogę nie pić w ogóle (np. przez 15 lat nie łykłam nawet szampana na sylwestra), ale jak mam okazję, kusi cholernie. A najgorsze, że jak wypije kieliszek, to chcę więcej i więcej. Ale nie chciałam o mnie, chociaż wiem, że te moje skłonności też są tu ważne. Chciałam o moim partnerze. Mieszkamy w Niemczech, razem jesteśmy od 3 lat. Jak sobie teraz przypominam nasze pierwsze miesiące i analizuje, już wtedy miał poważne problemy z alkoholem. Pił od lat, jak mi opowiadał, w pracy w Polsce jeszcze to była norma wypić flaszkę, dwie codziennie. Tu, za granicą, wódka też leje się strumieniami. Ciężka praca, tęsknota i weekendy, które są jednakowe - picie. To nie jest usprawiedliwienie, bo są osoby, które potrafią żyć inaczej, z dala od rodziny, w śród pijaków ale bez alkoholu. Ale my nie potrafiliśmy. Ale wracając do naszego początku, były dni, zazwyczaj po suto zakrapianej sobocie, że całą niedziele leżałam przy nim mocno trzymając i tuląc go, bo cały się trząsł. Mi mówił, że tak czasami ma i tak to odbierałam. Pierwszy taki gorszy sygnał był, kiedy pojechaliśmy na baseny, do Tropikal Island. Tam przeżyłam pierwszy wstrząs. Podczas pływania dostał drgawek, stracił przytomność i poszedł na dno. Na szczęście wyciągnęliśmy go, pogotowie, szpital, badania, ja oczywiście kłamałam że dużo nie pije, podejrzewali padaczkę, no bo co jak nie pije, a że mieliśmy 500 km a rano trzeba było iść do pracy, do domu wypisał się na własne życzenie i pojechaliśmy. W drodze drugi szok, bo zaczął tak bredzić i tak mówić od rzeczy, że zjechałam i płakałam. Teraz już wiem, że to objawy delirium, wtedy jeszcze nie. Potem po paru dniach były jeszcze problemy, np. dzwonił do mnie do pracy, bo nie wiedział gdzie ma jechać (sam prowadził samochód!!!) do pracy, w którym kierunku, choć jeździł tam już ponad rok. I tak wyglądało moje życie, chociaż nie, wygląda dalej, bo jest coraz gorzej. W jednej firmie stracił pracę, bo wywiozło go pogotowie. 4,4 promila. W drugiej firmie stracił prawko. 3,8 promila i 2800 euro kary za zniszczony mostek. Po tym incydencie postanowił przestać pić. No ale organizm domagał się tego, co otrzymywał tyle lat. Tego dnia też nie zapomnę. Przyjaciel mój nie poszedł do pracy, bo całą noc źle się czuł. Mdłości, biegunka, ból brzucha. Po powrocie z pracy usłyszałam nagle jakieś okropne charczenie. Myślałam, że umiera. Nie wiedziałam co robić, robiłam mu sztuczne oddychanie, krzyczałam, płakałam. Wiem, że jestem na forum alkoholików, ale nie wiem, czy wszyscy wiecie co to skurcze mięśni (w Polsce to się nazywa padaczka, choć nie wiem dlaczego, bo nie podobna). Widok okropny, oczy same białka, charczenie, nie wiadomo czy chory oddycha. Ocknął się, ale nie było z nim kontaktu przez dłuższy czas. Nie wiedział nawet, że coś się stało, mało tego, nie wierzył w to co mówię. Ale uparłam się, pojechaliśmy do szpitala. I dzięki Bogu, bo tam dostał drugi atak, jeszcze gorszy. Intensywna terapia parę dni, w sumie 1,5 tyg pobytu. Cieszyłam się, że najgorsze już za nami, lekarze tłumaczyli o konieczności leczenia, ja tłumaczyłam z niemieckiego na polski a kochanie moje potakiwało, że wie, rozumie itd. To było w październiku ubiegłego roku. Skrócę te miesiące do dzisiaj, pochowane butelki, kłamstwa, zagrożenie ponowne straty pracy. Wczoraj przeżyłam powtórkę z rozrywki. Wróciłam z pracy, partner w tym dniu w niej nie był, bo źle się czuł. Czułam co będzie. Wiedziałam, słyszałam w głosie, mówił już inaczej. Poszedł wsiąść kąpiel, bo był cały spocony. Nagle usłyszałam huk. Pobiegłam, leżał w wannie w ponownym napadzie. Byłam pewna, że skręcił kark, bo głowa była pod tułowiem. Na szczęście nie było wody. Udało mi się go jakoś obrócić na plecy i trzymać, aż dojdzie do siebie. Ponownie zmusiłam go do jazdy do szpitala. Wieczny strach. Żeby w aucie nie dostał ataku, bo możemy się rozbić, żeby w pracy nie pił, bo go zwolnią, a jak nie pije, to żeby nie walnął o ziemie, bo będą wiedzieć co mu jest i też go zwolnią. I znowu dzięki Bogu, że tam pojechaliśmy, bo znowu dostał ponowny atak. Dwóch lekarzy i dwie pielęgniarki nie mogły sobie z nim poradzić, stałam obok słyszałam tylko "wracaj do nas, wracaj" Ciśnienie spadło do 32. Teraz leży na intensywnej terapii. Do jutra. Jutro mają go przewieź na inny oddział. A ja znowu słyszę to już ostatni raz. Zobaczysz, już się to nie powtórzy. Koniec z piciem.
Wiem chcielibyście powiedzieć, że sam nie da rady, terapia. Mieszkamy w Niemczech. Najbliższa wsparcie AA jest ponad 100km stąd, nie jest to łatwe jak się pracuje do 17-18. Zresztą nawet nie wiem czy te bazgroły ktoś przeczyta, ale musiałam się wygadać. Bo jak wspomniałam na początku, udaje przed jego rodziną (jego rodzina wie że ma problem, ale nie wiedzą jak wielki), przed moją rodziną (co mam powiedzieć, że znalazłam sobie chłopa alkoholika?), przed szefami (pracujemy w jednej firmie, tyle że ja w biurze, i szef dawno by już go z powodu alkoholu wyrzucił, daje mu szanse ze względu na mnie).
Niemniej jednak, gdyby ktoś się wypowiedział, będę wdzięczna za każdą wskazówkę równie doświadczonych braci i sióstr. Czuję się bezradna, zrozpaczona i sama. Cholernie sama.
Pozdrawiam serdecznie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/08 04:55 #34319

  • maciejka
  • maciejka Avatar
witaj 3a wspóluzaleznienie aż " bucha" z Twjej wypowiedzi. Poszukaj koniecznie pomocy dla siebie. Na moje oko to masz problem nie tylko współuzależnienia ale i uzaleznienia. Jedno nie wyklucza drugiego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/08 10:52 #34325

  • Lonia
  • Lonia Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 2
Serdecznie dziekuje za odpowiedz, choc wiem, ze moj wpis jest nieudolny i nie we wlasciwym miejscu. Przepraszam, ale wczoraj po powrocie ze szpitala musialam komus sie wygadac. Od rana czytam co tylko mozliwe o wspoluzaleznieniu, dalej szukam pomocy. Mam tylko internet, nie mam mozliwosci pojscia na terapie w realu. Czytam, czytam, czytam i dalej nie wiem co mam powiedziec mojemu panu, ze wraca do domu pod warunkiem calkowitej abstynencji? Ze jak wyczuje alkohol to bez dyskusji sie pakuje?
Ach zycie, bede walczyla dalej, w pierwszej kolejnosci o wlasny spokoj. Myslalam do tej pory, ze tak duzo robie, pomagam, wzielam nawet na siebie wypadek (wjechal autem w plot pod wplywem alkoholu), powiedzialam ze to ja. Teraz wiem ze pogarszalam caly czas sytuacje 2g .
Dziekuje raz jeszcze za poswiecony mi czas i pozdrawiam serdecznie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/08 14:14 #34328

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Odpowiedzialas sobie sama w tych pytaniach. Moim zdaniem to juz zaawansowany alkoholizm i potrzeba radykalnych posunięć. Dobrze , że szukasz pomocy dla siebie. Są jest mitingi online al- anon może skorzystasz....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/08 23:15 #34344

  • Giamande
  • Giamande Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Ciesze sie, ze nie pije!
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 8
Witaj,

Wedlug mnie, jesli masz mozliwosc rozstania sie z facetem, to zrob to. Postaw sprawe jasno, albo Ty albo alkohol i koniec. Oraz badz konsekwentna. Zaznacz, ze uprzedzasz go, ze jak nadal bedzie pil to odchodzisz.
Druga sprawa - wypadek. Najgorsza rzecz jaka zrobilas - wzielas konsekwencje wypadku na siebie. W ten sposob pokazalas, ze jestes po stronie choroby, Wiec sie zastanow dobrze, czy jestes silna do przystapienia do prawdziwej walki z alkoholizmam meza.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejka

Proszę o radę 2017/03/09 10:38 #34349

  • Lonia
  • Lonia Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 2
Masz racje, dochodzi w koncu do mnie, ile bledow popelnialam. Krylam, klamalam caly swiat, byle go "chronic". Juz wiem, ze to bylo chore. Jestem przez to wyniszczona od srodka, wypalona, moje mysli od rana do wieczora kraza tylko wokol niego. A przeciez mam dobra prace, w Polsce dzieciaki (syn pelnoletni, corka prawie), rodzicow, ktorzy mnie potrzebuja. Zamiast cieszyc sie zyciem jestem na granicy depresji.
Mam jeszcze jedno pytanie. Jego rodzina wie, ze ma problemy z alkoholem. Ma bardzo kochajacych rodzicow i siostre, z ktora jest bardzo zzyty. Nie wiedza jednak jak jest z nim zle. Czy mam zadzwonic i wszystko opowiedziec? Bardzo bym chciala, bo poki co jestem z tym wszystkim sama, ale oni sa 1000km od nas wiec jak pomoga? Z drugiej strony jak niedaj Boze cos mu sie stanie, jak spojrze im w oczy? Poradzcie.
Przepraszam za brak polskich znakow, ale w pracy mam tylko niemiecka klawiature.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/09 13:23 #34350

  • maciejka
  • maciejka Avatar
To zalezy jak rodzina jest nastawiona do jego choroby. Z jednej strony złych poslańców się zabija a z drugiej tak jak napisałaś. Zależy jeszcze jak oni rozumieją tą pomoc, moze sie okazać , ze w sposob dysfunkcyjny i wtedy zostaniesz wrogiem numer jeden.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/09 18:25 #34355

  • Giamande
  • Giamande Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Ciesze sie, ze nie pije!
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 8
Przemysl dobrze Lonia, co by Tobie dalo powiedzenie o problemie meza jego rodzinie. Ja uwazam, ze powinnac ich poinformowac. Piszesz, ze go kochaja, wiec mysla o Was. Rozlozysz swoj ciezar na czlonkow rodziny i od razu poczujesz sie lepiej. Poczujesz niesamowita ulge. Opowiedz im co czulas...np. strach, obawe przed upokozeniem etc, etc. Widzisz, sama sobie nie radzisz, wiec zadzialaj, to jest bardzo dobry moment. Wykorzystaj go. Mi postawiono wybor i wybralam walke z nalogiem. Teraz jestem w najciezszej probie, bo moj facet nie pracuje tutaj, zobaczymy sie dopiero jutro i jestem sama, ale znalazlam Was! To jest bardzo wazne dla chorego, wsparcie rodziny i najblizszych. Bez nich male sa szanse na wyjscie z nalogu. Za mna stoi murem cala rodzina, wszyscy wiedza o moich wyczynach z alkoholem a teraz o tym, ze postanowilam zawalczyc o siebie.

Dalej, nalezy pomyslec nad zorganizowaniem Waszego czasu wolnego. Przypomnij sobie, co lubieliscie robic kiedys i zaproponuj mezowi opcje.Moze byc nawet w domu, np wspolne gotowanie czy cos innego. My ostatnio gralismy w karty i kosci. Ogladamy razem filmy lub glupie i smieszne filmiki dla rozrywki, ale rzadko. Czesciej wyszukujemy nowych muzykow na youtube, bo obydwoje lubimy muzyke.

A Ty? Spokojnie przeanalizuj swe bledy, o ktorych wspomnialas. Branie na siebie odpowiedzialnosci za grzechy meza po pijaku mozesz wg mnie potraktowac jako wspoludzial w jego chorobie. Absolutnie nie nalezy tego robic! Takie zachowanie Twoj maz traktuje jako zgode na picie, wiec pije bo wie, ze zawsze go uratujesz. Jasno teraz zaznacz sobie ze w ten sposob mu nie pomagasz.
Lekko sie zdystansuj, niech wie ze nie zartujesz w sprawach Waszej wspolnej przyszlosci. Lub niewspolnej przyszlosci.
A przede wszystkim musisz uwierzyc, ze nie jestes sama.


Pozdrawiam! B)
Ostatnio zmieniany: 2017/03/09 18:27 przez Giamande.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/09 18:53 #34358

  • Lonia
  • Lonia Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 2
Dziękuję za Wasze rady, ciepłe słowa, nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Dziękuję z całego serca. Sprawę postawiłam jasno, wraca pod jednym warunkiem, całkowitej abstynencji. I będę konsekwentna, choćbyśmy się mieli rozstać. Bo tak dalej żyć nie chcę. Mąż zresztą też nie, nieraz mi się zwierzał, że jego największym marzeniem jest nie pić. Zobaczymy czy da radę.
Życzę Ci Giamande dużo siły i wytrwałości, a następnie pięknego życia w trzeźwości. Dasz radę, mądra z Ciebie kobieta.

Pozdrawiam gorąco.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Giamande

Proszę o radę 2017/03/18 23:07 #34568

  • szymo324
  • szymo324 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 6
Cześć Lonia.
Dobrze wiem co przeżywasz, bo mam tak samo. Tak to właśnie już jest, że gdy się kogoś kocha to chce się dla niego jak najlepiej, zupełnie naturalne. Problem w tym, że alkoholizm wywraca wszystko do góry nogami. To co nam się wydaje, że jest dla niego dobre może mu wręcz szkodzić. Jestem na tej samej drodze co Ty. Powoli, powoli uczę się odpowiednich zachowań wobec mojego alkoholika.
Gratulacje dla Ciebie, że potrafiłaś podjąć, tą jakże trudną, decyzję o rozstaniu. Życzę natomiast siły w utrzymaniu tego postanowienia. Raz podjęta decyzja wobec alkoholika nie może już zostać wycofana - wtedy pomyśli, że może z Tobą robić co chce.
Nie ukrywaj przed rodziną jego choroby. Ja opowiedziałem rodzicom i rodzeństwu mojej żony o jej problemach i jest mi trochę lepiej.
Reakcja rodziny Twojego męża może być różna, ale jeżeli chcesz mu pomóc to musisz to zrobić. Wiem, że to wszystko jest trudne i bolesne i niczym sobie nie zasłużyłaś na te cierpienia, ale trzeba słuchać ludzi, którzy znają tę chorobę.
Jestem całym sercem z Tobą!
Wierzę, że odzyskasz męża takiego jakiego kochasz.
Pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/18 23:18 #34569

  • szymo324
  • szymo324 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 6
maciejka napisał:
To zalezy jak rodzina jest nastawiona do jego choroby. Z jednej strony złych poslańców się zabija a z drugiej tak jak napisałaś. Zależy jeszcze jak oni rozumieją tą pomoc, moze sie okazać , ze w sposob dysfunkcyjny i wtedy zostaniesz wrogiem numer jeden.

Niestety, ale Maciejka, może mieć tutaj rację. Nie sądzę, żeby rodzina Twojego męża, wiedząc o jego chorobie, sama sięgnęła do literatury czy Internetu, żeby poznać jakimi mechanizmami rządzi się alkoholizm. Niestety, ale znów na Tobie będzie spoczywać ich "dokształcanie". Jeżeli są w miarę rozgarnięci to będą Cię słuchać. U mnie jest tak, że niby mnie słuchają, ale jakoś tak to do nich nie dochodzi. Generalnie strasznie to przeżywają, że ich córka jest alkoholiczką, przecież nie są żadną patologiczną rodziną.
Tak więc, głowa do góry i toczymy tę wojnę. Ile bitew wygramy a ile przegramy to już chyba tylko Bój jeden raczy wiedzieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/19 07:22 #34571

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Jak będziecie toczyć wojne to raczej ją przegracie. Proponujje uznac swoją bezsilnosć wobec rzeczy na które nie macie/ masz wpływu i zajac się tymi na ktore ten wpływ jest.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/03/19 10:32 #34574

  • szymo324
  • szymo324 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 30
  • Otrzymane podziękowania: 6
maciejka napisał:
Jak będziecie toczyć wojne to raczej ją przegracie. Proponujje uznac swoją bezsilnosć wobec rzeczy na które nie macie/ masz wpływu i zajac się tymi na ktore ten wpływ jest.

Nie chodzi mi o wojnę z alkoholizmem, tylko o wojnę ze współuzależnieniem, ze swoimi słabościami i dysfunkcjami. Na tym polu walkę trzeba toczyć. Jeżeli się z kimś przeżyło naprawdę parę fajnych lat to nie jest tak prosto powiedzieć: "a weź spadaj i wróć jak wytrzeźwiejesz". Tak samo nie jest łatwo się przyznać przed rodziną, znajomymi, że nasz partner jest alkoholikiem. A tak trzeba. To są właśnie potyczki, które na co dzień toczymy sami ze sobą. Na to jak się zachowujemy i na nasze decyzje mamy przecież wpływ.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Lonia

Proszę o radę 2017/03/19 13:41 #34578

  • maciejka
  • maciejka Avatar
A ja jak przestałam toczyc walki ze sobą, wspóluzaleznieniem, innymi ludźmi i rzeczami na które nie mam wpływu i zaakceptowałam bezsilnośc wobec tych wszystkich spraw/rzeczy ale nie bylam wobec tego bezradna to od razu zaczęłam zdrowieć i lepiej mi się zyło. Wcale nie trzeba z niczym, nikim walczyć tylko rozwiazywac problemy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/09/17 08:54 #39209

  • Lonia
  • Lonia Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 2
Witajcie,
jeszcze raz dziękuję za wszystkie dobre słowa i wsparcie. Jest dobrze, mój partner leczy się w ośrodku uzależnień od 8 czerwca, czyli już 16 tygodni żyje w trzeźwości. Za 2 tygodnie koniec kuracji. Wiem, że 4 miesiące to nie tak dużo, ale zmiany są ogromne. I cieszę się cholernie, że skończył się ten koszmar. Mam nadzieję na zawsze. Nie było łatwo, po wyjściu ze szpitala ponownie pił, stracił kolejną pracę. Ja musiałam wyjechać na parę dni do Polski, zadzwoniłam więc do jego siostry i powiedziałam, jak jest z nim źle. Przyjechała siostra i mama. One wiedziały o jego problemie, chciały go zabrać do Polski na leczenie. Ale nie zgodził się, zgodził się natomiast na leczenie zamknięte tu w Niemczech. Znalazłam więc ośrodek, w którym terapia odbywa się w języku polskim, załatwiłam wszelkie formalności - trwało to ok miesiąca - musiała być zgoda z urzędu rentowego (niemiecki ZUS), ale udało się! Teraz sam się cieszy z podjętej decyzji. Brakuje jedynie tu na miejscu polskojęzycznych grup wsparcia, najbliższy jest ok 100km od nas, a bardzo byśmy chcieli kontynuować leczenie. On sam trochę boi się powrotu do rzeczywistości, do kolegów, którzy piją (ci co pracowali za granicą wiedzą, jaki to tutaj problem). Ale jesteśmy dobrej wiary i nadziei.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejka

Proszę o radę 2017/09/23 18:10 #39270

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2151
  • Otrzymane podziękowania: 1560
A dlaczego to TY znalazłaś ośrodek, to TY zadzwoniłaś i załatwiłaś wszystkie formalności? Dlaczego TY nie on?
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): solo6971

Proszę o radę 2017/09/27 21:25 #39307

  • Lonia
  • Lonia Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 2
Cytrynko bo tak to już jest w naszym związku, ja znam język (niemiecki, bo mieszkamy w DE) więc wszelkie formalności są na mojej głowie. Coś przeoczę lub źle załatwię - reprymenda ( :) Ale nie to mnie martwi. Za 2 dni jadę po mojego Pana po zakończonej 4-ro miesięcznej kuracji. Tam był super, zero alkoholu, żadnych ciągotek, został grupowym, jakieś puchary za osiągnięcia sportowe. Myślałam, że po takiej kuracji zrozumie, że alkoholikiem jest się na całe życie (czy się mylę), a on twierdzi,że ja jestem w błędzie. Jakiś czas nie będzie pił, ale potem może sporadycznie się napić. Ponoć dowiedział się na spotkaniach AA (jeździli na takowe co tydzień), że alkoholikiem jest każdy, kto np. 3-4 piwa tygodniowo wypija, więc wg niego prawie każdy jest alkoholikiem. I nie widzi powodu, żeby nie mógł sobie w okolicznościowych sytuacjach coś wypić. Ręce opadają, bo ja to widzę inaczej (jak mówię o unikaniu np. cukierków czy ciast z alkoholem, to twierdzi, że to bzdury). Nie ma zamiaru pic JAKIŚ CZAS. Mam nadzieje tylko, że znajdę (tak Cytrynko, znowu ja) jakąś grupę wspomagania, to mu w końcu uzmysłowią, że alkoholikiem jest się na całe życie. Ale jak przetłumaczyć, dlaczego nie może sobie np po roku na urodziny wypić drinka czy dwóch? Albo po pracy piwa?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/09/28 05:05 #39309

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Lonia on podjąła decyzje i to NIE TWÓJ PROBLEM jego życie jego sprawa Co ztoba? Czy naprawdę zwiazek polegana niańczeniu i wybawianiu dorosłego faceta?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/09/28 15:04 #39314

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2151
  • Otrzymane podziękowania: 1560
Loniu to NIE JEST normalne, że dorosła kobieta niańczy dorosłego faceta jak niemowlaka. Nie zna języka? Jakos sobie radzi na niemieckiej terapii iec nie mów, że nie zna. Jezu... czytam i przecieram oczy ze zdumienia...
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Ostatnio zmieniany: 2017/09/28 17:31 przez cytryna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/09/28 17:19 #39318

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 191
  • Otrzymane podziękowania: 91
Sądząc z własnego doświadczenia zgadzam się z Cytryną. Zastanów się czy zawsze chcesz wszystko za niego robić,ponieważ sama widzisz zorganizowałaś mu terapię i zrobiłaś wszystko z niego.A jaka jest jego reakcja sama wiesz. Nie ma zamiaru pić jakiś czas,a co później np za pół roku znów załatwisz mu kolejną terapię ponieważ on nie zna języka?Cytryna ma rację na niemieckiej terapii radził sobie z językiem,tak samo radził sobie z językiem kiedy kupował sobie alkohol.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/09/28 20:07 #39323

  • dziobak
  • dziobak Avatar
Nic z tego nie będzie.
I tyle w temacie
A jak chcesz dosadniej to prosze:choćbyś sie zesr**** to tak sie nie da.
nie,po 100 razy nie.
Bo to nie on chce trzeźwieć tylko ty chcesz by on nie pil... A tak to nie działa..
Masz wplyw tylko na siebie i siebie zmieniaj. Nie masz takich mocy zeby zmienić drugiego człowieka. Sory,za cienka na to jesteś...
Tak jak i ja. Tez nie mam mocy wpłynąć swoimi działaniami na drugą osobę...
Żal mi Cie... Zniszczysz tylko siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/10/01 06:50 #39343

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
8g Pozdrawiam widze ze ty cos rozumiesz a twoj partner nie!jego okreslenia na temat choroby to chyba sam sobie ulozyl!dla mnie nie wyniosl nic z tego pobytu no chyba te puchary! 5g
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/10/13 01:40 #39546

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 86
  • Otrzymane podziękowania: 49
hej, on sie chyba oszukuje tak jak i ja. na terapie poszedłem na odczepne, bo wydawało mi sie ze dotkną mnie czarodziejską różdżka i problem zniknie. setki razy wypijałem tylko jedno piwo a kończyło się kilku dniowym ciągiem. tu chodzi o coś innego o co? nie wiem, bo sam nie mogę się wygrzebać z tego bagna
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Proszę o radę 2017/10/13 08:48 #39560

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 666
  • Otrzymane podziękowania: 244
8g pewnie fajnie by bylo hopi juz no niestety leczenie uzaleznienia alkoholowego to dluga i trudna sprawa i nie samemu!trzeba chciec na przymus guzik z tego bedzie!
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.