Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: chcę mu pomóc, ale jak?

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 15:46 #31578

  • Dotti
  • Dotti Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
Witajcie, jestem tu nowa. Poczytałam tu trochę na forum i myślę, że wybrałam właściwą kategorię. Jestem żoną alkoholika, który na dodatek miał 9 lat temu usunięty nowotwór złośliwy krtani. Od tamtego czasu skończyło się palenie i picie okazjonalne, a zaczęło średnio co 2 miesiące picie weekendowe (2-3 dniowe) + stany depresyjne związane z życiem w nowej rzeczywistości (usunięta krtań i wszczepiona proteza głosowa). Przez ostanie kilka lat stan się ten pogłębił, w tym sensie, że nadal nie czuje się w pełni akceptowalny przez otoczenie, choć w domu nikt nie wymaga od niego, żeby był - jak on to mówi "normalny" - bo to jest oczywiste, że nie wszytko może. Ale co za tym stanem idzie.... albo inaczej idzie w parze z tą niską samooceną to częstsze nie radzenie sobie z emocjami i częstsze picie. Doszło do tego, że wpada w ciągi 10-13 dniowe, przy czym w połowie około 5 dnia jest zmęczony wszystkim (i stanem depresyjnym i piciem), że ma myśli samobójcze. Zresztą podjął 2 razy takie próby... skończyło się płukaniem żołądka i nie przyznaniem się, że była próba. Chcę mu pomóc przestać pić, ale wiem, że jak sam nie zechce to ja- żebym stawała na głowie - nic nie poradzę. To że jest alkoholikiem jest tego świadom... że potrzebuje pomocy też (próbował rozmawiać z zaprzyjaźnionym franciszkaninem), ale wstyd go paraliżuje i nie ma odwagi prosić o pomoc specjalisty, terapeuty. Niestety o wspólnocie AA i trzeźwiejących nie ma dobrego zdania i nie wyobraża sobie, żeby miał z nimi rozmawiać o swoim problemie. Co prawda pisaliście tu, na forum, że nie ma takiej porażki czy wstydu, który nie można pokonać jeśli naprawdę chce się rzucić picie i prowadzić życie abstynenta, ale w tym przypadku jest to chyba mur nie do przeskoczenia. Jak go zmotywować, żeby spróbował się otworzyć przed jakimś psychoterapeutą?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 17:44 #31583

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Witaj 3a Ja bym postawiła twarde warunki, takei ultimatum; Albo idzie się leczyć albo niech radzi sobie sam. Nic bym mu nie robiła co może zrobić sam, oseparowałabym się od niego fizycznie i materailnie i poszukała pomocy dla siebie w realu. To ja a Ty?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:13 #31587

  • Dotti
  • Dotti Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
Nic nie robię co może zrobić sam. Ale to nie znaczy, że mam się od niego odwrócić plecami (po 26 latach małżeństwa) i nie móc mu pomóc, a przynajmniej spróbować... trochę empatii chyba nie zaszkodzi, zwłaszcza, że nie chcę to robić kosztem mojego życia. Wie, że ma problem, nie obwinia mnie, tylko siebie ... kwestia jak go "pchnąć" do podjęcia właściwej decyzji, żeby zawalczył o siebie.
Ostatnio zmieniany: 2016/10/23 18:17 przez Dotti.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:15 #31588

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Po prostu przestać mu dawać komfort bycia w takiej sytuacji jaka jest teraz, przestań mu pomagać pić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:21 #31589

  • jerzy1333
  • jerzy1333 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 5
Witaj Dotti..
W przypadki Twojego męża,nie byłbym taki radykalny jak Maciejka..Twój mąż jest podwójnie doświadczony przez życie..Znalazł się w jakiejś matni..Nie radzi sobie z życiem po operacji krtani..I tutaj raczej psycholog jest potrzebny..I to dobry..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dotti

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:25 #31591

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Jasne i jeszcze żona najlepiej jak sama pójdzie do psychologa i opowie mu jakie maż ma problemy. Kto doprowadził do takiego stanu i kto ma w nosie własne życie i zdrowie i woli chlać zamiast szukac pomocy? Wstyd nie dym za oczy nie gryzie. Da radę pic to i da radę poszukać sobie pomocy ale w sumie po co ? Żonka sie przejmie , starczy tylko zamydlić jej oczy i wziaść na biednego misia. Alkoholik to mistrz manipulacji. Będzie tak dalej postępował bo z tego korzysci i tyle w temacie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:27 #31592

  • Dotti
  • Dotti Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób mu daję komfort bycia w takiej sytuacji i jak mu pomagam pić. Pije za swoje i bez mojej pomocy... nie kupuję mu wódki, ani po nim nie sprzątam. Między ciągami (różnie to bywa, raz będzie to miesiąc innym razem 4) funkcjonuje normalnie, dorabia do renty, nawet poczyni jakieś oszczędności, które oddaje do domu. Więc nie wiem za bardzo gdzie ten komfort?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:33 #31593

  • Dotti
  • Dotti Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
Witaj Jerzy,
tez myślę, że na początek to powinien to być jakiś dobry psycholog lub psychiatra, a potem dopiero terapeuta od uzależnień. Sęk w tym, że najpierw trzeba go tam skierować, a nie wiem jakimi słowami/ czynami mogę to zrobić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:36 #31594

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Dotti napisał:
Witajcie, jestem tu nowa. Poczytałam tu trochę na forum i myślę, że wybrałam właściwą kategorię. Jestem żoną alkoholika, który na dodatek miał 9 lat temu usunięty nowotwór złośliwy krtani. Od tamtego czasu skończyło się palenie i picie okazjonalne, a zaczęło średnio co 2 miesiące picie weekendowe (2-3 dniowe) + stany depresyjne związane z życiem w nowej rzeczywistości (usunięta krtań i wszczepiona proteza głosowa). Przez ostanie kilka lat stan się ten pogłębił, w tym sensie, że nadal nie czuje się w pełni akceptowalny przez otoczenie, choć w domu nikt nie wymaga od niego, żeby był - jak on to mówi "normalny" - bo to jest oczywiste, że nie wszytko może. Ale co za tym stanem idzie.... albo inaczej idzie w parze z tą niską samooceną to częstsze nie radzenie sobie z emocjami i częstsze picie. Doszło do tego, że wpada w ciągi 10-13 dniowe, przy czym w połowie około 5 dnia jest zmęczony wszystkim (i stanem depresyjnym i piciem), że ma myśli samobójcze. Zresztą podjął 2 razy takie próby... skończyło się płukaniem żołądka i nie przyznaniem się, że była próba. Chcę mu pomóc przestać pić, ale wiem, że jak sam nie zechce to ja- żebym stawała na głowie - nic nie poradzę. To że jest alkoholikiem jest tego świadom... że potrzebuje pomocy też (próbował rozmawiać z zaprzyjaźnionym franciszkaninem), ale wstyd go paraliżuje i nie ma odwagi prosić o pomoc specjalisty, terapeuty. Niestety o wspólnocie AA i trzeźwiejących nie ma dobrego zdania i nie wyobraża sobie, żeby miał z nimi rozmawiać o swoim problemie. Co prawda pisaliście tu, na forum, że nie ma takiej porażki czy wstydu, który nie można pokonać jeśli naprawdę chce się rzucić picie i prowadzić życie abstynenta, ale w tym przypadku jest to chyba mur nie do przeskoczenia. Jak go zmotywować, żeby spróbował się otworzyć przed jakimś psychoterapeutą?

Tu w pierwszej wypowiedzi; Wie że ma problem, wstydzi się isc po pomoc, to Ty za niego robisz, Ty szukasz pomocy dla aniego zamiast dla siebie, szuaksz recepry żeby przestał pić zamiast postawić twarde warunki , dajesz sie zmanipulowac , ze przecież on taki chory i beidny, bezradny i słowem duże dziecko , które samo nie potrafi czytaj nie chce zadbać o siebie a przeżuca to na żonęi ma wytłumaczenie i usprawidliwienie swojego chlania; To jest dawanie komfortu picia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:38 #31595

  • jerzy1333
  • jerzy1333 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 5
Dla mnie istotne jest to co powiedziałaś..On ma świadomość tego,że jest alkoholikiem i nie obwinia nikogo o to..A to już dużo..Więc nie do końca jest stracony..Kwestia dotarcia jeszcze do niego..Do jego świadomości,że warto coś zmienić w swoim życiu..Jak go skłonić na rozmowę z psychologiem?..Przekonywać,przekonywać,przekonywać..Trudno jest mi co innego doradzić...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:40 #31596

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Jerzy a Ciebie przekonywanie przekonało?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:48 #31597

  • Dotti
  • Dotti Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
Zdaję sobie sprawę, że u każdego co innego jest / było tym bodźcem, który skłonił ich żeby przestali pić i spróbowali żyć inaczej. Ale tu chodzi jeszcze o takie przekonanie go, żeby się nie poddawał i rezygnował z życia w ogóle. Tyle chyba mogę zrobić dla drugiego człowieka (nawet alkoholika)., czy nie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 18:56 #31598

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Dotti napisał:
Ale tu chodzi jeszcze o takie przekonanie go, żeby się nie poddawał i rezygnował z życia w ogóle. Tyle chyba mogę zrobić dla drugiego człowieka (nawet alkoholika)., czy nie?

Widzisz i to jest właśnie współuzaleznienie; Zaprzeczanie i usprawiedliwianie'
Nie jest tak źle, da się go jeszcze urfatować, musze znaleźc tylko sposób, jak ja moge go tak zostawić?
To jest właśnie ten komfort picia. Pije bo dobrze z tym.

Taka refeksja mi sie nasunęła trochę w zwiazku z tym tematem a trochę z moją obecna sytuacją w pracy; Mam to na co się godzę - w sumie tak jak każdy. Jeśli postaiwe sobie jasno cel i do niego dązę to to go w końcu osiągne .

Żebyś mnie xle nie zrozumiała; Nie ma zadnego spsobu żeby zmusic alkohgolika zeby przestał pić i żeby zmusić go do poszukania pomocy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/23 19:38 #31599

  • jerzy1333
  • jerzy1333 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 5
Maciejko..Ja chciałem i lubiłem pić..I faktem jest,że dopiero twarde warunki żony,pozwoliły spojrzeć na siebie inaczej..I w moim przypadku miałabyś rację..Nie chcesz żyć inaczej,to spieprzaj z mojego życia..Ja byłem zdrowy,pełen sił,energii..W przypadku Dotti widzę to trochę inaczej..Jej mąż zmienił się pod wpływem choroby..Raka krtani..Nie widzi celu w życiu..Te próby samobójcze..Jest załamany samym tym faktem..I tu tkwi jego problem..Alkoholizm tylko powiększa jego frustracje..Dlatego Maciejko,nie byłbym tak surowy w stosunku do Dotti..Na odejście od niego zawsze jest czas..
Do Dotti...
Poszukaj jakiejś grupy wsparcia..dla siebie..Nie jestem mocny w tym temacie,ale myślę,że inni forumowicze ci dopowiedzą..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/24 04:16 #31600

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Nie wiem czym spowodowany jest alkoholizm w tym konkretnym przypadku. Wiem jednak, że choroba jest swietnym powodem/ wymówką żeby nic ze soba nie robić, jest swietnym sposobem manipulacji najbliższymi żeby robili tak jak chce osoba chora bo on/ona jest chora, nie może, nie da rady, bo trzeba wokół niej chodzić na palszkach. Jest też świetnym spsobem zwracania na siebie uwagi otoczenia i wbijania innych w poczucie winy bo jestem taki chory a ty wredna babo nie chcesz mi pomóc, nie chcesz okazac mi ani odrobiny wspóluczucia i jak tu nie pić. Mój ojciec i dziadek nie byli alkoholikami, natomiast opanowali do perfekcji wykorzystywanie różnych dolegliwości zeby zwrócić na siebie uwage i zeby rodzina traktowała ich jak delikatne , kruche jajko, żmuszali w ten sposób rodzinę żeby wszystko za nich robiła a jak nie to wbijali w poczucie winy.

Moim zdaniem najlepiej porozmawiać z psychologiem ale w poradni leczenia uzaleznień i wspóluzależnień , zajac sie swoimi sprawami , posdzukać sobie wsparcia w realu i porozmawiac z mężem staiając mu jednak warunki, albo zgodzi sie sobie pomóc albo niech radzi sobie sam na własna odpowiedzilaność i tyle.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/24 08:45 #31601

  • Dotti
  • Dotti Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 6
maciejka napisał:
Moim zdaniem najlepiej porozmawiać z psychologiem ale w poradni leczenia uzaleznień i wspóluzależnień , zajac sie swoimi sprawami , posdzukać sobie wsparcia w realu i porozmawiac z mężem staiając mu jednak warunki, albo zgodzi sie sobie pomóc albo niech radzi sobie sam na własna odpowiedzilaność i tyle.

Dzięki za te słowa, tak zrobię... najpierw rozmowa z psychologiem w poradni uzależnień i współuzależnień.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2016/10/24 10:21 #31602

  • jerzy1333
  • jerzy1333 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 5
Daj znać jak Ci poszło..życzę wytrwałości i szczęśliwego zakończenia..Na pewno znajdziesz pomoc dla siebie,a przy okazji i dla męża..
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

chcę mu pomóc, ale jak? 2017/03/05 13:22 #34227

  • Karen
  • Karen Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • ,,Prawdziwy przyjaciel zaatakuje Cię od przodu,,
  • Posty: 16
  • Otrzymane podziękowania: 1
Witaj Dotti .
Zacznijmy od tego, że problem powstał na początku nie z twojej winy. Mogę się o wszystko założyć iż kiedy mąż usłyszał diagnozę nowotwór nie był potem ,, zaopatrzony,,. Pomocą psychologiczną . Rozumiem twoją empatię jednak czy ukrywając fakt jego samobójstwa nieświadomie odmówiłas mu pomocy? Już wtedy powinien wylądować na dwa tygodnie na obserwacji psychiatrycznej. To nie jest twoja wina ale naszej służby zdrowia. Takie rzeczy jak nowotwór są ciosem dla całej rodziny jednak to on chory ponosi skutki terapii, to nie rodzinę boli kolejna chemioterapia,nie rodzina traci włosy zęby itd. To nie rodzina czuję się ciężarem.( Wiem z autopsji) w twoim przypadku mleko się rozlalo jednak dobry Specjalista i długotrwała praca twojego męża może przynieść efekty. Pogadaj z nim ze jest ci potrzebny jako mąż,że dalej go kochasz że nie jest ciężarem itp.tylko nie naciskaj że ty chcesz, musi dojść do wniosku że sam chce dla Was podjąć te walkę. Nie wiem czy w imię miłości czy po to by być?
Trzymaj się ciepło i życzę wytrwałości
,,Ludzie nie rozumieją że krytyka to uprzedzenie, bo żeby zrozumieć, trzeba kochać a żeby kochać, trzeba mieć w sobie pasję,,-Oskar Wilde
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejka

chcę mu pomóc, ale jak? 2017/05/17 17:05 #36594

  • Zalamana90
  • Zalamana90 Avatar
Ja tak zrobilam. Postawilam ultimatum, ktore oczywiscie nie pomoglo. Przyszedl pijany ale zarzekal sie ze swieczkami w oczach ze nie pil. Kiedy kazalam mu wyjsc oczywiscie poszedl pić. Mimo rozstania (nie moglam zniesc tego co robi, ani patrzec bezczynnie jak sie zabija sam) wciaz probowalam pomagac z boku. Dalej rozmawiać. Obiecywać ze jak sie zmieni to bedzie mogl wrocic. Wiedzial ze moze wrocic, ze jesli postanowi podjac walke z alko, bede czekac. Mimo wszystko wybral wódkę. Umarl a ja zostalam sama i chociaz przyjaciele i rodzina mowia mi ze to nie moja wina, to czuje sie jak smiec. Ze moglam moze wiecej, ze gdybym go nie zostawila wtedy to dzis by zyl... I jak z tym żyć? Rozum mowi ze sam wybral, le serce...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.