Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: pomocy

pomocy 2019/03/10 23:24 #42993

  • teresa12
  • teresa12 Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 1
  • Otrzymane podziękowania: 2
drodzy ludzie, już kompletnie nie wiem co robić. mój brat od wielu lat pije, zażywa narkotyki, i psychotropy. nie robi nic w życiu, od czasu do czasu ma jakąś fuchę, która daje mu odrobinę pieniędzy. mieszka z rodzicami. ja nie, pracuję bardzo ciężko, jestem sama, nie umiem się z nikim związać. jego picie było obecne od zawsze w domu. jest młodszy ode mnie. ja wyprowadziłam się wcześnie. wiele lat nie zwracałam uwagi na ten problem, okazjonalne awantury z rodzicami, dlaczego go trzymają wciąż w domu, do niczego nie doprowadzały. kilak lat temu pojawiły sie dopalacze i narkotyki. wtedy się zaangażowałam, byłam świadkiem i uczestnikiem koszmarów, depersonalizacji, okaleczenia się. woziłam na pogotowie, przeżyłam jego próby zabijania się, rzucania ze schodów. dostawałam nerwic, traum. uciekłam z tego domu, czując równocześnie potworne, straszne wyrzuty sumienia, że to robię. był kilka tygodni w psychiatryku, nic nie dało. potem picie i psychotropy. rodzice coraz starsi, on wracał pijany, przewracał się. błagałm, że zaczeli chodzic na terapię, namawiałam, szantażowałam, ze się już nigdy nie pojawię w domu a potem mnie ogarniały takie wyrzuty sumienia, że jechałam na święta, pełno prezentów itd. ale nie słuchali mnie. miesiąc temu, po kolejnym powrocie do domu w stanie agonalnym, moj ojciec trzymał go z całych sił, żeby powstrzymać jego przewracanie się. zawołali pogotowie, bo on miał rozwaloną głowę (to zdarza się wciaz) - pogotowie wzięło brata, a ojciec moj dostał zawału i zmarł. dni po smierci i pogrzebie w zasadzie były dla mnie ostatecznym piekłem jak myślałam, wszystko ogarniałam, nie spałam, wieczorami walczyłam z bratem, bo jest agresywny, mówi potworne, potworne rzeczy, ze wszystkich zabije, spali itd. ślina leje mu się z buzi, jest potworny. potem zażywa leki i zasypia, nie wiemy ile ich dokładnie zażywa i co. ja nie jestem w stanie być w tym domu a równoczesne jak mam żyć zostawiając z nim matkę. która całe życie koncentruje wokół niego. jeżdżę tam co tydzień, każda chwila w tym domu to piekło. wydaję na nich mnóśtow kasy, robię zakupy, pomagam. mam wciąż histerię, boli mnie brzuch, nie jestem w stanie .zyć bez nich i nie umiem z nimi. matka powoli zaczyna mówić, ze pójdzie na grupę. każdy telefon to dla mnie walenie serce i oczekiwanie kolejnego koszmaru. każda podróż tam to zagbłebianie się w horrorze. wciąż wyobrażam sobie najgorsze sytuacje, w zasadzie o niczym innym nie myślę, tylko o nich. widzę potworne rzeczy. jego się tak boję, że zachowuje się przy nim jak mała dziewczynka, sterroryzowana, przerażona. mówię to matce, ona mówi, że się rpzyzwycziała, zebym żyła sowim zyciem - ale jak żyć kiedy widzisz, że tam się dzieją takie rzeczy. matka oczywiście mu służy, pierze, gotuje. nie moge czuc żalu po smierci ojca, tylko czuję bezustanny strach, bezustanny, mimo, że jestem jakieś 500 kilometrów od nich. nie moge normlanie zyc, nie mogę kochać. wszystkie związki mi się rozpadają zanim w ogóle się naprawdę zadzieją, bo jestem tylko skoncentrowana wewnętrznie na tym, co się tam dzieje. czasami łapię się na tym, że marzę żeby on umarł. On ma prawie 40 lat. nigdy na powaznie nie pracował nawet. ja zasuwam jak maszyna, ale sama nie wiem jak. już naprawdę jestem na ostatecznej granicy załamania i boję się, że zwariuję, że nadejdzie taki dzień, że się nie podniosę. wyrzuty sumienia mnie zżerają tak, że cała jestem napięta, w kółko kołatania serca. każda miła chwila w moim zyciu wydaje mi się, ze na nią nie zasługuję, bo jak mi jest przez chwilę dobrze, to tam na pewno dzieje się coś potwornego. Napiszcie mi coś. Pierwszy raz jestem na tym forum, doszłam już do ostatecznej ściany. Nie umiem dalej żyć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jacekkkk

pomocy 2019/03/11 07:25 #42994

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1586
  • Otrzymane podziękowania: 724
4d Witaj Uzależnienie to trudna choroba .Ale najpierw to bym zadbał o Siebie bo Twoje Współuzależnienie nie daje Ci Żyć.Zajmujesz się Pijącym Bratem A nie wytrzeźwiejesz za Niego.Szukaj Pomocy dla Siebie .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jacekkkk

pomocy 2019/03/11 18:16 #42995

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 99
  • Otrzymane podziękowania: 64
Witaj, współczuje koszmaru. Są ludzie którzy wychodzili ze strasznych uzależnień. Ale znam tez takich którzy zapijali sie na moich oczach. Jedyne wyjście to przymusowy odwyk. Współuzależniona mama, będzie najprawdopodobniej blokować.twoje współuzależnienie nie pozwala stworzyć związek. To taka straszliwa choroba która niszczy nie tylko uzależnionego, ale wszystkich na około :( szok a najgorsza jest ta cholerna bezradność 2a
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

pomocy 2019/03/13 20:03 #43004

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2157
  • Otrzymane podziękowania: 1569
Teresa- szukaj pomocy ale nie dla brata ani mamy tylko dla siebie. Ty jesteś współuzależniona i samej ciężko będzie ci sie wyrwać z piekła jakie masz. W ośrodkach leczenia uzależnień działają również grupy terapeutyczne dla osób współuzależnionych. Poproś o pomoc i lecz siebie.
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

pomocy 2019/03/16 07:05 #43011

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 99
  • Otrzymane podziękowania: 64
krzeslemgo
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

pomocy 2019/03/23 19:00 #43025

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 196
  • Otrzymane podziękowania: 98
Witaj. Ja także jestem osobą współuzależnioną. Z własnego doświadczenia mogę ci powiedzieć że bratu nie jesteś w stanie pomóc alkoholik jeśli sam nie chce przestać pić to nic mu nie pomoże, w pewnym sensie to samo dotyczy twojej mamy jeśli ona nie będzie chciała pomocy i sama po nią nie sięgnie to nikt ani nic jej nie pomoże. A jeśli chodzi o ciebie to masz dwa wyjścia.Albo dalej będziesz tkwiła w tym piekle a z czasem będzie jeszcze gorzej albo poszukasz pomocy dla siebie. Wiem że ciężko to zostawić i mamę,ale uwierz mi że to jedyne rozsądne wyjście. Pomóż sobie zanim zmarnujesz swoje życie całkowicie. Przede wszystkim to ty potrzebujesz pomocy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint