Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Pogoda ducha

Pogoda ducha 2018/06/10 06:34 #42409

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Hej!
Niedziela rano, nie mogłam spać bo coś pobolewał mnie ząb. Wiem doskonale, że muszę coś zrobić z tą 8-ką która rośnie tak głęboko, że tylko problemy z nią mam, ani to przydatne do gryzienia, ani nie da się porządnie wyszorować :-) Ale do rzeczy, w czwartek byłam na terapii i oczywiście opowiadałam o tym co się u mnie dzieje. Głównie skupiłam się na fakcie, że od środy jestem sama z córką, bo mąż wyjechał i wraca dopiero w poniedziałek. Wiecie, dla mnie to ważne i trudne sytuacje, które od czasu do czasu mają miejsce. Wyjazdy męża ! Są dla mnie ogromnym wyzwalaczem, chyba jednym ... może największym ze wszystkich. A to dlatego, że w czasach kiedy piłam NIGDY W ŻYCIU nie przepuściłabym takiej okazji do napicia się i to mocno ! Moja tożsamość alkoholika ma jedno skojarzenia: wyjazd męża bezkarne picie, komfort picia do kwadratu. Przygotowałam się więc do tego wyjazdu, zaplanowałam zajęcia, dość szczegółowo, relaks czyli czas na plaży w weekend, wyjście z córką na piknik rodzinny, dobre jedzenie, kontakt ze znajomymi i oczywiście duużo pracy. Ale do piątku żeby nie było :-) w weekendy nie pracuję odkąd rozpoczęłam terapię i tego się trzymam. Powiem wam, że łapię się momentami na myślach o alkoholu ( wiecie cały czas mam na myśli ten fakt, że jak byłam sama w domu to zawsze piłam), gdzieś takie klatki pojawiają się czasami, ale zaraz myślę o konsekwencjach, o tym, że gdybym złamała się cały wysiłek prawie już roku poszedłby na maren, myślę o terapii- co powiedziałabym na grupie ??? Jak podle bym się czuła? Miałabym doła, a może jakieś stany depresyjne? A jak pomyślę o tych czasach tuż przed rozpoczęciem terapii czyli lęki, nocne pocenia się, nieuzasadniony strach, brak organizacji, atmosfera w domu, brak normalnych matczynych kontaktów z dzieckiem... to działa na mnie jak kubeł zimnej wody. Terapeutka w czwartek powiedziała mi, że to normalne, że pojawiają się myśli o alkoholu, nie powinnam się tego bać, ani tego wypierać , przecież jestem chora. Alkohol w mojej psychice stworzył lukę, której NIGDY NIE UDA MI SIĘ ZASTĄPIĆ CZYMŚ INNYM, terapia ma służyć temu, że ta luka będzie w mojej świadomości zajmowała coraz mniej miejsca ... ale nigdy nie zniknie. Zgadzam się z nią w 100 % ! Najważniejsze, że mam świadomość tego co się ze mną dzieje i staram się odpowiednio reagować na objawy głodu i wyzwalacze. Pozdrawiam
:-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jacekkkk

Pogoda ducha 2018/06/10 18:58 #42410

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Stały użytkownik
  • Posty: 58
  • Otrzymane podziękowania: 18
Hej, u mnie samotność też jest największym wyzwalaczem. I tak się zastanawiam, bo taki moment przyjdzie czy dam radę...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Pogoda ducha 2018/06/11 12:56 #42411

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, że zdajesz sobie z tego faktu sprawę. Chodzi mi o to, że wiesz, że to własnie na samotność musisz uważać. Z tego co się nauczyłam to trzeba się przygotować na wypadek takich samotnych sytuacji, czyli mieć plan działania. Pomyśl co mógłbyś zrobić, żeby złagodzić ten wyzwalacz. Trzeba wypełnić czas. Wydaje mi się, że dlatego wręcz zmuszają nas na terapii do zmiany stylu życia, do zadbania o siebie, do wynajdywania sobie pasji lub wracania do tych, które zaniedbaliśmy przez picie. Trudne to jest, ale sprawdza się. Życzę i Tobie i sobie powodzenia :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jacekkkk

Pogoda ducha 2018/06/14 04:00 #42416

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Hej ! Wszystkim. Słabo się czuję, ale już mówię dlaczego. Wczoraj miałam usuwaną 8- kę. Rosła sobie tak głęboko, że prawie po skosie ! Masakra jakaś. Zawsze miałam z nią kłopoty, bo ani to umyć porządnie, ani to przydatne do gryzienia i wiedziałam, że w końcu będę musiała się jej pozbyć. Stomatolog ostrzegał ... No więc stresowałam się pół dnia, ale trafiłam na takiego super chirurga szczękowego, że ani nie poczułam znieczulenia, ani samo wyrywanie w ogóle nie bolało. Ale jak odpuściło znieczuleniem... no już trochę gorzej ... Ale już po wszystkim i to najważniejsze. Jak to się ma do picia? Ano tak sobie pomyślałam, że gdyby ten ból zęba przydarzył mi się w okresie picia to na 100 % nie podjęłabym tak szybko właściwej decyzji o tym, żeby iść do lekarza i zakończyć sprawę. Szprycowałabym się tabletkami przez jakieś 2- 3 tygodnie i oczywiście zapijałabym to alkoholem, aż w końcu już z bólem nie do wytrzymania zgłosiłabym się na pogotowie. Teraz przynajmniej podjęłam szybką i trzeźwą decyzję. A wy widzicie czasem różnice w waszych decyzjach z okresu picia i niepicia? Pozdrawiam:-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jacekkkk, solo6971

Pogoda ducha 2018/06/19 05:16 #42424

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Witajcie !
Chciałam wam opowiedzieć jak można sobie wyrządzić krzywdę kiedy tak jak ja - pomimo, że wiem, że jestem alkoholiczką, leczę się i mam świadomość swojej choroby - nie do końca ją akceptuję. tak przynajmniej twierdzi moja terapeutka, na początku nie rozumiałam tych słów, teraz powoli przyznaję jej rację. Mój problem polega na tym, że nikt praktycznie oprócz mojego męża, moich rodziców, terapeutów i osób z terapii obecnej i ostatniej tej pierwszej nie wie, że jestem alkoholiczką. Chowam tą tajemnicę przed światem bardzo dokładnie i z wielkim zacięciem. Przeczytałam w książce ( Meszuge Alkoholik) takie mądre zdanie " Tak głęboka jest twoja choroba jak głęboka jest twoja tajemnica". To o mnie, zdecydowanie. Wstydzę się swojej choroby, boję się odrzucenia, komentarzy, krzywych spojrzeń itp. Planuję zwierzyć się ze swojej ułomności przyjaciółce, ale sama myśl jest dla mnie paraliżująca.... Tak sobie myślę, że może nie będzie tak źle, bo jest ona w wieloletnim związku z osobą, która leczyła się z uzależnienia od narkotyków więc podejrzewam, że jest osobą tolerancyjną w tej kwestii, ale mimo wszystko boję się tej rozmowy. No ale do rzeczy, pisząc o wyrządzaniu sobie krzywdy miałam na myśli ostatni zbieg faktów i wydarzeń, które dobijały mnie jeden po drugim. Najpierw były problemy z zębem, ból, rozdrażnienie, wreszcie sam zabieg, mocno stresujący, potem złe samopoczucie, po zabiegu, ból głowy, rozbicie, które oprócz tego, że spowodowane zabiegiem miało wg mnie swoje drugie dno. Takie rozbicie, niemożność znalezienia sobie miejsca, brak skupienia, to dla mnie nietypowe zachowanie i zaraz skojarzyłam je z głodem. Potem posypały się jeszcze sprawy z autem, coś jest nie tak i oczywiście zrobiłam z tego mega problem ( dzisiaj jadę do elektryka), ale faktem, że coś jest nie tak nakręcam się od soboty ! Wreszcie w sobotę była organizowana jak co roku impreza rodzinna ( z okazji dnia dziecka, taki obyczaj w firmie męża). Dużo dzieci, atrakcji dla nich, konkursy, pyszne jedzenie, ale też morze alkoholu. Zawsze gdzieś pokątnie dorośli przemycają też coś od siebie. Nie chciałam iść, ale oczywiście nie chciałam też dać znać po sobie, że to dla mnie wysiłek, postanowiłam robić dobrą minę dl złej gry. Na szczęście w sposób minimalny zadbałam o siebie, bo wkręciłam się w towarzystwo niepijących mam oraz wzięłam ze sobą koc, żeby móc się rozłożyć na słoneczku z dala od stolików przy których był alkohol. Generalnie wydarzenie przeżyłam, ale z dużą stratą dla siebie, wiecie o co mi chodzi ... Duża krzywda dla siebie, niepotrzebne wystawienie się na wiele bodźców. Przeżyłam to, ale czułam się strasznie zmęczona. W niedzielę też miałam podły nastrój, kac moralny po sobocie. Zajęłam się sprzątaniem, pojechałam do kościoła. Jakoś przeszło, ale powiem wam, że dużo złego wydarzyło się ostatnio. Terapeutka na pewno mnie ochrzani - i prawidłowo za to, że pozwoliłam sobie na takie spacery nad krawędzią. Pozdrawiam :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Pogoda ducha 2018/06/22 11:35 #42430

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 659
  • Otrzymane podziękowania: 232
WITAJ!Czy sytuacja ,ze ukrywasz swa chorobe Ci pomaga--nie!dla mnie twoje zachowanie jest w dalszym ciagu walka z alko!a chyba juz wiesz ze walka z uzaleznieniem nie przyniesie rezultatu!zawsze bedzie to hamulcem w drodze do wyjscia na prosta! niestety trzeba sie poddac i z pokora isc dalej! nasza choroba to wstyd .upokorzenie chyba juz to znasz!porozmawiaj z terapeutka otwarcie bez hamulcow! po wodzenia! 5g
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jacekkkk, Karolcia, marcinwupe

Pogoda ducha 2018/06/25 05:00 #42439

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Dokładnie, wiem że mam z tym problem. Terapeuta też doskonale o tym wie, że to moje słabe ogniowo. O chorobie wie dosłownie kilka osób. Nosze się z zamiarem podzielenia się z osobą, którą najszybciej mogłabym nazwać przyjacielem. aczkolwiek zastanawiam się czy w dzisiejszych czasach nie jest to zbyt wyświechtane słowo. W życiu mam znajomych, dalszych bliższych ..... ale przyjaciela? No najszybciej to właśnie ta osoba by nim była i oczywiście mąż nim jest !
Stąd tak bliskie jest mi stwierdzenie " Tak głęboka jest twoja choroba jak głęboki jest twój sekret". Cały czas z tyłu głowy mam te słowa, taka wyrocznia, ostrzeżenie, smutna prawda .... Dzięki za wsparcie !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): solo6971

Pogoda ducha 2018/07/09 10:57 #42469

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Hej Karolciu, warto walczyć dla siebie przede wszystkim. Życzę Ci mnóstwa odwagi do pokonania problemów.
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.