Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Pogoda ducha

Pogoda ducha 2017/11/10 06:24 #40179

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Wczoraj byłam na terapii. Byłam ja i nowa koleżanka ( ta o której już pisałam - w nawrocie). Ciekawe są te zajęci, nie powiem. Nie jest to grupa, nie ma co się oszukiwać. Usłyszałam nawet pogłoski, że jak nic się nie zmieni to grupa ranna zostanie zlikwidowana i będzie tylko popołudniowa. Pomyślałam więc, że jeśli tak się stanie to wtedy pewnie zgłoszę się do Danusi ( mojej byłej terapeutki) która podobno też prowadzi swoją grupę w innym ośrodku, niestety też po południu. Zupełnie mi nie po drodze z tymi zajęciami popołudniowymi. Chodzi o to, że z mężem nie mamy tutaj gdzie żyjemy rodziny, a córka jest jeszcze mała. Dom jest praktycznie na mojej głowie, bo mąż wraca z pracy około 20- ej . Ja więc oprócz własnej firmy gotuję, małą odbieram ze szkoły, robię zakupy. Nie mam co z nią zrobić po południu. Przecież na terapię jej nie wezmę ! Ale nie ma co się martwić na zapas. Jeśli mają nastąpić jakieś zmiany to podobno dopiero jakoś w grudniu- styczniu ... Zobaczymy.
Miłego dnia :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/13 07:02 #40277

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Witajcie !
Miałam dziwny weekend. Nastawiałam się na niego mega pogodnie, ale wyszło .... no nie do końca po mojej myśli. Przede wszystkim obiecałam sobie, że w piątek pójdę na miting. Tak sobie wszystko zaplanowałam, rodzinę nastawiłam, że po południu wyskoczę na jakieś półtorej godziny ( planowałam pojechać na pierwszą część, bo córka została sama w domu i prosiła żebym szybko wróciła), stwierdziłam więc, że nie liczy się ilość tylko jakość pobytu więc wystarczy że chociaż na chwilę wpadnę. Pojechałam więc wieczorem ( mieszkam za miastem więc musiałam dojechać autem). Niestety zupełnie zapomniałam o jednym drobnym fakcie, że w sobotę jest święto , sklepy zamknięte więc Polacy wpadają w panikę i robią ZAKUPY . Czyli tony żarcia, nie ważne, że to tylko sobota, a w niedzielę znów wszystko jest otwarte. Tak więc krążyłam po kilku parkingach żeby znaleźć miejsce postojowe, pomiędzy blokami, naiwnie nawet przy sklepie spożywczym starałam się znaleźć jakiś kąt żeby stanąć, nie ma takiej opcji. Kiedy zobaczyłam, że miting trwa już 20 min. a ja jak debilka szukam miejsca do zaparkowania szlak mnie trafił. Deszcz pada, nie będę z buta szła zostawiając auto cholera wie gdzie- bo miejsca nie szło znaleźć nigdzie. Wkurzyłam się, mocno. Poleciało kilka wiązanek. Zniesmaczona, zdenerwowana, zawiedziona wróciłam do domu. Na prawdę chciałam pójść. Droga powrotna trochę ostudziła moje emocje. Wieczór spędziłam z rodziną, było miło i o sprawie w sumie zapomniałam, ale taki niedosyt i wyrzuty sumienia gdzieś tam się kołaczą mi po głowie. W sobotę było kolejne ciekawe zajście. Mianowicie, wiem doskonale, że mój mąż pali papierosy. Ukrywa się, kiedy wyczuwałam zapach fajek zaprzeczał, mówił, że to w pracy palą i po prostu przechodzi dymem i tego typu bajki. Nie wierzyłam - wiedziałam doskonale, że pali, ale nie robiłam mu z tego powodu awantur, chciałam po prostu żeby się przyznał i tyle. Przecież nie jesteśmy dziećmi, po co kłamie. Czekałam spokojnie na jego błąd, bo jasne było dla mnie, że w końcu się wyłoży. I wyłożył się. W sobotę pojechał zrobić zakupy, kiedy wrócił postawił reklamówki w kuchni na stole i poleciał jeszcze przynieść drzewo do kominka. nie rzuciłam się na pakunki, wręcz przeciwnie. On nosił drzewo, ja oglądałam telewizję. Kiedy skończył zaczęliśmy rozmawiać, zrobiłam kawę ... wzięłam się za rozpakowywanie sprawunków. I co zobaczyłam na dnie? Fajki :-) Zaczęłam się śmiać i mówię do niego " wreszcie się wydało, no chyba nie zaprzeczysz?" . Miał minę tak zniesmaczoną ... tak mu było głupio .... Spytałam od kiedy pali, po co kłamał ( w duchu śmiać mi się chciało, że alkoholiczka czyli mistrz kłamstwa- pyta palacza po co kłamał ...., dobre). Zaczął się tłumaczyć, że nie dużo pali, że popala, że 3- 4 dziennie ( swoją drogą czy to mało? nie wiem, nie paliłam w życiu, ale chyba nie tak mało ....). No i wreszcie w wirze tłumaczeń wypalił mi, że pali od kiedy ja zaczęłam pić. I teraz to ja się poczułam jakbym dostała z liścia. W rezultacie tej rozmowy obiecał, że rzuci. ... Nie kłóciłam się, że to nie takie proste, że coś o uzależnieniu wiem, nie tłumaczyłam, że to dokładnie takie same mechanizmy, jak w alkoholizmie ( co już zdążył mi udowodnić zaprzeczając, że mało pali, że rzuci i że to moja wina). Gdybym się nie leczyła i nie chodziła na terapię miałabym do niego większe pretensje, ale ponieważ rozumiem już jak to działa, jak świetnie każdy uzależniony ( nieważne od czego) oszukuje siebie i innych - nie nakręcałam się. Owszem, nie powiem- jakieś ukłucie w sercu pozostało kiedy usłyszałam, że " to moja wina" , oczywiście wiem, że to nie moja wina, ale wiecie jak to jest kiedy słyszy się, że ktoś próbuje całą odpowiedzialność za coś zwalić na was. Temat odpuściłam, poszłam wziąć długą kąpiel i wróciłam jak nowa. Reszta soboty minęła nam rodzinnie. Niedziela zakupowa i bardzo przyjemna. Było super ! Bo znowu razem spędzaliśmy czas. Cieszę się takimi wspólnymi chwilami. Widzę, że córka też jest zachwycona kiedy jesteśmy razem. A niedziela taka właśnie była, wspólne zakupy, wspólny obiad na mieście. Oby zawsze tak było.
Pozdrawiam Was :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/13 20:46 #40289

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
Fajnie, ze wszystko zauważasz. Tez sobie to cenię w sobie samym.
To ze fajki nie mogą być Twoją winą
To ze wyrzuty sumienia - to normalne na naszym etapie- ze zdajesz sobie sprawę z tej „odchyły”. Pamietam jakie ja miałem jak na jedne zajęcia nie pojechałem
Itp itd
Chyba już kiedyś pisałem, ze genialnie się Ciebie czyta.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Karolcia

Pogoda ducha 2017/11/15 07:22 #40305

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Dzięki za komentarz. Czytam je zawsze uważnie, bo też są dla mnie bardzo ważne. Nie wszystkie rzeczy zauważam. Niestety, ale staram się. Terapeutka zawsze coś mi wytknie, skrytykuje. Jeszcze niedawno miałam do niej o to pretensje, ale już się ich pozbyłam - przecież od tego ona jest ! Od sprowadzania na ziemię, a nie od słodzenia. Ma w sobie coś takiego co ... budzi respekt? Nawet zauważyłam, że jedna z dziewczyn ( swoją drogą nie pokazuje się już chyba z 2 tygodnie, a biorąc pod uwagę, że obecnie w czwartki jesteśmy 4 to strasznie zaniża frekwencję:-) ), po prostu się jej boi. Sprzedała mi na jej temat na samym początku mojej obecności w grupie kilka niefajnych informacji, które łyknęłam jak pelikan, nie zachowując obiektywizmu. Teraz jest mi głupio z tego powodu ... Bo babka jest twarda, ostra, wyczulona ( słucha uważnie co się mówi) .... ale chyba takiego bata alkoholik potrzebuje :-) Miłego dnia:-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Meegi, Ppludrok, solo6971

Pogoda ducha 2017/11/21 06:24 #40405

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Witajcie ,
Oj leci ten czas nieubłaganie ! Nie wiem jak u was, ale u mnie strasznie zimno. Jeszcze mnie w weekend naszło na mega porządki więc kiedy w sobotę mąż pojechał do sklepu na zakupy ja postanowiłam umyć samochód i uwaga ... okna ! Sąsiadka jak mnie zobaczyła to stwierdziła, że dostanę zapalenia płuc. Jednak ja już nie mogłam patrzeć na te brudne okna ! No szlak mnie trafił i pomyłam dół i górę. Wieczorem coś zaczęłam prychać więc zaaplikowałam sobie aspirynę i póki co jest ok.
W piątek byłam na mitingu. Wiecie ja już na prawdę nie wiem czy moja choroba jest tak podstępna i znowu mnie jakoś próbuje podejść, czy mam jakiś ukryty nawrót, z którego zdam sobie sprawę jak już będzie za późno, ale no muszę to napisać nie cierpię tych mitingów. Znalazłam grupę do której się w sumie przekonałam ( opowiadałam wam ostatnio jak pojechałam na miting nie było miejsca parkingowego więc wkurzona wróciłam do domu ...) to ta sama grupa :-) . W ten piątek udało mi się dojechać na miejsce bez żadnych wymówek. Tak więc na spotkanie przyszedł jakiś nowy gość, który jako jeden z pierwszych zajął głos. Okazało się, że jest tu przejazdem, bo jego życie to teraz krucjata po więzieniach, poprawczakach , zakładach karnych itp. gdzie nawraca ludzi uzależnionych na "niepicie". No ok, pomyślałam, jeśli to go uszczęśliwia, aczkolwiek uważam, że jest coś nienaturalnego żeby nie powiedzieć nie normalnego w tym, że całe życie najpierw kręci się wokół alkoholu i napicia się, a potem już nie pijesz, ale twoje życie też jest wywalone do góry nogami, bo wiecznie jesteś nieobecny w domu, rodzina cię nie widuje, nie robisz nic dla tej rodziny ( oprócz tego że nie pijesz , ale to przecież dla siebie się nie pije, a rodzina wymaga przecież czegoś więcej niż TYLKO trzeźwości). Tak więc z tego co zrozumiałam żona jest gdzieś na południu Polski, a on jeździ i naucza. Jednak najgorsze było to, że człowiek ten zaczął opowiadać swoje życie. Alkoholowych historii każdy z nas zna mnóstwo. Gdyby przebrnął przez nie jakoś szybko nic bym nie miała do niego, ale on zaczął opowiadać jak postanowił się ożenić żeby mieć kogoś do sprzątania, gotowania, prania, jak gwałcił swoją żonę. Siedziałam tam i znowu się zastanawiałam " co ja tu kurde robię". Jest piątkowy wieczór, rodzina na mnie czeka, a ja słucham jakiegoś złamasa, który " rozkoszuje się, delektuje" wręcz szczegółami swojego chorego życia. NIE ROZUMIEM TEGO i powiem wam, że nie chcę chyba tego zrozumieć, nie chcę być taka jak on, nie chcę myśleć w ten sposób-nigdy ! Wiem,że zrobiłam w życiu dużo złych rzeczy, że skrzywdziłam rodzinę, ale nie mam zamiaru katować siebie i innych wywodami osobistymi. Czy ktoś mi może wyjaśnić na czym to polega? Po co ludzie robią takie rzeczy?

No tyle na temat tego mitingu. Zmyłam się po pierwszej części.
W niedzielę byłam za to na meczu siatkówki z rodzinką i znajomym. Było fajnie :-) Córka szczęśliwa ! Niestety troszkę ostatnio chrypie więc uważam na nią bo pora roku składania do gryp i innych tego typu nieprzyjemnych przejść. Poza tym praca, staram się znajdować czas dla siebie, potrafię już " poleniuchować" przy komputerze czyli nie tylko używać go do pracy, ale też popisać do was, posiedzieć na Facebooku, pooglądać ukochane torebki :-) ( uwielbiam torebki) . Dzisiaj ma terapię :-) A jak wy się macie? Piszcie proszę !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/21 07:35 #40406

  • dziobak
  • dziobak Avatar
Heh.. No to elegancko trafiłaś.. Jednak możesz wierzyc takich "misjonarzy" nie jest za dużo. Trafiałem i zapewne bede trafial w przyszłości na podobnych,ale wiesz co? Tacy tez są mi potrzebni.. Choćby tylko z jednego jedynego powodu a mianowicie żebym sie takim nie stał.. Kiedys trafiając na takiego samolota-męczybułę mocno sie zżymałem.... W myślach przerabiałem swoje teatralne wypowiedzi związane z nim i z rzucaniem takiej grupy gdzie sie tego typu osobników toleruje,,potem mając nuz ciut więcej odwagi? głupoty? zwal jak zwal otwarcie zwalczałem takie style.. Nie.raz.dochodzilo do ostrych spięć...rozne rzeczy sie działy,nawet zmieniałem grupy... Nie robiłem tylko jednej rzeczy. Nie odcinałem sie od środowiska niepijących alkoholikow,bo wiedziałem juz ze bez tego wrócę do picia wcześniej czy później... I to chodzenie i rozmowy i bycie w środowisku pozwolilo mi zrozumieć jedną rzecz.. TO JEST JEGO DROGA... I nic mi do niej jesli taki ktoś nie podejmuje dzialan ktore wkraczały by na "moje poletko",nie usiluje mnie nawracać na swoja drogę to ja nie mam żadnego prawa ingerować czy odnosić sie do jego...Oczywiscie wiem jak ciężko niekiedy jest słuchać takiego męczybułę,wiem jak ciężko słuchać i nie reagować emocjonalnie. Nie raz chciałem komuś przerwać wysyłając go do diabla.. Ale.zrozumialem.ze ja wcale nie musze od takiego brać wszystkiego jak leci. Mogę zabrać to co mi odpowiada. W takim wypadku biorę do siebie to ze ja nie chce kimś takim sie stac wiec mam żywy przykład czego mam NIE robić.... Fajnie jest gdy jeszcze o tym sie potrafi głośno powiedzieć ale tego tez musialem sie uczyć...dlugo.. Chyba ze dwa lata trwało zanim zacząłem głośno sie wypowiadać o sobie. A i czasem dzis sie zdarzy ze pojawia sie z tym problem....
A takiego objazdowego męczybułę olać sikiem prostym ;) byl i znikł krzyż mu ma drogę...gorzej cdy taki delikwent trafia sie ma stałe.na grupie..tu warto sprawę obgadać..czy to w czasie spraw organizacyjnych czy w kuluarach ale głośno i potem na forum grupy..np raz pamiętam ze na jednej grupie pojawiam.sie co pare mitingow gość który dostając glos wskakiwał na nute wspomnien i jechał z opowieściami z pijanego zycia..wtedy ktoś (nie ja niestety) poprosił o glos i powiedział wprost ze sednem AA jest dzielenie sie doświadczeniem,siłą i nadzieją odnośnie trzeźwego zycia a nie wspominaniem picia i wyczynów z tego okresu a on poprzez AA uczy sie trzeźwego zycia i picia nikt go nie musi uczyć opowieściami bo picie doskonale zna,w końcu ćwiczył go tyle lat. Po czym powiedział wprost,ezielmy sie tym co robimy by do picia nie wrócić a nie tym co robiliśmy zeby pic...
Sporo tez zależy od prowadzącego.. Znam grupe gdzie maja przyjętą zasade nie opowiadania histori z picia i gey sie ktoś zapedza w te rejony to prowadzący go stopuje włącznie z odebraniem głosu...ale to juz kazda grupa musi sobie wypracować.
Tobie dam jedną rade... Nie rezygnuj...Wszystko można obrócić z korzyścią dla siebie..Spotkałaś "misjonarza-męczybułę".... Nie.pasowal ci.wiec jiz masz.przykład kim nie chcesz sie stac... Nie wiedziala byś o tym gdybyś go nie spotkałaś... Masz.wiec co myśleć nad tym jak działać by sie takim nie stac....
Pociesze Cie ;)
Spotkasz jeszcze wielu "oryginałów" w AA,,,czy to tzw krwawiący diakon,fanatyk sponsoringu,łowca bożych podopiecznych,satelita czy kometa(to np ja)...wiele tego jest bo każdy z mas jest inny i każdy inaczej ma w głowie.
Niby choroba jest jedna ale nie ma jednego identycznego schematu trzeźwienia pasujacego wszystkim..warto poznać ich jak najwięcej by mieć odniesienie do siebie...
Ja dzis wiem.ze mi sie "przydaja" wszyscy niepijący alkoholicy..tyle ze nie z wszyskimi mi po drodze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/21 08:06 #40407

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
Jeśli na mitingu słucham, szanuje, współodczuwam ze wszystkimi, bez względu na ich opowieści to wiem, że wszystko jest na ten moment ze mną Ok. Irytacja, wychodzenie wcześniej zawsze w moim przypadku są oznakami jakiegoś problemu. Tak traktuję AA, to moja świątynia pokory.
Inaczej w przypadku grupy czy życia codziennego. Umiem już coraz lepiej mowić o swoich uczuciach, odczuciach negatywnych wobec innych. Często zastanawiam się co jest we mnie, ze tak zle na kogoś reaguję.
Bogiem nie jestem więc zdarza mi się pomyśleć o kimś jako o zlamasie a koleś o którym wspominasz nim był. Złamas i tyle. Anonimowy złamas.
Mnie nadal irytują sponsoringowcy.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Karolcia

Pogoda ducha 2017/11/22 07:26 #40417

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Dziobak bardzo ci dziękuję. Na prawdę. Własnie takiego wyjaśnienia szukałam. I wiesz co ? Uspokoiłeś mnie, bo już zaczynałam się zastanawiać czy wszystko ze mną w porządku, że to może choroba tak mi we łbie przestawia żeby wkurzać się na takich ludzi " misjonarzy" , a przecież może powinnam dążyć do tego, aby patrzeć na świat tak jak oni. Na szczęście widzę, że patrzysz na tego typu osoby podobnie jak ja- a nie pijesz ! No właśnie, jak zaczęłam się na spokojnie zastanawiać nad tym piątkowym mitingiem, to w sumie doszłam do podobnych wniosków o jakich ty piszesz wprost ! Już wiem jaka nie chcę się stać przez tą chorobę ! I to jest nauka płynąca z wizyty tego ufoludka na piątkowym mitingu. No i pokora się kłania , nie ?? :-) A raczej brak tej pokory z mojej strony ... Ten gość to był " incydent" w grupie do której zaczęłam chodzić i nie zraził mnie na tyle żeby przestać tam bywać. Masz rację- to jego droga, to mu pomaga i zabiorę z tego jego wywodu tylko to co mi pasuje czyli naukę pod tytułem " jaka nie chcę się stać".
Bardzo dziękuję !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak

Pogoda ducha 2017/11/22 07:31 #40418

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Hee ! Złamas :-) Dokładnie tak. Ale masz rację, brak pokory z mojej strony to sygnał, że niewłaściwie reaguję i szukam jakby to powiedzieć " zaczepki"? " argumentu" .... żeby się irytować na AA. No bo przecież nie przepadam za tymi spotkaniami. Taka prawda. Wyciągnę z tego incydentu naukę dla siebie :-)
Dzięki !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak

Pogoda ducha 2017/11/23 05:40 #40429

  • Sin Cara
  • Sin Cara Avatar
Trochę się spoznilem z tym postem ale napiszę. Na mojej ulubionej grupie AA jest taka prawie rodzinna atmosfera. Nie ma ograniczania długości wypowiedzi, każdy to szanuje i jest ok. Do czasu. Bywają takie okresy że na każde spotkanie przychodzi taki jeden facet który tak p######i głupoty że nie da się słuchać. Opowiada o tym jak teraz na trzeźwo mu jest ciężko, źle, ile złego doświadcza, jakie ma okropne życie, a świat jest zły. Ja teraz napisałem tylko jedno zdanie o tym i nie chce mi się nawet tego zdania czytać ponownie a ten facet potrafi tak dwie godziny p#######ć. Ja już to znam, wtedy w przerwie wychodzę z mityngu i następne kilka tygodni chodzę na inną grupie aż on przestanie przychodzić. Mam w du....żym poważaniu błędnie pojmowaną pokorę i słuchanie takich wypowiedzi. Nie i koniec!
P.S. pokora wobec choroby tak. Ale nie wobec życia czy jakichś ######.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/24 06:35 #40463

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
No właśnie, wszędzie słyszę o tej pokorze ... I na prawdę staram się z siebie tą pokorę wykrzesać. Widzę, że zmieniam się i jestem bardziej otwarta na ludzi, wypowiedzi, opinie które kiedyś zabiłabym w locie ! I tak sobie myślę, że jeśli w pełni godzę się z tym, że inni mogą mieć swoje sposoby na trzeźwienie, nawet takie z którymi się nie zgadzam to przecież już jest postęp, prawda ??? A to, że nie godzę się z obscenicznym afiszowaniem swoich błędów- to za mało powiedziane, zachowaniami kryminalnymi bo przecież gdyby ta kobieta zgłosiła gwałt to ten facet wylądowałby w więzieniu, to przecież już tylko moja osobista sprawa, moja wrażliwość, moja ocena, moje prawo do niegodzenia się i nieakceptowania takiego typu ..... ludzi ? ( zastanawiam się czy to dobre słowo ....). Niech mu będzie " ludzi".
Powiem ci tak, ja już to przetrawiłam, idę dzisiaj na miting, na tą samą grupę, mam nadzieję, że tego gościa nie będzie ( bo miał być tylko przejazdem). Tak jak powiedział Dziobak- ja na pewno wiem, że taka nie chcę być i to jest moja lekcja z tego mitingu. A z pokorą tak jak piszesz też trzeba ostrożnie żeby czasem w tej całej pokorze nie zgubić własnego ja i swojej tożsamości . Miłego dnia !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Sin Cara, dziobak, alkoholiczka

Pogoda ducha 2017/11/24 06:45 #40465

  • dziobak
  • dziobak Avatar
No i prawidlowo. :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/24 16:14 #40480

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
Sin, nie rozumiem. A chciałbym :-)

Pokora wobec choroby - wiadomo ale i taka postawa życiowa w ogóle i przejaw szacunku wobec innych a takze to powtarzane przeze mnie wątpienie w to co nam podpowiada głowa alkoholika. To tez współodczuwanie z innymi, empatia itp itd. Czasem ludzie nie potrafią wprost a Aa jest tym miejsce gdzie być może ktoś mówiąc o tym jak przesolił zupę pomaga sobie w trzeźwości. Zdecydowanie jestem za pokorna postawą nie tylko wobec choroby.

Kwestia tego jak ktoś gada przez 2 godziny bez sensu. Jest prowadzący, który powinien zareagować. Samemu tez można zwrócić uwagę. Wychodzić tłumiąc to w sobie i to na całe tygodnie? Nie kapuję.

Co innego złamas. Złamas to złamas.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Karolcia

Pogoda ducha 2017/11/24 16:17 #40481

  • maciejka
  • maciejka Avatar
Chłopaki wyrażajcie sie 7b co to za słownictwo- złamas 7b
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/11/28 06:11 #40505

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Hej,
A ja ostatnimi dniami zawalam na całej linii i źle się z tym czuję. Już wyjaśniam. Przede wszystkim weekend miałam do bani, a no tak do bani bo od piątku coś mnie brało, woda z nosa, ból głowy, gardło, no więc naszpikowałam się aspirynom, polopirynom no i jakoś przebiedowałam , ale źle się czułam, na pracy nie mogła się skupić, no i na miting nie poszłam. W sobotę myślałam, że będzie lepiej, ale jakby to delikatnie powiedzieć .... rzuciło mi się na toaletę :sick: ....
I tak przez cały dzień.
Cała akcja mnie tak osłabiła, że w niedzielę byłam jak dętka. Powiem szczerze, że do teraz to odrabiam, bo nie do końca jeszcze wydobrzałam. Wczoraj byłam na sesji indywidualnej i opowiedziałam o tym wszystkim, prowadząca stwierdziła, e jestem w głodzie i zgadzam się z nią. Coś się dzieje. Taki marazm to nic dobrego. Poza tym zauważyłam, że bierze mnie na wspominki, a to ewidentny objaw głodu. Fakt, że nie idealizuję, ale niepokoi mnie to, że wracają do mnie wspomnienia związane z alkoholem. Np. jadąc samochodem i mijając jakieś miejsce, w którym daaawno temu byłam na kacu- przypomina mi się to ! Ostatnio dopadło mnie takie wspomnienie w kościele ! Przypomniałam sobie, że kiedy piłam potrafiłam wczorajsza przyjść, z ogromnym bólem głowy ... PO CO MNIE TO DOPADA? Staram się tak jak powiedziała terapeutka zamieniać to w myślenie typu " a teraz jestem tutaj inna - trzeźwa", robię tak, ale nie przynosi mi to oczekiwanej ulgi. Uważam na siebie ...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak

Pogoda ducha 2017/11/28 07:32 #40506

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
Głód jak w mordę strzelił.
Mnie na głód pomaga odwrócenie uwagi i to zazwyczaj przez kogoś innego (bo samemu ciężko). Tak wiec ludzie. Telefon do kogoś, spotkanie z kimś. Kiedyś pisałem do jednej osoby - mam głód - a ona już wiedziała, ze gra, dowcip, rozmowa zmienia wszystko. Rozmowa o głodzie, zwłaszcza z nie alkoholikiem sprawiała ze się nakręcalem dalej.
Komunikuje tez z bliskimi ze masz gorszy moment i głód. Ja nigdy tego nie robiłem i nosiłem w sobie. Ale zawsze gdy się zmusiłem do rozmowy z żona to już samo to pomagało.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Ostatnio zmieniany: 2017/11/28 07:42 przez Ppludrok.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak, Karolcia

Pogoda ducha 2017/11/29 07:00 #40518

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Wczoraj skończyłam pracować nieco wcześniej niż sobie założyłam. Tak specjalnie, żeby skupić się na sobie. Usiadłam w spokoju, wzięłam kartkę i zaczęłam wypisywać wszystkie rzeczy które się teraz ze mną dzieją, które uważam za objaw głodu. Siedziałam nad tą kartą bo oprócz symptomów wypisywałam też konkretne sytuacje, wiecie żeby nie być gołosłowną. Wypisałam 6 objawów, które świadczą o moim głodzie. Zastanawiałam się co mogę zrobić, aby zminimalizować ich oddziaływanie. Przede wszystkim postawiłam na zadbanie o zdrowie fizyczne, bo kiedy źle się czuję daję sobie argumenty do użalania się nad sobą, marudzenia i zwalania wszystkiego na zły stan zdrowia. Czyli lekarstwa na tak normalne o tej porze roku stany grypowe. Zaczęłam też przekuwać wspomnienia alkoholowe (typu przecież kiedyś byłam w tym miejscu i byłam na kacu....- w myślenie, ale teraz jetem inna, jestem trzeźwa). Przeczytałam kartkę kilka razy. Pomogło, jakoś oswajam tego demona :-) Zrobiłam też prace domową z terapii- miałam nadać wagę cechom, które były wypisane na liście ( które dotyczą mnie i w jakim stopniu) oraz określić, które z tych cech pomagają mi w trzeźwieniu.
Dzisiaj idę na aerobik więc się wyszaleję i zmęczę. W zeszłym tygodniu zajęcia odwołano i brakowało mi tego wysiłku. Dzisiaj zamierzam popracować tylko kilka godzinek, może 2-3 - też tak specjalnie. Zamierzam rozpalić w kominku i włączyć sobie jakiś film na Netflixie. Może książkę poczytam, paznokcie sobie zrobię, potem obiad dla rodziny przygotuję ( uwielbiam gotować). Czyli dzień na luzie. Chcę się trochę odmóżdżyć. Jutro idę na terapię
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak

Pogoda ducha 2017/11/29 07:28 #40519

  • Sin Cara
  • Sin Cara Avatar
Karolcia, jak byś miała chwilę czasu, to jeszcze jedna lista Ci się przyda. Lista rzeczy które są dla Ciebie wartościowe, dobre, lub jakiś sposób atrakcyjne w trzeźwości. Jeśli jeszcze nie robiłaś tego, to za jakiś czas będziesz to miała na terapii :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/12/03 17:50 #40552

  • alkoholiczka
  • alkoholiczka Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 126
  • Otrzymane podziękowania: 95
Hej...
przepraszam że to napisze w Twoim temacie ale uważam że jesteście wszyscy wspaniali!!!!
To najlepsze co mnie spotkało trafić na to forum...DZIĘKUJE WAM
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Karolcia

Pogoda ducha 2017/12/04 08:25 #40561

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Sin Cara
Takiej dosłownie listy nie robiliśmy jeszcze, ale na terapii podstawowej robiliśmy listę " plusy tego co daje mi niepicie alkoholu" oraz UWAGA! "plusy tego co daje picie alkoholu" . Dla tych, którzy już trochę w temacie terapii siedzą to nie będzie nic dziwnego, ale pamiętam, że kiedy pierwszy raz dostałam takie zadanie do napisania byłam mocno zdziwiona. Jednak służy to czemuś konkretnemu, ano temu żeby sobie uświadomić po pierwsze:
- że picie alkoholu przynosi korzyści ( bo przecież inaczej nikt by nie pił alkoholu i się od niego nie uzależniał), więc daje korzyści, ale zawsze krótkotrwałe
- że uruchamia w nas mechanizm " podwójnego ja"
Generalnie żadne wymierne korzyści.

Dziękuję za wskazówkę:-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/12/04 08:27 #40562

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Alkoholiczko droga:-)
Po to tu jesteśmy, żeby sobie pomagać i wspierać się ! Jeśli mogę ci jakoś jeszcze pomóc to pisz śmiało.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Pogoda ducha 2017/12/04 08:55 #40563

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
A tak ogólnie ....
Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam. Odnośnie mojego ostatniego długiego wpisu- pożar zażegnany, tak przynajmniej czuję. Uspokoiłam się po zrobieniu listy, ustąpiły mi też jazdy na słodycze, już nie zjadam tylu snickersów :-) Aczkolwiek mogłabym trochę przybrać na wadze ...
Jestem uważna i ostrożna. Na ostatniej terapii czwartkowej dostałam ochrzan, że nie byłam na mitingu. Nie lubię tych czwartkowych spotkań, nie przez to, że zderzam się z krytyką, to zaakceptowałam i wiem, że po to tam chodzę aby usłyszeć obiektywną opinię odnośnie mojego postępowania, bo sama mogę wielu rzeczy nie zauważyć. Jednak chodzi o coś innego. W czwartki dołączyły do grupy 2 osoby z nawrotówki. Niepijące od kilkunastu lat, na silnym głodzie, uzależnienie od alkoholu, narkotyków i leków. Przeszkadza mi to, że okazało się, że te osoby się znają i wg mnie zrobił się taki... jak to powiedzieć ... " klub wzajemnej adoracji" . No wiecie, jak jedna z tych osób daje negatywną informację zwrotną, ta druga zawsze jej wtóruje, wręcz przerywa jej, aby dołożyć swoje dwa grosze... Nie podoba mi się to. Jednak postanowiłam poczekać, może tak ma być, może znowu kłania się mój brak akceptacji i krytyka w stosunku do innych? W każdym razie nie lubię tych czwartków.
Byłam w piątek na mitingu, jak to mówią " przyniosłam ciało, może duch kiedyś też przyjdzie". Z tymi mitingami to jest u mnie tak, że gdyby nie napierano na mnie, że MUSZĘ chodzić, pewnie nie podchodziłabym do nich z takim obrzydzeniem. Tak, bez urazy, nie abym coś miała do tej formy terapii, uważam, że każda forma, która pomaga trzeźwieć jest dobra! No tylko po prostu jak mi coś karzą - to mi się zaraz scyzoryk w kieszeni otwiera ...:-)
Spotkałam na mitingu znajomą osobę ! Byłam nieźle zdziwiona :-) Ona zresztą też:-) Ale w sumie to miło mi się zrobiło, bo jakoś lżej na sercu, że inni - namacalni- znajomi ludzie - też mają problem alkoholowy i radzą sobie, żyją, prowadzą firmy, rozwijają się :-) Można ??? Można !!
Miłego dnia !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak, alkoholiczka

Pogoda ducha 2017/12/09 11:26 #40614

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 122
Hej!
Jak tam u Was przygotowania do Świąt? Kojarzy Wam się ten czas jakoś szczególnie? Podejrzewam, że lada dzień na mojej grupie wypłynie temat zachowań alkoholowych przed świętami i w czasie świąt. Kiedy piłam ten okres był dla mnie sporym wyzwaniem. Już od wielu lat nie mam w sobie takiej .... dziecięcej radości na święta. Wiecie o co chodzi? Nie sądzę, żeby to było związane z chorobą alkoholową, już wam wyjaśniam. Mam bowiem na myśli to, że jako dziecko wierzyłam w świętego mikołaja, wszystko wydawało się takie ... magiczne, mama uwijała się w kuchni, pachniało grzybami, rybą, bigosem.... a ja beztrosko grałam całymi dniami kolędy na pianinie. Czekałam z niecierpliwością na prezenty, to był taki beztroski i na prawdę magiczny czas. W życiu dorosłym myślę, że raczej większość z nas gdzieś tą magię gubi ze względu na to, że zaglądamy do magii świąt od podszewki :-) No czyli sami robimy zakupy i stoimy w kolejkach po nie, potem sami gotujemy całymi dniami, sami głowimy się co komu kupić na święta- czyli robimy za świętego mikołaja i przez ta całą przyziemność cała magia ... pryska. Ja przynajmniej tak mam od wielu, wielu lat. Jeśli ktoś z Was ma inaczej- szczerze zazdroszczę ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu :-) ). A odnośnie picia i świąt .... to dodatkowe obciążenie. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się zapić w święta.Nie piłam, ale jaka byłam przez to zła, rozdrażniona, żeby nie użyć wulgaryzmów większych rozmiarów- to moje !!! Wszystko mnie denerwowało, byle drobiazg mógł wkurzyć, byle słowo .... to było straszne. Kiedy miałam te 3 lata abstynencji tego uczucia nie było, ale magii świąt też nie było .... niestety. Te święta będą spokojne bo nie piję już 125 dni ( albo dopiero ...) . tylko chciałabym znowu poczuć tą magię świąt, chociaż przez chwilę. I obiecuję sobie na te święta, że postaram się jak tylko mogę, aby zobaczyć świat tak jak kiedyś za czasów kiedy byłam dzieckiem. To jest moje życzenie świąteczne ( nie marzenie :-) ).
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak

Pogoda ducha 2017/12/09 12:56 #40615

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
Pięknie :-)
Ja dziś ze starszą córką mam rozmowę w sprawie św Mikołaja. Czas nadszedł :-) pierwsza poważna rozmowa :-)
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Karolcia

Pogoda ducha 2017/12/09 15:03 #40616

  • dziobak
  • dziobak Avatar
ja nie lubie świąt.Magii nie ma od bardzo dawna... jest niechęć.

wszechobecna komercja i nachalny styl reklamowania swiąt który zaczyna się juz praktycznie po wszystkich świętych sprawia ze z reguły tak koło 15go grudnia mam już tak dość wszystkiego związanego ze swiętami że myśl która najczęściej chodzi mi po glowie to jest"-niech juz się ku**a zacznie nowy rok i ten bożonarodzeniowy pierdolnik sie skończy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.