Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Jeśli chcesz się przywitać kliknij na - +nowy temat.

TEMAT: Zabiłem przyszłość

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 02:50 #39285

  • Paweld74
  • Paweld74 Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 1
Mam 43 lata, odkąd nauczyłem się pić słabo było z umiarem, jednak przez długie lata pijaństwo było co najwyżej złym nawykiem, czasem byłem skacowany, czasem się wygłupiłem, było jednak bardziej śmiesznie niż strasznie. Niestety 5-6 lat temu szczęście mnie opuściło. Miałem życie jak z bajki, cudowna żona, dzieciaki, pieniądze. Nie wiem czego mi zabrakło, że moje picie zmienilo się z imprezowego na codzienne wypijanie choćby niewielkiej ilości. Po pijanemu zaczęła odbijać mi szajba, przemoc na szczęście tylko psychiczna i coraz większe problemy. Incydenty upijania się w trupa, wygadywania strasznych rzeczy zaczynały być coraz częstsze, w końcu trochę przymuszony, trochę z ciekawości i chęci zrobienia przerwy w piciu poszedłem na pierwszą terapię. Na początku było ciężko, ale potem faktycznie kilka miesięcy wytrzymałem bez picia. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mogę jeszcze opanować sytuację, postanowiłem pić tylko piwo i uważać podczas picia. Minęło kolejne pół roku gdy już zaczynałem wierzyć, że po raz kolejny miałem fart koszmarnie zapiłem. Mogłem wtedy wrócić na terapię, ale pycha była zbyt duża, spróbowałem programu 12 kroków, ale i to nie działało, bo za dużo tam było Boga, SW itd... chociaż robiłem sugestie i stosowałem się do zaleceń sponsora znowu zapijałem. I tak w kółko, gdy miałem np. leki nasenne potrafiłem powstrzymać się od picia powiedzmy miesiąc, ale potem znowu małe ilości i po 2-3 miesiącach potężna bomba. Pojawiły się ciągi, ponieważ w firmie nikt nawet nie przypuszczał, że mam taki problem nie było też trudności we wzięciu zwolnienia i tygodniowego wychodzenia z ciągu, to już było apogeum kłamstwa, przed żoną grałem chorego na grzyba, ciągłe grypy żołądkowe i kłamstwa w które sam zaczynałem wierzyć.
Rok temu byliśmy w Anglii i tam koszmarnie zapiłem, więc po powrocie zacząłem drugą terapię, zapiłem w marcu, potem na początku czerwca, terapeutka doradziła zmianę terapii na bardziej intensywną, dzienną zamiast popołudniowej. Ale po co? Idą wakacje, co powiem w pracy, milion powodów żeby przynajmniej sprawę odwlec. Przez wakacje jakoś się trzymałem, ale zaraz po powrocie do W-wy popłynąłem na całego, w końcu zrobiłem rzeczy które wcześniej się nie zdarzały, jeździłem nachlany samochodem, nie na kacu czy po setce, ale na totalnej bombie, na całe szczęście nic się nie stało poza zarysowanym samochodem. Mój anioł, moja żona w końcu przestała płakać i awanturować się, ostrzegała mnie od jakiegoś czasu, że każdym pijaństwem dewastuję nasze relacje, że po prostu przestanie mnie kochać. I to się teraz stało, co z tego, że po zapiciu na początku września sam szybko zgłosiłem się na dzienną terapię, moj anioł już tego nie przetrwał. Póki co mam dzieci, w pracy też wszyscy wyciągnęli do mnie rękę, okazało się, że żadnych problemów nie będzie chociaż przez 2-3 m-ce będę mógł pracować wieczorami, a nie będzie mnie na miejscu w firmie. Żona najpierw powiedziała o separacji, po dwóch dniach stwierdziła, że chce się rozstać i ułożyć sobie życie z kimś innym, że chciałaby rozstać się pokojowo, żeby dzieci mialy ze mną i moimi rodzicami dobre relacje, to tak, ale nadziei na uratowanie związku mi nie daje. Pierwsze dni to była panika i przerażenie, płacze, prośby i myśli samobójcze, w końcu jednak to co przez lata dostałem w AA jakoś zadziałało. Zrozumiałem, że na pewne sprawy nie mam wpływu, że moja żona podjęła dramatyczną decyzję, że przez ostatnie lata było jej po prostu ze mną źle, że jeśli przestała mnie kochać, to nawet ona sama nie jest w stanie nic z tym zrobić, tym razem to nie jest awantura, czy ciche dni, jest dużo gorzej i jest cisza. Dzieci są załamane, ja też, wszyscy jesteśmy samotni, przez pierwsze dni żona próbowała mi dowalać, ale jak przestałem szaleć jakoś się dogadaliśmy, idę na terapię, w tym czasie mieszkamy razem, ale już tylko mieszkamy i to nie wiadomo ile czasu, zapiję to nie wchodzę do domu, po terapii rozstajemy się. Teraz ponad 2 tygodnie nie piję, śpię na tabletkach, terapeutka powiedziała żebym utrzymał abstynencję do terapii to będzie łatwiej, ale mi się pić nie chce, nic mi się nie chce, żyć też nie, z drugiej strony zacząłem widzieć co się dookoła mnie dzieje, co zrobiłem dzieciom, że nawet nie mając już przyszłości muszę zadbać o ich przyszłość, tym bardziej że moja żona też zaczęła szaleć i być nieprzewidywalna. Strach zniknął jest poczucie jakbym spadał w otchłań, żona póki co nie wierzy nawet w to, że moja rozpacz jest szczera, a po co miałbym teraz kłamać? Na razie jakoś to wygląda, ale idą jej urodziny, potem będą święta akurat tak jak się skończy terapia, kogoś poznała, nie wiem czy to coś poważnego, ale teraz nic mi do tego, bo tylko ze sobą mieszkamy, obawiam się, że jak zacznie wcielać w życie swoje zamiary pęknę i się nachlam, czym pogrążę się ostatecznie. Teraz też nie widzę dobrego wyjścia, bo przecież nie chcę, żeby ze mną była jeśli jest jej źle i straciła wszelką nadzieję, że będzie inaczej. Gdybym nawet ją przebłagał i zmanipulował, to powrót do tego co było też nie ma sensu, bo znowu bym zapił jeśli tylko strach byłby motywacją do trzeźwienia. Musiałem ponieść największą z możliwych stratę żeby zmienić motywację, na to wygląda, wolałbym posiedzieć w pierdlu, stracić pracę i pieniądze, ale nie tracić ukochanej osoby i nie zabijać przyszłości całej naszej czwórki, bo ona może być tylko zła lub bardzo zła, byle była krotka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 04:11 #39287

  • Sin Cara
  • Sin Cara Avatar
To teraz już masz dość chlania?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 04:54 #39288

  • RafałWLKP
  • RafałWLKP Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 240
  • Otrzymane podziękowania: 58
Witam
Rafał
Alkoholik

Ps teraz już nie pij
Ostatnio zmieniany: 2017/09/26 04:57 przez RafałWLKP.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 05:29 #39289

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 839
  • Otrzymane podziękowania: 291
Cześć,
Bardzo smutne jest to wszystko co teraz przeżywasz. Szczerze ci współczuję.
Jednak dziwi mnie to co ty miałeś w głowie w trakcie i po terapii / podczas programu 12 kroków. Zapicia tez pewnie można jakoś "usprawiedliwić" ale twoje nastawienie i picie tego jednego piwa po terapii to kompletnie nie rozumiem.

Motywacja oparta na strachu jest lepsza niż żadna. Oby w obliczu tego dramatu dało ci się skutecznie trzeźwieć ale zastanów się co chciałeś nam napisać a samemu osiągnąć? Rzucić picie czy odzyskać żonę? Bo mam wrażenie, że to drugie.

Widać, ze masz mądrą żonę. Mieszkając z tobą na czas terapii albo chce ci życie uratować licząc na to, ze zmądrzejesz w tym okresie i jej odejście nie doprowadzi do twojej śmierci albo chce ci dać szansę, tą ostatnią, i sprawdza cię w sposób ostateczny. Tak jak pisałem, lepsza taka motywacja niż żadna. Jednak miałoby było usłyszeć twoje szczere wyznanie, że nawet jeśli zaczniesz trzeźwieć a żona mimo wszystko odejdzie to abstynencje będziesz chciał nadal utrzymać.

Rób po prostu wszystko dla siebie a nie dla innych. Stawiaj swoją abstynencje jako cel najważniejszy, ważniejszy nawet od rodziny. Rodzina nie gwarantuje ci trzeźwości a trzeźwość rodzinę raczej tak. Bez abstynencji nie ma po prostu nic. Jedno wielkie g.. o czym już się przekonałeś.

Powodzenia stary :-) wrażliwy coś jestem i bardzo mnie zasmuciła twoja opowieść.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 15:40 #39295

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 564
  • Otrzymane podziękowania: 151
POZDRAWIAM! 8g no coz mozna powiedziec-alkoholizm jest choroba za ktora trzeba zaplacic wiele razy ale aby zyc i cos poskladac trzeba sie leczyc zostawiajac wszystko z rozpacza brakiem dzialania skonczy sie niestety bardzo zle! trzeba miec jednak nadzieje ze da sie to ogarnac,Mysle ze to twoja szansa teraz na wyjscie na droge do normalnosci zacznij dzialac!Zawsze jest nadzieja bo jakwidze zrozumiales ze dalej tak juz nieda sie zycze CI dobrej decyzji naprawiaj najpierw swoje zycie a mozeeee!hey. :dry:
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 18:40 #39296

  • dziobak
  • dziobak Avatar
3a
Jeśli swoje niepicie i leczenie będziesz robił pod kogos i warunkował czyimiś decyzjami czy działaniami
że jak zacznie wcielać w życie swoje zamiary pęknę i się nachlam,
to dupa z tego bedzię....Ale to juz wiesz,lub przynajmniej wg mnie powinienes wiedziec bedąc juz po odwyku i po kontaktach z AA...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/26 20:14 #39297

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2128
  • Otrzymane podziękowania: 1533
Jakis taki roszczeniowy ten post...
Tak go odbieram, stawiasz jakies dziwne "wymagania" zyciu. Że jak cos to sie nachlasz, a jak będzie inaczej to tez się nachlasz. Pytasz po co mialbys teraz kłamać . Może dlatego, że cos straciłeś i chcialbyś to odzyskać. Mało razy juz kłamałeś i dziwisz się zonie że ci nie wierzy?
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/27 14:32 #39299

  • RafałWLKP
  • RafałWLKP Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik jest zablokowany
  • Posty: 240
  • Otrzymane podziękowania: 58
Niektórzy to mają słomiany zapał i są słabi...
Są też tacy, którzy wyhamowując w porę odniosą finalnie zwycięstwo i satysfakcję, myślę jednak ze należysz do tej pierwszej grupy.
Ostatnio zmieniany: 2017/09/27 14:39 przez RafałWLKP.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/09/28 07:41 #39310

  • Quantum
  • Quantum Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 500
  • Otrzymane podziękowania: 424
cześć
dopóki swoją trzeźwość będziesz uzależniał od takich dupereli jak;
Na razie jakoś to wygląda, ale idą jej urodziny, potem będą święta akurat tak jak się skończy terapia,
nic z tego nie będzie.
wbij sobie do głowy; nie ma nic ważniejszego od trzeźwości.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): dziobak

Zabiłem przyszłość 2017/09/28 18:05 #39319

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1320
  • Otrzymane podziękowania: 541
4d Witaj na Trzeźwym Szlaku i ruszaj bo możesz stracić o wiele więcej niż Ukochana Osoba. 3a
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/10/01 20:26 #39354

  • Byku
  • Byku Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 26
  • Otrzymane podziękowania: 6
Witaj 3a
Ostatnio zmieniany: 2017/10/01 20:29 przez Byku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/10/08 09:46 #39460

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • dzisiaj nie piję
  • Posty: 235
  • Otrzymane podziękowania: 30
3a




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/10/10 12:20 #39473

  • żółwik
  • żółwik Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 31
Cześć 3a
Dzisiaj ie piję :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zabiłem przyszłość 2017/11/02 20:57 #40014

  • stan1122
  • stan1122 Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 22
  • Otrzymane podziękowania: 4
Witaj
Alkohol jest jak złodziej - zabiera wszystko co masz najcenniejsze .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.