Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Jeśli chcesz się przywitać kliknij na - +nowy temat.
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Dylematy współuzależnionej

Dylematy współuzależnionej 2018/05/13 11:59 #42320

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Cześć. Mam 29 lat. Kilka slow o mnie: umiem bawic sie bez alkoholu, w swoim zyciu na palcach jednej reki moge policzyc ile razy sie upilam (a wlasciwie to mnie upili, ale niech bedzie, bo nie chce zwalac odpowiedzialnosci na osoby trzecie). W rodzinie nie mam problemow, ale wlasnie przez alkohol moja rodzina jest troche patchworkowa. Nie mniej jednak dorastajac odczuwalam presje wynikającą z picia alkoholu przez osoby dorosle.
Teraz o nas:
Jesteśmy z chłopakiem ponad 5 z przerwami (powód alkohol). Próbował chodzic na mitingi, ale w innych miastach, bo u nas kazdy zna kazdego. Od poczatku bylam sceptyczna i wolalabym zeby chodzil w naszym mieście.
Obiecywal ze sie poprawi, ponad miesiac temu cos pękło i glod alkoholowy wrocil. Upil sie tak ze zgubil osobiste rzeczy. Mieslismy trudna rozmowe na ten temat. Myslalam ze coa do niego dotarlo. Niestety od tamtego czasu aytuacja powtorzyla sie 4krotnie (bez gubienia rzeczy, ale przez to upijanie ja musiałam zmieniac plany, a raz zostałam osmieszona). Dzis tez mam kolejna samotna niedziele, co wiecej dostalo mi sie ze w ogole mam prerensje, ze on nie moze prowadzic samochodu. Tak to przynajmniej odebralam. Wpedza mnie w poczucie winy. Jeśli to czyta, to moze nawet lepiej. Do tego wszystkiego doszly powazne problemy z moim zdrowiem, jak sie okazuje prawdopodobnie przez stres. Bo ja sie ciagle martwie, kombinuje jak zrobic zeby on sie ogarnal. Chyba przy tym wszystkim zapomnialam tez o sobie, wiec mam dola i wyrzuty sumienia. Czuje sie jak wrak... Najgorsze jest jednak to ze w trakcie naszych rozstan probowalam kilkukrotnie sie wiazac, ale bezskutecznie: zwykle problemem byl alkohol choc początkowo nic na to nie wskazywalo albo facet mial dwie osobowosci w skrocie: podejrzewam, ze bylam kochanka..)
Przez te wszystkie sytuacje jestem zalamana i przestaje juz wierzyc, ze znajde kogos kto nie pije i nie oszukuje. A w mojej ocenie nie powinnam w ogole miec problemu ze znalezieniem partnera. Boje sie ze zycie ucieka mi przez palce. Zastanawiam sie czy nie rzucic tego wszystkiego i wyjechac z miasta, kraju. Wiem, ze napiszecie ze powinnam go zostawic dla swojego dobra, jednak jest to bardzo bolesne. Pewien starożytny mysliciel napisal/powiedzial : pati natae, czylo kobiety są po to, zeby cierpiec. I chyba zaczynam w to wierzyc.

Jesli jest jakas droga, ktora moglabym mu wskazac, osrodek moze byc prywatny. Chcialabym to zrobic. Czy warto?
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Dylematy współuzależnionej 2018/05/13 19:25 #42321

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam myślę sobie tak.To ty chcesz coby nie pił ale jak mówio Allanonki Nie przez Ciebie pije i Nie dla Ciebie przestanie.Chcesz pomóc??Zacznij od siebie Pomagać też trzeba umieć.Pozdro z Pogodo Ducha Krzysiek Alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/13 20:00 #42322

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Ok. Jestesmy po rozmowie. On wie, ze zle robi. Chce sie zmienic. Ale mysle ze zrazil sie mityngami. Przepraszam, nie chcialabym kogos urazic, ale ktoregos razu po mityngu stwierdzil ze to nie jego bajka, przeciez on tak nisko nie upadl. No tak, pracy nie stracil, po pijaku nie jezdzil, ale wiele razy nie poszedl do pracy bo nie zdazyl wytrzezwiec, a ma niebezpieczny zawod. Ludzie na tamtym mityngu po prostu byli.. Hm bardziej doswiadczeni przez chorobe i zycie. On ma dobre studia dzienne, podyplomowke, dosyc wysokie stanowisko i zarobki. Wg mnie powinien sprobowac prywatnie gdzies wyjechac.

A ja? @jasnygwint co masz na myśli? Co mam zrobic? Szukalam w mojej miejscowosci, ale nie ma grupy dla wspoluzaleznionych. Czy mam isc na mityng dla AA otwarty? W sumie czulabym sie nawet potrzebna, bo moze wiele AA nie rozmawia z bliskimi i moje odczucia moglyby dac im tez swiadomosc jak rania drugiego czlowieka? Ale jak mam pomoc sobie jesli nie mam takiej grupy dla wspoluzaleznionych? Jest cos online, jakis czat z terapeuta albo ksiazka? Moze jakies cwiczenia? Cos wypisac na kartce?
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/05/14 05:25 #42325

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam jeśli nisko nie upadł ?ma pracę? nie jeździł po pijaku?i to nie jego bajka?To Wszystko przed nim.Ala czemu przeszkadzasz prowadzić tą jego radosną Twórczość??To Ty chcesz by przestał pić a on nie widzi problemu.im szybciej osiągnie Własne Dno tym lepiej dla niego ty za niego nie wytrzeźwiejesz .Poszukasz to znajdziesz coś dla siebie,np Niepijemy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): solo6971, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/14 12:46 #42327

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 667
  • Otrzymane podziękowania: 248
7g WITAJ-alkoholizm to taka choroba ,ktora nie przebiera -i jest tylkou tych ,,gorszych""-mniej wyksztalconych ,ubozszych,itp ,itd==wiem ,ze boli gdy widziz bliska osobe ktora ma problem i chcesz pomoc.Niestety na sile sie nie da -to on musi zrozumiec ze ma problem i sam zdecydowac o sobie! zrobisz sto fikolkow zeby pomoc i bedzie guzik z petelka a i ty wleziesz w jego garnuszek.jesli chce to sam podejmie decyzje o leczeniu-- ta choroba to ponizenie ,wstyd ,staczanie sie w bagno-ogromne problemy psychiczne i psychologiczne bo najwiekszy problem i szkody dzieja sie w mozgu czlowieka uzaleznionego --a takze wykanczanie osoby bedacej z nim.pomysl o sobie!!!!pozdrawiam!! 8g
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/14 18:46 #42330

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 191
  • Otrzymane podziękowania: 91
Witaj,przeczytałam twój wątek i troszkę nie potrafię zrozumieć...Ty chcesz mu pomóc czy myślisz o odejściu od niego?Bo chyba sama tego nie wiesz...
Ja także jestem osobą współuzależnioną. W sumie na temat alkoholizmu nie będę się wypowiadać zbytnio ponieważ Solo,Jasnygwint i inni na forum mają większe doświadczenie a ich rady są bardzo trafne. Mogę jednak Ci powiedzieć iż Solo ma rację w tej chorobie nie ma podziału na lepszych lub gorszych. Kiedyś była na kilku spotkaniach Al-anon była tam starsza Pani która mówiła,że jej mąż pije od kilkunastu lat i w sumie uważał że nie ma z tym problemu a butelki po alkoholu wynosił w wiaderku wyłożonym gazetami aby nie było słychać jak butelki obijają się o siebie- a jej mąż miał wysokie stanowisko i chyba także był związany z jakimś uniwersytetem. Uczęszczałam także na terapię dla współuzależnionych,terapeutka która prowadziła także terapię dla uzależnionych mówiła że przychodzili do niej profesorowie,dyrektorzy dużych firm,zwykli ludzie. Wiesz z tego co piszesz to tak naprawdę ty chcesz aby on się leczył a on niby mówi że chce ale z tego co piszesz to nie bardzo to wynika. Raczej odnoszę wrażenie iż on cię tylko zbywa w tych kwestiach abyś dała mu spokój.Jeśli się mylę to poprawcie mnie.
Czytając twój pierwszy post odniosłam trochę wrażenie jakbyś chciała od niego odejść,ale z drugiej właśnie chcesz aby on się leczył chyba tak naprawdę sama nie wiesz czego chcesz. Jednak tą decyzję musisz sama podjąć. Ale z własnego doświadczenia i rad które dostałam tutaj na forum mogę ci powiedzieć abyś zadbała o siebie. Jak masz pomóc sobie? Jeśli chcesz jakiejś fachowej pomocy to wpisz sobie w google al-anon tam znajdziesz gdzie są grupy w twojej okolicy,jest także czat. Poszukaj jakiegoś ośrodka terapii uzależnień w swojej okolicy tam są terapeuci którzy pracują także z osobami współuzależnionymi albo pomogą ci znaleźć fachową pomoc. Książek też jest trochę nawet także gdzieś tutaj na forum był wątek o tym. Ale jeśli chodzi o ciebie to może zajmij się bardziej tym co lubisz,swoimi pasjami,wyjdź z koleżanką na kawę lub spacer,nawet sama idź do kina.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, solo6971, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/20 07:35 #42347

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • dzisiaj nie piję
  • Posty: 252
  • Otrzymane podziękowania: 49
Witaj 3a
Naprawdę, jeżeli chcesz być szczęśliwą, zacznij myśleć o sobie, z tego co piszesz interesuje Ciebie tylko i wyłącznie osoba druga. Kochanka-alkohol, jeżeli nie weźmie rozwodu zawsze będziesz na drugim miejscu, jeżeli Ciebie tylko nie będzie kochał, a wiążą się z tym obowiązki i wyrzeczenia, to sama nic z tym nie zrobisz. Co dalej, to masz wskazówki od moich poprzedników. Pozdrawiam 8g




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, solo6971, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/22 12:24 #42358

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
witam Was ponownie po kilku dniach.
Mieliśmy spontaniczny wyjazd w góry. Wszystko idealnie. Zostałam zapytana o rękę i zgodziłam się bez wahania.

Co do Waszych odpowiedzi chyba trochę się nie zrozumieliśmy. Miałam wrażenie, że odebraliście mnie jako osobę, która nie ma własnego życia. Mam swoje zainteresowania, dużo czytam, sporo też pracuję. Oczywiście, próbuję łączyć nasze pasje, bo chcę przeżywać wspólne emocje poza domem. W zasadzie ciężko mi znaleźć na coś nowego czas, choć nie jest to aż tak mocno niemożliwe.
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Dylematy współuzależnionej 2018/06/15 23:21 #42421

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Witaj, nie mnie oceniać Twoje decyzje, ale napiszę Ci wprost: czy zdajesz sobie sprawę z tego, że alkoholizm to choroba uczuć, emocji, a alkoholik to mistrz manipulowania? Piszesz, że BEZ WAHANIA powiedziałaś "Tak".
To, proszę, przeczytaj samą siebie z wpisu starszego o kilka DNI (podkreślam: DNI, a nie tygodni czy miesięcy!):
" (...)Bo ja sie ciagle martwie, kombinuje jak zrobic zeby on sie ogarnal. Chyba przy tym wszystkim zapomnialam tez o sobie, wiec mam dola i wyrzuty sumienia. Czuje sie jak wrak..." - klasyk współuzależnienia: Ty się martwisz, żeby on sie ogarnął - dziewczyno, przecież to DOROSŁY, samodzielnie myślący facet! To ma być Twój partner, mężczyzna, w którym znajdziesz oparcie, a nie ktoś, kogo będziesz pilnować i niańczyć (no... chyba że tak lubisz lub z czasem chcesz coraz bardziej grzęznąć w poczuciu winy - które już masz, bo sama piszesz, że czujesz sie jak wrak). Z powodu alkoholu były JUŻ rozstania - kilka. Liczysz na to, że po ślubie będzie lepiej? Nie. Przypominam: alkoholik to manipulant ekstraklasa. On chce was obie: Ciebie i swoją kochankę (puszkę, butelkę...). Problem w tym, że Ty zawsze będziesz tą drugą (chyba że Twój wybranek podejmie leczenie i zacznie zmieniać siebie i swoje życie). Chcesz tego? Naprawdę chcesz być tą drugą? A z czasem - w miarę postępu choroby - tą najgorszą. Naprawdę tego chcesz? Bo to nieuniknione, jeśli on się nie będzie leczył i będzie pił - bo to wynika z postępu choroby.

Mityngi Twojego wybranka rozczarowały, bo on z lepszej półki jest?..Jeśli TERAZ niczego nie zrobi ze swoją chorobą, nie będzie się różnił od tych, którymi teraz gardzi. Brak pokory - to kolejna cecha alko. Alkoholizm to choroba postępująca. Śmiertelna w razie nieleczenia.Ja Cię nie straszę, ale piszę o faktach. Poczytaj coś więcej na temat HFA - alkoholik wysokofunkcjonujący - wypisz wymaluj obraz Twojego (jeszcze ) chłopaka.

Dla jasności: mój mąż jest alkoholikiem HFA od prawie 30 lat. 3 lata temu zrobił straszne rzeczy. Nasze małżeństwo (staż wtedy 20 lat) zawisło na włosku. Nie miałam pojęcia, że on jest alkoholikiem! - bo przez ponad 20 lat bycia razem nosił mnie na rękach, kochał, szanował, uwielbiał.A ja za nim szalałam. U mnie w domu rodzinnym nie było problemu alko. Jeszcze 3 lata temu alkoholik kojarzył mi się z menelem (przepraszam Was wszyscy, drodzy alko - ale ja naprawdę WTEDY tak myślałam, bo nie miałam zielonego pojęcia, że to choroba i zaczyna się niewinnie).
Mamy niezły status życiowy,oboje dobrze płatną pracę, wakacje co roku, udane dziecko - czyli sielanka. To był najcudowniejszy mężczyzna na świecie i najlepszy mąż. Ale pił, jak to mówił "tylko piwo - bo lubi". Niewiele (o, zgrozo - długo tak myślałam!) - 1-3 puszki na dzień. Codziennie. Z czasem puszek na dzień przybyło do ok. 5. Weekendy zakrapiane drinkiem (on, nie ja - dla jasności): pełna kultura - jeden, max dwa. I tak się to turlało. Wkurzałam się, tłumaczyłam, prosiłam... - grochem o ścianę. Nigdy nie był agresywny. Do czasu...Powoli, ale skutecznie - był coraz gorszy, coraz bardziej egoistyczny, zjadliwy, w końcu po przełomie w 2015 r., potrafił wypijać 0,7l czystej sam ze sobą w piwnicy. Przeszłam piekło. Niszczył mnie, jak najgorszego wroga. Nawet psychiki dziecka nie oszczędzał. Nie rozwiodłam się tylko dlatego, że go naprawdę głęboko kochałam, w głowie mi się nie mieściło, że TEN facet może robić takie straszne rzeczy, i w dosłownie ostatnim momencie dotarło do mnie, że mój mąz jest ciężko chory - chory na alkoholizm. I że to, co zrobił, to wynik postępu choroby. Dla mnie ta prawda była ciosem, ale też i objawieniem - kluczem do obrania właściwej drogi postępowania. Jestem po terapii. Mój mąż chodzi na terapię od jesieni zeszłego roku. Naprawia siebie. Budujemy NAS na nowo.Wiem, że mnie kocha - ja Jego też. Ale też wie, że musi nad sobą pracować cały czas. Piszę Ci to, abyś otwarła oczy - TERAZ..Zauważ: nie odwodzę Cię od realizacji Twoich planów. Twoje życie - Twoje decyzje. Ale z tego, co piszesz, nie jest dobrze. Zacznij dużo czytać - bo macie w Waszym związku trójkąt - tym trzecim jest alkohol. I już teraz to ważny element dla Twojego partnera. Co będzie za 20 lat?... To choroba schematów - i nie łudź się, że w Waszym przypadku będzie inaczej, jeżeli Twój partner nie podejmie leczenia.
Skoro w Twoim mieście nie ma AlAnon, spróbuj mityngów online. Ale obowiązkowo - terapia. Dla Ciebie - dzięki niej zobaczysz rzeczywistość, a nie ułudę i nauczysz się, jak pomóc chłopakowi, nie tracąc przy tym siebie. Twarda miłość - wiesz, czym jest? To jedyny rodzaj miłości skuteczny w alkoholizmie. Ja musiałam się jej nauczyć. Tylko dzięki temu przetrwaliśmy i tylko dzięki niej umiem pomagać mojemu kochanemu alko. Naucz się jej. Dla siebie i dla niego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, jacekkkk, Meegi, Marcela, solo6971, Karolcia, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/06/22 10:34 #42429

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Ostatnia odpowiedź ruszyła mi coś w mózgu. Dziękuję Ci za nią.
Zastanawiam się czy może powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz na te tematy. Może powinnam pokazać ten wątek na forum.
To ma być mój partner, mój opiekun. A ja jestem pewna, że zasługuję w życiu, w miłości na to co najlepsze.

Co do samej choroby, opowiem Wam małą anegdotę. W pracy na główną skrzynkę przychodzi nam dużo spamu. Ostatnio koleżanka zauważyła, ze dostaliśmy reklamę jakiegoś środka, który nie ma smaku i zapachu. Można dolac alkoholikowi do napoju a on przestaje pić. Bylam przerażona, że moja koleżanka uwierzyła w magiczne działanie eliksiru. Tłumaczyłam, że alkoholizm to choroba psychiki, emocji, ale ciężko było jej to zrozumieć. Niestety mam wrażenie, że wiele osób, a w szczególności uzależnionych i współuzaleznionych uważa podobnie.
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Ostatnio zmieniany: 2018/06/22 10:41 przez Teraz-albo-nigdy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Dylematy współuzależnionej 2018/07/01 16:44 #42447

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Widzę, że nie odpisujecie. Wczoraj zerwalam zareczyny. Sama nie wierze w to co odwalil, ale nie dam sie juz dluzej robic w balona. Znajomy twierdzi, ze ja sama potrzebuje pomocy. Ale ja w zasadzie mam sie dobrze. Relacje z innymi na plus. Dzis bylam w pracy i niezle sie przy tym bawilam. Poznalam tez nowych ludzi. W domu jest ki troche smutno i pusto i nie chce mi sie ani gotowac ani sprzatac. Jesc tez nie. To akurat moze byc problem na dluzsza mete. Mam wiele talentow ktore stale rozwijam: szydelkowanie, maluje farbami, tworze grafike komputerową, pisze wiersze. Czy mam sobie wymyslac nastepne hobby?
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/02 03:42 #42449

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Cbyba jednak mam problem. Nie spie znow cala noc. Jedyne co mogloby nas uratowac to terapia, ale on jej nie chce. Ja umowilam sie na rozmowe z terapeutka. Czuje, sie strasznie. Bo on mnie obwinia, a ja zaczynam w to wierzyc. Kocham go bardzo i brakuje mi ciepla, zapachu, wszystkiego. Mialam ograniczac stres, bo mam go w zyciu za wiele od jakiegos czasu. I co teraz? Ile mozna prosic drugiego czlowieka? Przeciez podobno mnie kocha. I znow go nie ma przy mnie. A mialo byc na dobre i zle.
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/02 03:47 przez Teraz-albo-nigdy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/02 04:05 #42450

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Ja chyba oglupieje.
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/02 04:05 #42451

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Albo juz to sie stalo.
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/02 05:39 #42452

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 56
hej, Spróbuj mu podesłać alkoholika który nie piję i najprawdopodobniej powinnaś sie ewakuować. Alkoholizm mojego ojca doprowadził mnie do nerwicy i Ciebie pewnie też to czeka jeśli nadal będziesz sie szarpać z piciem swojego chłopaka :(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/02 18:48 #42453

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 191
  • Otrzymane podziękowania: 91
Teraz albo nigdy o co ty chcesz go prosić.O to aby ciebie kochał bardziej niż alkohol?Jeśli tak to uwierz mi na słowo jako osobie która była w podobnej sytuacji do ciebie-on dopóki nie podejmie leczenia z własnej inicjatywy nie przestanie pić i między wami nie będzie dobrze,a nawet jeśli podejmie leczenie nie znaczy że jego zachowanie się zmieni. Z tego co widzę to ty nadal chcesz ratować WAS, a czy Wy jeszcze istniejecie?Z tego co piszesz to on bardziej jednak kocha alkohol niż ciebie,a im szybciej to zrozumiesz tym będzie lepiej dla ciebie. Sama sobie także odpowiadasz,on nie chce terapii,nie chce innego lepszego życia w trzeźwości i z tobą.A na pytanie co teraz musisz sama sobie odpowiedzieć bo my niestety nie podejmiemy decyzji za ciebie. Zadaj sobie także pytanie czy na pewno z tobą wszystko dobrze,ponieważ to że twoje relacje z innymi wyglądają dobrze tak naprawdę nic nie znaczy,a co się z tobą dzieje kiedy jesteś w domu z nim lub gdy jesteś sama?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/02 23:28 #42454

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Zerwałaś zaręczyny - czy Twój partner wie, dlaczego? Jeśli tak, zajmij się sobą. On mając wiedzę, ma też wybór. Co zrobi - na to nie masz wpływu. Uszanuj. I pozwól na komfort ponoszenia WSZYSTKICH konsekwencji.

Nie potrafisz spać - też tak miałam, dawno temu (dziś akurat dłużej siedzę, bo z podróży wróciłam :-) ). W końcu samą sobą potrząsnęłam, że ani ze mnie wół roboczy, ani niewolnica, ani robot i zadbać o siebie wreszcie muszę.
Zobacz - myślenie o nim rozbija Ci plan dnia totalnie.To objaw, który wskazuje na Twoje współuzależnienie. Idź, dziewczyno ma terapię dla siebie! I pamiętaj, że to, co współ... przeżywają, czynnego alko obchodzi nie bardzo lub wcale -- bo do głosu dochodzi ich egoizm. Egoizm i brak empatii u alko nie znikają ot tak - tu trzeba terapii, całkowitej trzeźwości i czasu. Bo biochemia mózgu (a więc i uczucia) wraca do równowagi dopiero po wielu miesiącach niepicia. Twój partner teraz myśli w sposób pijany. I będzie tak myślał przez wiele miesięcy po ostawieniu alko.
Pomyśl spokojnie, gdzie w tym, z czym się zmagasz, jesteś TY???
Jego zostaw samemu sobie. Aby stanąć na nogi, musi sam zrozumieć, że upadł.
Niekoniecznie musisz szukać sobie nowego hobby. Masz ich sporo już teraz. No,. może poza jednym: uczyń siebie hobby dla siebie. Zobaczysz, jaka staniesz się silna i szczęśliwa. Bez niego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Meegi, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/07/03 05:24 #42455

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 119
  • Otrzymane podziękowania: 172
Enda ! Po prostu mistrzostwo ! Święte słowa, trafne uwagi. Dziękuję ci za tego posta ! Aż się popłakałam ze wzruszenia. To wszystko prawda. Twarda miłość.... Ja również jako alkoholiczka jestem na ścieżce odbudowywania relacji z mężem, którego kocham, wiem że i on mnie kocha. A dostał ode mnie nieźle w kość. Miłość w związku z alkoholikiem ma zupełnie inne oblicze, nie jest przy tym gorsza, absolutnie. Jeśli uczestniczy się w terapii, zaczyna się rozumieć swoje uczucia i ZACZYNA SIĘ ZMIENIAĆ SWOJE ŻYCIE !!! - jest to piękna droga, która wzbogaca i umacnia dwoje ludzi ! Jednak bardzo trudna !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, Enda

Dylematy współuzależnionej 2018/07/04 20:56 #42457

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Cieszę się, Karolciu, że będąc alkoholiczką tak pozytywnie oceniłaś moją wypowiedź i że dostarczyłam Ci pozytywnych emocji.
Wiem, przez co przeszłam w ciągu ostatnich 3 lat i czego doświadczyłam od człowieka, który dawno temu był uosobieniem łagodności, b. wrażliwego i czułego. Ten człowiek umarł. Zabrał go alkohol. Narodził się potwór. O tym, jak bardzo się zmienił, niech świadczy fakt, że żadna z osób, która Jego i nas oboje zna dobrze i od lat, nie wierzyła w to, co opowiadałam o tym, co wyczyniał. Ludzie na mnie patrzyli, jak na wariatkę - bo przecież to niemożliwe, aby to robił mój mąż. Każdy inny facet - tak, ale nie mój mąż! Pierwszy uwierzył męża kuzyn - jego ojciec jest alkoholikiem. Zadał mi proste pytanie: ile czasu zajmuje mojemu mężowi uzbieranie 120 litrowego worka puszek po piwie (zgniecionych na płasko), który zauważył u nas w piwnicy. Ja jeszcze wtedy nie wiedziałam/nie wierzyłam, że to alkohol tak zmienił mojego męża.
Myślę, że gdyby u mnie w domu rodzinnym był problem alko, to pewnie bym w mig połapała się w tym wszystkim. Ale u mnie tego problemu nie było. Nie miałam kompletnie żadnego pojęcia o alkoholizmie.

Teraz dopiero, po 15 miesiącach niepicia i 10 miesiącach terapii powoli powraca (w wycinkach) mój mąż. Ale jest inny. Inny niż był dawno temu. Każdego dnia staje się lepszy, bo dużo pracuje na sobą i naszymi relacjami.. Ale są dni, kiedy chore kawałki jego zachowania wracają. Przyznam, że czasem za późno się zorientuję i emocje mnie poniosą. Bywa trudno. Ale jest ciągle do przodu. Mąż wie, że ma wsparcie we mnie i córce. Miał wybór. Nie ultimatum, ale możliwość wyboru z jasno określonymi konsekwencjami w przypadku podjęcia konkretnej decyzji. . Na razie wybrał inwestycję w siebie, w lepsze życie i w nas.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, siwy

Dylematy współuzależnionej 2018/07/06 19:03 #42458

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 56
2g
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/06 19:05 #42459

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 56
krzeslemgo
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/07 20:34 #42460

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 11
Wymyśliłam sobie argument za tym żeby próbować to składać i nie mogę znaleźć już kontrargumentu. Kim ja jestem skoro bylam gotowa być z nim na dobre i złe, a zerwalam zaręczyny? Ja wiem ze powodem zerwania nie był mój egoizm, ale skoro to choroba i istnieja drogi, aby wyjść z tej choroby, to czemu jestem taka słaba?
Wszystko może się zmienić. Ważne, jak Ty na to reagujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/07/07 21:09 #42461

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam Myślę że niekażdy Musi czy też powinien zmagać się z chorobami innych??Poświęcenia ??Oczekiwania??Niespełnione Marzenia??Jeśli chcesz się poświęcić?? 5g Ale gdzie w tym wszystkim jesteś TY???? 14g
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jacekkkk

Dylematy współuzależnionej 2018/07/07 22:41 #42462

  • Enda
  • Enda Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 25
Teraz albo nigdy - myślisz na opak.
Po pierwsze: jeszcze nikomu nic nie przyrzekałaś. Poza tym zastanów się, na ile wiążąca będzie przysięga Twojego wybranka, jeśli wypowie ją z głową zawianą alko??? Przypominam: od odstawienia alko się nie trzeźwieje.Po prostu TYLKO przestaje się pić. Wiesz, dlaczego mówi się o suchych alkoholikach? Do trzeźwienia trzeba pracy nad sobą i chęci wprowadzenia zmian na lepsze w swoim życiu oraz rzeczywistego wprowadzenia zmian. Suchy alkoholik nie pracuje nad sobą i bywa gorszy od czynnego.
Po drugie: skoro wiesz, że to choroba ŚMIERTELNA, to dlaczego koniecznie chcesz się poświęcać dla kogoś, kto nie chce się leczyć? Nie masz dziewczyno lepszego sposobu na życie?
Nie myl miłości z poświęceniem. Poświęcić można się np. dla chorego dziecka, ale nie dla kogoś, kto na własne życzenie chodzi zawiany.

Uważam, że nie rozumiesz alkoholizmu. Alkoholika nigdy nie zrozumiesz (nawet nie próbuj, bo prędzej do głowy dostaniesz niż rozszyfrujesz chory system zaprzeczania, iluzji, rozproszonego ja itd. Swoją drogą: wiesz coś więcej na temat mechanizmów choroby alko? Poczytaj - ze zrozumieniem, bo to MOCNO otwiera oczy), ale chorobę alkoholową - jej mechanizmy, etapy - już da się zrozumieć (i chcąc przeżyć i POMÓC - trzeba tę chorobę zrozumieć).

Piszesz: na dobre i na złe. A jaką gwarancję daje Ci czynny alko, że będzie z Tobą na złe? Bo na to dobre będzie na pewno - ale uwierz mi, że będzie to tylko to dobre. Przy złym - ucieknie w objęcia puszki lub butelki. Bo alko nie radzą sobie z życiem na trzeźwo. Wiedziałaś o tym?

Nie gniewaj się, ale uważam, że Ty masz już pokręcony obraz rzeczywistości przez manipulacje Twojego alko. TY bardziej martwisz się JEGO chorobą niż on sam. Przeczytaj sama siebie jeszcze raz - i zobacz w tych kilku wpisach kompletnie zagubioną dziewczynę, która usilnie stara się trzymać fason i opowiada historyjkę o byciu na dobre i na złe, gdy tymczasem fakty, które już przytoczyłaś, pokazują nieciekawą rzeczywistość.
I jeszcze jedno pytanie na dziś dla Ciebie, na które daj sobie odpowiedź: co zrobisz, jak w małżeństwie z alko pojawi się dziecko i zostaniesz ze wszystkimi kłopotami sama?... (A zostaniesz, bo alko uciekają od odpowiedzialności.)
Moja rada: terapia otwierająca oczy. Byłaś na spotkaniu już?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, Meegi

Dylematy współuzależnionej 2018/07/08 18:28 #42464

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam myślę sobie tak W Małżeństwie gdy pojawi się Dziecko będzie miała Dwoje Duże 1a i Małe Dziecko 1a i nie będzie sama ale Samotna w Rodzinie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jacekkkk
  • Strona:
  • 1
  • 2