Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Jeśli chcesz się przywitać kliknij na - +nowy temat.

TEMAT: Dylematy współuzależnionej

Dylematy współuzależnionej 2018/05/13 11:59 #42320

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 2
Cześć. Mam 29 lat. Kilka slow o mnie: umiem bawic sie bez alkoholu, w swoim zyciu na palcach jednej reki moge policzyc ile razy sie upilam (a wlasciwie to mnie upili, ale niech bedzie, bo nie chce zwalac odpowiedzialnosci na osoby trzecie). W rodzinie nie mam problemow, ale wlasnie przez alkohol moja rodzina jest troche patchworkowa. Nie mniej jednak dorastajac odczuwalam presje wynikającą z picia alkoholu przez osoby dorosle.
Teraz o nas:
Jesteśmy z chłopakiem ponad 5 z przerwami (powód alkohol). Próbował chodzic na mitingi, ale w innych miastach, bo u nas kazdy zna kazdego. Od poczatku bylam sceptyczna i wolalabym zeby chodzil w naszym mieście.
Obiecywal ze sie poprawi, ponad miesiac temu cos pękło i glod alkoholowy wrocil. Upil sie tak ze zgubil osobiste rzeczy. Mieslismy trudna rozmowe na ten temat. Myslalam ze coa do niego dotarlo. Niestety od tamtego czasu aytuacja powtorzyla sie 4krotnie (bez gubienia rzeczy, ale przez to upijanie ja musiałam zmieniac plany, a raz zostałam osmieszona). Dzis tez mam kolejna samotna niedziele, co wiecej dostalo mi sie ze w ogole mam prerensje, ze on nie moze prowadzic samochodu. Tak to przynajmniej odebralam. Wpedza mnie w poczucie winy. Jeśli to czyta, to moze nawet lepiej. Do tego wszystkiego doszly powazne problemy z moim zdrowiem, jak sie okazuje prawdopodobnie przez stres. Bo ja sie ciagle martwie, kombinuje jak zrobic zeby on sie ogarnal. Chyba przy tym wszystkim zapomnialam tez o sobie, wiec mam dola i wyrzuty sumienia. Czuje sie jak wrak... Najgorsze jest jednak to ze w trakcie naszych rozstan probowalam kilkukrotnie sie wiazac, ale bezskutecznie: zwykle problemem byl alkohol choc początkowo nic na to nie wskazywalo albo facet mial dwie osobowosci w skrocie: podejrzewam, ze bylam kochanka..)
Przez te wszystkie sytuacje jestem zalamana i przestaje juz wierzyc, ze znajde kogos kto nie pije i nie oszukuje. A w mojej ocenie nie powinnam w ogole miec problemu ze znalezieniem partnera. Boje sie ze zycie ucieka mi przez palce. Zastanawiam sie czy nie rzucic tego wszystkiego i wyjechac z miasta, kraju. Wiem, ze napiszecie ze powinnam go zostawic dla swojego dobra, jednak jest to bardzo bolesne. Pewien starożytny mysliciel napisal/powiedzial : pati natae, czylo kobiety są po to, zeby cierpiec. I chyba zaczynam w to wierzyc.

Jesli jest jakas droga, ktora moglabym mu wskazac, osrodek moze byc prywatny. Chcialabym to zrobic. Czy warto?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Dylematy współuzależnionej 2018/05/13 19:25 #42321

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1478
  • Otrzymane podziękowania: 631
4d Witam myślę sobie tak.To ty chcesz coby nie pił ale jak mówio Allanonki Nie przez Ciebie pije i Nie dla Ciebie przestanie.Chcesz pomóc??Zacznij od siebie Pomagać też trzeba umieć.Pozdro z Pogodo Ducha Krzysiek Alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/13 20:00 #42322

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 2
Ok. Jestesmy po rozmowie. On wie, ze zle robi. Chce sie zmienic. Ale mysle ze zrazil sie mityngami. Przepraszam, nie chcialabym kogos urazic, ale ktoregos razu po mityngu stwierdzil ze to nie jego bajka, przeciez on tak nisko nie upadl. No tak, pracy nie stracil, po pijaku nie jezdzil, ale wiele razy nie poszedl do pracy bo nie zdazyl wytrzezwiec, a ma niebezpieczny zawod. Ludzie na tamtym mityngu po prostu byli.. Hm bardziej doswiadczeni przez chorobe i zycie. On ma dobre studia dzienne, podyplomowke, dosyc wysokie stanowisko i zarobki. Wg mnie powinien sprobowac prywatnie gdzies wyjechac.

A ja? @jasnygwint co masz na myśli? Co mam zrobic? Szukalam w mojej miejscowosci, ale nie ma grupy dla wspoluzaleznionych. Czy mam isc na mityng dla AA otwarty? W sumie czulabym sie nawet potrzebna, bo moze wiele AA nie rozmawia z bliskimi i moje odczucia moglyby dac im tez swiadomosc jak rania drugiego czlowieka? Ale jak mam pomoc sobie jesli nie mam takiej grupy dla wspoluzaleznionych? Jest cos online, jakis czat z terapeuta albo ksiazka? Moze jakies cwiczenia? Cos wypisac na kartce?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dylematy współuzależnionej 2018/05/14 05:25 #42325

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1478
  • Otrzymane podziękowania: 631
4d Witam jeśli nisko nie upadł ?ma pracę? nie jeździł po pijaku?i to nie jego bajka?To Wszystko przed nim.Ala czemu przeszkadzasz prowadzić tą jego radosną Twórczość??To Ty chcesz by przestał pić a on nie widzi problemu.im szybciej osiągnie Własne Dno tym lepiej dla niego ty za niego nie wytrzeźwiejesz .Poszukasz to znajdziesz coś dla siebie,np Niepijemy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): solo6971, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/14 12:46 #42327

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 649
  • Otrzymane podziękowania: 219
7g WITAJ-alkoholizm to taka choroba ,ktora nie przebiera -i jest tylkou tych ,,gorszych""-mniej wyksztalconych ,ubozszych,itp ,itd==wiem ,ze boli gdy widziz bliska osobe ktora ma problem i chcesz pomoc.Niestety na sile sie nie da -to on musi zrozumiec ze ma problem i sam zdecydowac o sobie! zrobisz sto fikolkow zeby pomoc i bedzie guzik z petelka a i ty wleziesz w jego garnuszek.jesli chce to sam podejmie decyzje o leczeniu-- ta choroba to ponizenie ,wstyd ,staczanie sie w bagno-ogromne problemy psychiczne i psychologiczne bo najwiekszy problem i szkody dzieja sie w mozgu czlowieka uzaleznionego --a takze wykanczanie osoby bedacej z nim.pomysl o sobie!!!!pozdrawiam!! 8g
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/14 18:46 #42330

  • Meegi
  • Meegi Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • Posty: 178
  • Otrzymane podziękowania: 77
Witaj,przeczytałam twój wątek i troszkę nie potrafię zrozumieć...Ty chcesz mu pomóc czy myślisz o odejściu od niego?Bo chyba sama tego nie wiesz...
Ja także jestem osobą współuzależnioną. W sumie na temat alkoholizmu nie będę się wypowiadać zbytnio ponieważ Solo,Jasnygwint i inni na forum mają większe doświadczenie a ich rady są bardzo trafne. Mogę jednak Ci powiedzieć iż Solo ma rację w tej chorobie nie ma podziału na lepszych lub gorszych. Kiedyś była na kilku spotkaniach Al-anon była tam starsza Pani która mówiła,że jej mąż pije od kilkunastu lat i w sumie uważał że nie ma z tym problemu a butelki po alkoholu wynosił w wiaderku wyłożonym gazetami aby nie było słychać jak butelki obijają się o siebie- a jej mąż miał wysokie stanowisko i chyba także był związany z jakimś uniwersytetem. Uczęszczałam także na terapię dla współuzależnionych,terapeutka która prowadziła także terapię dla uzależnionych mówiła że przychodzili do niej profesorowie,dyrektorzy dużych firm,zwykli ludzie. Wiesz z tego co piszesz to tak naprawdę ty chcesz aby on się leczył a on niby mówi że chce ale z tego co piszesz to nie bardzo to wynika. Raczej odnoszę wrażenie iż on cię tylko zbywa w tych kwestiach abyś dała mu spokój.Jeśli się mylę to poprawcie mnie.
Czytając twój pierwszy post odniosłam trochę wrażenie jakbyś chciała od niego odejść,ale z drugiej właśnie chcesz aby on się leczył chyba tak naprawdę sama nie wiesz czego chcesz. Jednak tą decyzję musisz sama podjąć. Ale z własnego doświadczenia i rad które dostałam tutaj na forum mogę ci powiedzieć abyś zadbała o siebie. Jak masz pomóc sobie? Jeśli chcesz jakiejś fachowej pomocy to wpisz sobie w google al-anon tam znajdziesz gdzie są grupy w twojej okolicy,jest także czat. Poszukaj jakiegoś ośrodka terapii uzależnień w swojej okolicy tam są terapeuci którzy pracują także z osobami współuzależnionymi albo pomogą ci znaleźć fachową pomoc. Książek też jest trochę nawet także gdzieś tutaj na forum był wątek o tym. Ale jeśli chodzi o ciebie to może zajmij się bardziej tym co lubisz,swoimi pasjami,wyjdź z koleżanką na kawę lub spacer,nawet sama idź do kina.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, solo6971, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/20 07:35 #42347

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • dzisiaj nie piję
  • Posty: 249
  • Otrzymane podziękowania: 45
Witaj 3a
Naprawdę, jeżeli chcesz być szczęśliwą, zacznij myśleć o sobie, z tego co piszesz interesuje Ciebie tylko i wyłącznie osoba druga. Kochanka-alkohol, jeżeli nie weźmie rozwodu zawsze będziesz na drugim miejscu, jeżeli Ciebie tylko nie będzie kochał, a wiążą się z tym obowiązki i wyrzeczenia, to sama nic z tym nie zrobisz. Co dalej, to masz wskazówki od moich poprzedników. Pozdrawiam 8g




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, solo6971, Teraz-albo-nigdy

Dylematy współuzależnionej 2018/05/22 12:24 #42358

  • Teraz-albo-nigdy
  • Teraz-albo-nigdy Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 2
witam Was ponownie po kilku dniach.
Mieliśmy spontaniczny wyjazd w góry. Wszystko idealnie. Zostałam zapytana o rękę i zgodziłam się bez wahania.

Co do Waszych odpowiedzi chyba trochę się nie zrozumieliśmy. Miałam wrażenie, że odebraliście mnie jako osobę, która nie ma własnego życia. Mam swoje zainteresowania, dużo czytam, sporo też pracuję. Oczywiście, próbuję łączyć nasze pasje, bo chcę przeżywać wspólne emocje poza domem. W zasadzie ciężko mi znaleźć na coś nowego czas, choć nie jest to aż tak mocno niemożliwe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint