Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Jeśli chcesz się przywitać kliknij na - +nowy temat.

TEMAT: alkoholiczka na emigracji

alkoholiczka na emigracji 2018/05/10 20:32 #42308

  • Londonerka
  • Londonerka Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 5
Witam Wszystkich serdecznie,

Mam 30 lat i od prawie 6 lat mieszkam w Londynie. Cala historia z alkoholem zaczęła się niewinnie. Już na studiach lubiałam sobie wypić i poimprezować. Jednakże nigdy nie piłam w tygodniu , jedynie w weekendy, - do upadłego (aż wstyd się przyznać). Banał, prawda?. Wszystko zmnieniło się gdy wyjechalam do Londynu. Nowa paca, nowi znajomi, nowe miasto i ta okropna tęsknota za domem. Piwko po pracy, piwko ze znajomymi na chacie. Nikt nie oceniał. Nawet mój chlopak (obecnie mąż ) patrzyl na to wszystko z przymrużeniem oka.Ale do czasu...Dostałam lepszą pozycję w pracy, co wiązało się ze stresem. Zaczęłam odreagowywac każdy stresowy dzień piwkiem. Na początku kupowalam do domu i przy gotowniu obiadu podpijałam sobie. Niestety mój mąż przestał to tolerować. Więc zaczęło sie ukrywanie. Dodam , że nigdy nie zawaliłam moich obowiązków, w pracy jestem super wydajna i nikt nie ma pojęcia , że mam problem. Nie upijam sie w ciągu tygodnia,ale piwko musi być codziennie. Ale jednak.Mam wyrzuty sumienia, że piję. Po 2 piwach staję się bardzo kłotliwa, wręcz nieznośna..Własnie wróciłam z Polski...była majówka i pełno okazji do picia. Na każdym spotkaniu ze znajomymi opijałam się. Podpijalam nawet w samotnosci w piwnicy, żeby nikt nie widział. Zdernerwowało to mojego męża, że robie mu wstyd i jestem alkusem i nie kontroluje siebie. Dało mi to do myślenia. Przestalam pić od tamtejszej rozmowy. Na razie nie myśle o alkoholu i nie mam ochoty go pić. Jedynie co mąż mi przypomina, że mam problem i muszę się leczyć. Bardzo się boję się że ma racje. Tutaj są spotkania AA, ale w mojej okolicy tylko i wyłacznie po angielsku. Nie mam z tym problemu...tylko jakoś tak przyjemniej o problemach rozmawia się w ojczystym języku. Jestem bardzo nieszczęśliwa. Piszę, żeby wylać ten ciężar z mojego serca. Nie chcę pić...bardzo bym chciala znowu zacząć się uśmiechać i być dawną sobą... Nienawidze osoby jaką się stałam....:(
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, jacekkkk, solo6971

alkoholiczka na emigracji 2018/05/11 05:20 #42310

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witaj na Trzeźwym Szlaku 3a
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

alkoholiczka na emigracji 2018/05/11 05:53 #42311

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 667
  • Otrzymane podziękowania: 248
8g POZDRAWIAM!
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

alkoholiczka na emigracji 2018/05/11 06:24 #42312

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam a jakby co to podziękuj Mężowi i " Walcz" o Siebie.Pozdro z Pogodo Ducha i dawaj znać jak Ci idzie 4d
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

alkoholiczka na emigracji 2018/05/11 21:01 #42315

  • Londonerka
  • Londonerka Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 2
  • Otrzymane podziękowania: 5
Dziekuje :) Męża mam cudownego. Chociaż bywa stanowczy. Dobrze, bo już dawno bym się stoczyła, gdyby nie on. Ja jestem typem roztargninej marzycielki artystki . Zdaje sobie sprawe ze mam niestety predyspozycje do uzależnienia od alkoholu. W mojej rodzinie, picie raczej traktowane jest bardzo lajtowo. Rodzinne imprezy sa zakrapane dosyć mocno ( nie mylcie z patologią).Dlatego też wydawało mi się, że jedno piwo to nie alkoholizm. Ale jednak z uplywem czasu na jednym piwie sie nie zaprzestaje...A rodzina mojego męża to dentysci i lekarze.Bardzo patrza z góry na takich jak ja. Mam wrażenie ze tesciowa wrecz nie mnie toleruje. ale dobrze ze mieszka w Polsce z dala ode mnie. Jednakże Strasznie czuje sie osamtoniona na emigracji. Bo wszyscy znajomi tutaj w Londynie jak sie spotykaja to tylko przy alkoholu. Nie ma nikogo z kim mozna wyjsc na kawe czy spacer. Bo alkohol musi być. I nie mówie tylko o Polakach...W dodatku w Anglii jest tez tzw. przyzwolenie spoleczne na konsumpcje alkoholu. Moj szef mowi mi, ze codziennie pije butelke czerwonego wina z zona. Kolega z biura po pracy codziennie do pubu. I tak łatwo usprawiedliwiać siebie ze ja też moge pić. Ale ja wiem że ja pić nie umiem....i dlatego przeżywam kolejny dzien w trzezwosci. Milego weekendu wszystkim życze. 4d
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

alkoholiczka na emigracji 2018/05/12 06:10 #42316

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam Pozdro z Pogodo Ducha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

alkoholiczka na emigracji 2018/05/13 08:42 #42319

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • dzisiaj nie piję
  • Posty: 252
  • Otrzymane podziękowania: 49
Witaj 3a




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

alkoholiczka na emigracji 2018/05/14 09:40 #42326

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2151
  • Otrzymane podziękowania: 1560
Cześć :)
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

alkoholiczka na emigracji 2018/05/14 12:58 #42328

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 667
  • Otrzymane podziękowania: 248
8g utarte i nieprawdziwe-bez alkoholu sie nie da!!!--da sie trzeba chciec==przyklad my tutaj --alkoholicy niepijacy i jest dobrze i usmiech i nowi przyjaciele moze nie tysiace ale sa! i jest dobrze! a inni niech pija ty patrz na siebie --da sie!pozdrawiam!! 3a
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

alkoholiczka na emigracji 2018/05/14 14:45 #42329

  • jacekkkk
  • jacekkkk Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 56
hej, jednym ze spustoszeń jakie sieje alkohol jest to , że wśród tłumu czujemy sie samotni....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, solo6971

alkoholiczka na emigracji 2018/05/21 06:14 #42350

  • Karolcia
  • Karolcia Avatar
  • Wylogowany
  • Expert postów
  • Posty: 119
  • Otrzymane podziękowania: 172
Cześć !
A masz możliwość tak jak jest w Polsce iść na terapię , taką dzienną? Pogadać z fachowcem? Ze specjalistą ? Czy taka pomoc w Anglii jest płatna? Jeśli nie są to jakieś mega koszty, pogadaj z mężem, że chciałabyś podjąć leczenie i idź na takie zajęcia !!! Jeśli to koszt mega wysoki może jednak zacznij od tych mitingów, nawet po angielsku. Nie chodzi w nich o to w jakim języku ludzie mówią, ale najważniejszym aspektem tych spotkań tych jest to, że SPOTYKAJĄ SIĘ W JEDNYM MIEJSCU LUDZIE, KTÓRZY MAJĄ TEN SAM PROBLEM !! I to jest cała magia !!! Zobaczysz, że to ci pomorze. Ja wybrałam terapię i uczęszczam na nią od no .... w sierpniu będzie już rok ! I to mnie trzyma w pionie. Dosyć, że nie piję, leczę się, uczę się rozpoznawać objawy głodu to jeszcze dowiaduję się masę rzeczy o sobie. Forum tez mi pomaga, jest takim .... dopełnieniem. Tak bym powiedziała, ale nie zastąpi ci terapii . Kochana, na pewno podejmij kroki ! Nie poddawaj się ! Chcesz, pisz na prv :-)
Pozdrawiam :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jacekkkk