Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Jeśli chcesz się przywitać kliknij na - +nowy temat.

TEMAT: Terapia

Terapia 2018/01/16 18:11 #41592

  • Gonzo
  • Gonzo Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 22
Cześć

zamierzam podjąć terapię alkoholową, idę się w czwartek zarejestrować. Mam pytanie co do spotkań, jak wybrnąć z godzin tych spotkań? Są sztywne o 16.30 indywidualne wg grafiku terapeutów. Nie ma możliwości zamknięcia się na oddziale, i nie zrezygnuję z pracy. i ciągłe wychodzenie i odrabianie też na dłuzszą metę nie przejdzie. Mam taki charakter pracy, że o danej godzinie muszę swoje zrobić i w dłuższej perspektywy nie da się tego obejść
But I won't cry for yesterday, there's an ordinary world, somehow I have to find.
And as I try to make my way, to the ordinary world, I will learn to survive
(Duran Duran)

I'm going down my own road and I can make it alone
I'll work and I'll fight till I find a place of my own
(Madonna)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Terapia 2018/01/16 19:24 #41593

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 667
  • Otrzymane podziękowania: 248
8g pozdrawiam ---no nie wiem jesli zdecydowales sie leczyc to musi byc wyjscie-- idz najpierw i sprobuj-- wydaje mi sie ze wszystko mozna zrobic aby wyjsc z nalogu!
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Terapia 2018/01/17 20:03 #41598

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witam Gonzo na Trzeźwym Szlaku 9g Myślę sobie tak to co usłyszałem na Otwartych Spotkaniach Trzeźwościowych a Niepokalanowie.Gdy chcesz coś ogarnąć to znajdziesz sposób coby to ogarnąć ale gdy nie chcesz tego ogarnąć to znajdziesz 100 powodów aby się z tego wyślizgać .Więc albo szukasz Sposobu rozwiązania albo Powodu do Nierozwiązania
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jankes12

Terapia 2018/01/17 21:02 #41599

  • Leśny Ludek
  • Leśny Ludek Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator-Forum.
  • Posty: 1088
  • Otrzymane podziękowania: 663
Witaj 3a

Tez mi sie wydawalo ze ze wzgledu na charakter pracy nie uda mi sie chodzic na spotkania terapeutyczne. Tylko wydawalo sie.

Jesli nie bedziesz chodzil na terapie to jak chcesz ja ukonczyc?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, solo6971

Terapia 2018/01/17 21:35 #41600

  • Ppludrok
  • Ppludrok Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 859
  • Otrzymane podziękowania: 311
U mnie na grupie były dozwolone 3 nieobecności na podstawowej terapii i 2 na pogłębionej oraz tylko 2 spóźnienia do 10 minut. Gdy ktoś się spóźnił minut 12 i wchodził na zajęcia to terapeuta mówił, że są zasady i niestety nie może pan / pani uczestniczyć. Ale ja jechałem pół miasta przez 40 minut i spoźniłem się tylko 12. Przykro mi...Brutalne. Często byłem oburzony, że te parę minut spóźnienia i bezlitosny terapeuta mogą spowodować zapicie człowieka na głodzie. Ale to naprawdę nie ich wina :-) Doceniam tę dyscyplinę z perspektywy czasu. Terapia to miejsce dla kogoś kto chce. Są różne tryby. Zamknięta, dochodzona do południa, dochodzona po południu, dzienna. Można tez pogadać z terapeutą co do terminów indywidualnych, można okresowo korzystać tylko z indywidualnych. W sumie to można wiele, jak się chce.
„you are the universe experiencing itself”
Watts
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, Gonzo

Terapia 2018/01/18 04:46 #41601

  • cytryna
  • cytryna Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem
  • Posty: 2151
  • Otrzymane podziękowania: 1560
Czesc. Jesli ktoś szuka sposobu na leczenie ba pewno go znajdzie. Jeśli szuka wymówek...też je zbajdzie. Daj znać jeśli zechcesz co postanowiłeś.
"W życiu piękne są tylko chwile..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, solo6971

Terapia 2018/01/21 09:51 #41661

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • dzisiaj nie piję
  • Posty: 252
  • Otrzymane podziękowania: 49
Witaj Gonzo 3a
Przedmówcy powiedzieli bardzo dużo, myśl i działaj jeśli chcesz trzeźwieć, zawsze jest jakieś wyjście, decyzja należy do Ciebie, 24h trzeźwym.




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Terapia 2018/02/03 15:31 #41821

  • Gonzo
  • Gonzo Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 22
W końcu udało mi się dostać do przychodni, jestem po dwóch konsultacjach diagnostycznych, i nie mam zdania na razie, ani się szczególnie nie nakręcam, ani nie zniechęcam. Patrzę jak to się rozwinie, te dwa spotkania wyglądały tak, że to ja głównie mówiłem a terapeutka zadawała pytania jedynie w trakcie jako rozwinięcie tego co mówiłem, więc nie wiem czy to typowe czy to po prostu jeszcze część diagnostyki. Na pewno pierwsze spotkanie dużo mi dało, poczułem się lepiej, ale nie zachwycam się każdym dniem bez picia :) bo udawało mi się utrzymywać abstynencję kilka miesięcy, więc te dwa tygodnie to żaden wyczyn dla mnie, bardziej się nastawiam na tzw. trzeźwienie, bo takie życie od do już mnie męczy i do stawianie się potem na nogi i od nowa potem. Na pewno zauważyłem, że mam potrzebę przepracowania wielu sfer emocjonalnych, bo alkohol w moim życiu najpierw był skutkiem, a potem stał się przyczyną samą w sobie.

W zasadzie jak mnie pytała czemu teraz? To nie wiem sam, nie umiałem udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo stereotypowe nie chcę pić, nie chce umrzeć od tego itd to wiadomo. Dotarło do mnie, że chce zmienić jakość swojego życia i mieć z niego coś więcej niż kaca i znikąjącą kasę z konta (tak wkurza mnie ile kasy idzie na to gówno) oraz chcę przestać biec po wódkę gdy coś lub ktoś mnie wkurzy albo zły nastrój. Wg mnie na początek taka motywacja wystarczy, przynajmniej mnie.

Spotkań grupowych jeszcze nie rozpocząłem, bo jestem na zaległym urlopie, więc jeszcze tego w pracy nie omówiłem, więc z terapeutką daliśmy jeszcze temu czas abym to omówił jak wrócę do pracy. Sam jestem ciekawy reakcji przełożonych na moją propozycję zmiany godzin pracy w niektóre dni tygodnia, bo bywają często trudni i mało elastyczni, ale na razie nie zastanawiam się na zapas. Będę się martwił potem.

Co do samych terminów terapii grupowej to przeczytałem gdzieś tu, że się długo czeka, usłyszałem w przychodni, że aż tak się długo nie czeka, bo aż tylu chętnych do leczenia nie ma niestety i ludzie też rezygnują w trakcie, dla mnie luz tym lepiej, bo nie będę musiał długo czekać.

AA na razie sobie zostawię na później, ma dla mnie drugorzędne znaczenie wobec terapii. Bez urazy dla nikogo.
But I won't cry for yesterday, there's an ordinary world, somehow I have to find.
And as I try to make my way, to the ordinary world, I will learn to survive
(Duran Duran)

I'm going down my own road and I can make it alone
I'll work and I'll fight till I find a place of my own
(Madonna)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, Ppludrok

Terapia 2018/02/03 19:14 #41822

  • solo6971
  • solo6971 Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 667
  • Otrzymane podziękowania: 248
8g pozdrawiam --fajnie ze zaczales terapie powoli i spokojnie nie szarp sie krok po kroku jesli chcesz to beda efekty --pierwsze kroki zrobione tak trzymaj! 1b
tha panda olla
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gonzo

Terapia 2018/02/03 21:15 #41823

  • jasnygwint
  • jasnygwint Avatar
  • Wylogowany
  • Profesjonalista
  • Posty: 1544
  • Otrzymane podziękowania: 699
4d Witaj Fajnie że ruszasz problem a reszta się ułoży 9g
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Gonzo

Terapia 2018/02/04 09:13 #41827

  • jankes12
  • jankes12 Avatar
  • Wylogowany
  • Mistrz postów
  • dzisiaj nie piję
  • Posty: 252
  • Otrzymane podziękowania: 49
24h trzeźwym :)




dzisiaj nie piję
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint

Terapia 2018/02/10 10:30 #41868

  • Gonzo
  • Gonzo Avatar
  • Wylogowany
  • Świeżak
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 22
Jestem po trzecim spotkaniu na terapii indywidualnej. Na razie jestem bardzo zadowolony. Jestem też DDA, ale to temat na pracę w przyszłości dopiero.
Tyle co zdążyłem sam zrozumieć, że trzeźwość jest we mnie, nie w terapii, nie w Sile Wyższej, nie w Bogu, terapeucie, kimkolwiek, tylko we mnie. Chodzi mi o to, że to przede wszystkim tylko i wyłącznie praca własna i własny wysiłek. Wiem, że to żadne odkrycie, ale dla mnie cenne, zwłaszcza po lekturze wielu wpisów w necie, gdzie często, wg mnie, leczący popełniają ten błąd nastawienia, że ktoś ma coś albo za nich zrobić, albo dokonać cudu. Wiem, że będzie ciężko, ale wolę to niż męczenie się w piciu.
Dla mnie decyzja o podjęciu leczenia była jedną z najważniejszych i najbardziej przełomowych w życiu. Czuję jakbym zaczął nowe życie, wszedł w nowy etap, coś jak zdanie matury i pójście na studia- wejście w inny wymiar. Niby jest się ciągle tą samą osobą, ale jakby już ciut kimś innym...

A poza tym mam na koncie już mój własny pierwszy sukces- uczę się rozpoznawać swój głód alkoholowy. Wczoraj poczułem zawroty głowy, ból żołądka, nagle uczucie ciepła a potem obezwładniające zmęczenie, jakby mi ktoś wtyczkę wyciagnął nagle. Miałem kilka dni wcześniej huśtawkę nastroju , praktycznie z minuty na minutę i jak opowiedziałem o tym terapeutce, to powiedziała mi, że to mógł być głód. Dała mi dzienniczek głodu alkoholowego do wypełniania. I wczoraj patrzę w ten dzienniczek, czytam te tabelki, patrzę w Internet jakie są objawy. – jak w mordę strzelił, przecież to objawy głodu. Wcześniej bym pewnie takie ogólne poczucie rozbicia wyrównał sobie drinkiem i cieszę się, że tego nie zrobiłem. Ten stan jest okropny, takie obezwładniające poczucie zniechęcenia wszystkim- totalnie. Światem, życiem, sobą, psychicznie i fizycznie. Nigdy tego aż w takim stopniu wcześniej nie doświadczyłem i na pewno nie w pełni świadomy co to jest. Dobrą informacją w tym jest to, że to mija tak szybko jak się pojawia i nie jest tak potworne i długtrwałe jak ciąg czy kac.

Piszę tak z doskoku i może wyda się to bez składu, ale nie wiem co dodać. Nie widzę sensu rozwodzenia się nad tym ile piłem i jak. Każdy z was ma wystarczająco dużo swoich wspomnień, aby sobie wyobrazić, że nie piłem naparstka Nalewki Babuni do herbaty, żeby się rozgrzać w zimowy wieczór A etap wyparcia, racjonalizacji, wiary, że dam radę sam, obiecanek cacanek, użalania się na sobą, obwiniania świata i oszukiwania siebie, że skoro nie śpię zasikany na przystanku to jest cool. Trzy lata się szarpałem ze sobą, że przecież muszę tylko ograniczyć alkohol, bo za dużo piję a przecież mam pracę, dom i nie przepijam całej pensji, wieć WTF? Więc jaki ze mnie alkoholik?
Cieszę się, że w pewnym momencie rozum jednak wygrał i dopuścił do świadomości myśl- nie stary, to nie jest normalne- normalni ludzie nie piją sami 0,7L, bo im się nudzi samemu w domu, nie piją od 14.00, albo od 10.00 albo od 8.00 i nie piją kilka dni z rzędu, nie jedząc nic. Nie piją, bo im źle, bo im dobrze z całej masy innych powodów...
Decyzja o podjęciu terapii dojrzewała we mnie pół roku i przez te pół roku przekopałem też „cały” Internet na temat alkoholizmu i tylko się utwierdzałem, że potrzebuję terapii a samemu to mogę jedynie utrzymywać abstynencję, nie rozumiejąc nic z tego co się ze mną dzieje w środku i dlaczego tak źle. Zresztą, wspomniałem już, że umiałem utrzymać abstynencję nawet cztery miesiące, a raz pół roku, więc to żaden dla mnie wyczyn w stylu – Ojej, nie piję trzeci dzień, jak fajnie jest bez kaca, jaki świat jest piekny, ojej.

Tylko potem....budził się smok, jak w książce Małgorzaty Halber, smok, który pożerał mnie w całości, cały świat wokół i ten smok chciał tylko jednego, żeby w niego wlewać więcej, więcej i więcej...aż będzie pływał w wódce po uszy...

Coś o mnie: mam 39 lat, mieszkam nad morzem, mam dwa dyplomy ukończenia studiów wyższych, dobrą pracę, pieniądze, własne mieszkanie, znam języki obce, więc jeśli czyta to ktoś kto jeszcze się łudzi, że alkoholik to przecież tylko ten żul śmierdzący, którego widzę w autobusie albo sklepie co już tylko ma jeden plan dnia- pić, a ja jestem przecież lepszy, bo jestem lepszy, bo tak. Bo nie piję codziennie, mogę przecież miesiąc nie pić, nie chodzę zarzygany i cała masa innych wymówek, którymi się oszukujemy, to niech przeczyta to jeszcze raz i pomyśli na pewno nie jestem alkoholikiem? Ja mam już to za sobą i czuję po prostu ulgę, jakby worek kamieni mi z serca spadł.

Uff, nie muszę się już dalej męczyć oszukując samego siebie.
But I won't cry for yesterday, there's an ordinary world, somehow I have to find.
And as I try to make my way, to the ordinary world, I will learn to survive
(Duran Duran)

I'm going down my own road and I can make it alone
I'll work and I'll fight till I find a place of my own
(Madonna)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, siwy, jankes12, solo6971

Terapia 2018/02/10 11:00 #41873

  • misiu1123
  • misiu1123 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały użytkownik
  • Posty: 44
  • Otrzymane podziękowania: 13
Witaj.
Mi terapeuta w odpowiedzi na moje pytanie o siłach wyższych powiedział, że taka metodę stosuje się na wspólnotach AA, a na terapiach zajmują się właśnie tym o czym pisałeś. Przy czym metoda AA jest tez dobra, ale wydaję mi się, że jednak na pierwszym miejscu powinna być terapia, a dodatkowo mityngi. Poza tym każdy sposób, który nie krzywdzi innych, wychodzenia z nałogu jest dobry. Innym wystarczaja wspólnoty, innym potrzebna jest terapia.
Z Twojego opisu Twojej osoby, widzę siebie. Nawet jak byłem pijany, rozmyślałem sobie, że jednak chyba jest problem, bo kto właśnie o 8 rano odkręca ćwiartkę, popija piwem, a w południe musi się zdrzemnąć, bo trzeba za 3h gdzieś kierować? Mam paru znajomych, co nie piją w ogóle. Jeden twierdzi, że mu alkohol nie smakuje. Nie wiem, jaka jest prawda, ale nie pije. Inny znowu nie tyka nic, nie przeszkadza mu picie innych, nawet sam postawi flaszkę. Wtedy im zazdrościłem, że się nie męczą, nie zdychają, myślą obiektywnie, ale głowa dostała sygnał: "Pie.r..l to, napij się, zobacz jakie to smutasy, a ty cool, bo sobie wypiłeś".
Na chwilę obecną jestem "żółtodziobem" w tej kwestii, ale kiedyś tak nie było, bo nie piłem w ogóle, nawet chętnie robiłem za kierowcę na imprezy popijając soczek, czy inne pepsi.
Doszedłem do wniosku, że jednak wóda nie jest dla mnie, mimo, że w głowie kotłują się myśli, że: "jak to się nie napiję już?". Trudno. Swoje wypite, trzeba dać szansę innym i rozpocząć walkę. A co do walki, to wiele się naczytałem, że nie należy walczyć, tylko się poddać. Ja właśnie leżałem na łopatkach i nie walczyłem. Teraz zaczynam wstawać i walczyć, ale ze sobą, bo z wódą jeszcze nikt nie wygrał, nikt jej nie wypił i nie wypije.
Mam nadzieję, ze pierwsze spotkanie grupowe doda mi sił, pewności siebie w walce ze samym sobą, nadziei i wiedzy, że jednak można żyć bez chlania, bo jak z resztą życie pokazuje idzie tak żyć. I trzeba uwierzyć, że warto być trzeźwym. Oraz to, że można żyć bez alkoholu, tak jak żyję bez narkotyków i papierosów, które rzuciłem ponad 10 lat temu. I żyję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jasnygwint, jankes12, solo6971